Witamy w Nowym Roku <mrgreen>
Mój puchacz mnie zadziwia. Miał to być, jak standard rasy brytyjskiej przykazuje, kot flegmatyczny a tu co... Jeśli nie śpi to biega niczym szalony lemur i terroryzuje wszystkich żeby się z nim ganiali, tudzież rzucali myszką do aportowania. Miał być kotem cichym a nieustannie zagaduje, opowiada, dyskutuje, grucha, ćwierka.. acz nie miauczy bez powodu i noce spokojnie przesypia. Oczywiście codziennie rano śpiewa nam rzewny song "O czapie"
* (czyt. mokrej karmie).
Wyczytałam tutaj kiedyś, że srebra to prawie inna rasa więc może w tym rzecz <roll>
Zwariowaliśmy na jego punkcie tak przeokrutnie, że pozwalamy mu na wszystko na co wedle początkowych ustaleń absolutnie nie mieliśmy kotu pozwalać.. Gigi w najlepsze łazi po stole, śpi w naszym łóżku, krótko mówiąc – rządzi.. ale jest tak kochany, że nikt nie ma serca go strofować.
Co najśmieszniejsze, przyłapany na czymś czego robić nie powinien, natychmiast włącza traktor i pyta wdzięcznym miaukiem "o co chodzi?" – i jak tu się na takiego złościć.. impossible <zakochana>
Ps. Od miesiąca praktycznie nie ma u nas innego tematu niż kot <lol> Nasi niekociaści znajomi coraz dziwniej na nas patrzą... <hm>
I fotony..
Misiek lampi się na mewy:
Na kwiatki:
Co ja pacze...
Wielki Łowczy zasadza się na dyndający pasek od aparatu:
* "O czapie" <mrgreen>
Pozdrawiamy
