Moja Viki była kilka dni temu u kocura.
Choć dopiero co skończyła 10 miesięcy, ale to była już jej 6 rujka. Chciałam poczekać aż skończy przynajmniej rok, ale uporczywe rujki powtarzające się co 2 tygodnie zdecydowały o wcześniejszym dopuszczeniu jej do kocura. Jeżeli nic z tego krycia nie wyjdzie to będę bardzo zadowolona, ona jest jeszcze taka młoda i malutka. Ale jeżeli krycie zakończyło się powodzeniem, to około 22 września będę miała kociaczki.
Moja chudzinka, którą ważę codziennie z nadzieją na to, że coś jej przybyło (zupełnie odwrotnie jeśli chodzi o mnie - codziennie ważę się z nadzieją że coś mi ubyło) w trakcie czterodniowej randki schudła 200 gram. Ale już 3 dni po powrocie nadrobiła stratę z nadwiązką. Ma apetyt, je dwa razy więcej i chyba jest to niestety znak, że zaszła...
Trzymam kciuki za najlepsze rozwiązanie <ok>
Moja Brysia była kastrowana, jak miała rok i 10 dni i też nie miała rujki.
Ja w każdym razie nie zauważyłam u niej takich objawów.
Sonia pisze:.
Ja w każdym razie nie zauważyłam u niej takich objawów.
To na pewno rujki nie było. Tego się nie da nie zauważyć <lol>
Najbardziej uciążliwe są wycia, szczególnie w nocy. Moje tak wyły, że wszystkie kocury z okolicy były w moim ogrodzie.
Takie dzikie wrzaski można wytrzymać, szczególnie gdy się mieszka w domku jednorodzinnym i cała rodzina to kociarze. Najgorsze jest to, że kotka się wtedy tak męczy.
Julcik pisze:Wszystko fajnie pięknie, ale kogoś mi tu brakuje! <roll>
Brakuje takiej jednej wielkiej indywidualistki, która chodzi swoimi drogami. Uważa się za panią na włościach i resztę towarzystwa traktuje z pogardą. Daje się głaskać, brać na ręce, a czasem nawet przytulać - pod jednym warunkiem - jeżeli w zasięgu oka nie ma żadnego innego kota. Charliego ciągle traktuje jak intruza, choć go nie bije (Charlie jest już z nami już miesiąc). Vikunię toleruje, nawet się z nią bawi, ale na jej zasadach.
Pamiętam i choć ma trudny charakter, to zawsze w moim sercu będzie na pierwszym miejscu. Rozumiem ją, że ma do nas pretensje, że sprowadziliśmy do domu inne koty i tych kotów będzie jeszcze więcej. Mam nadzieję, że trochę może zmieni jej się charakter jak zostanie matką.