Strona 31 z 316

: 23 lut 2010, 10:21
autor: Mago
Mimbla <mrgreen> ten wątek mknie z prędkością światła normalnie. Chwilkę nie zaglądałam a tu tyle do poczytania i pooglądania :-)
Twoje chłopaki fantastyczne. Głaski dla futerek :kotek: :kotek:

: 23 lut 2010, 10:29
autor: bea
wlasnie fajnie na wesolo zawsze w tym watku , a zdjecia <ok> <ok> <ok>

: 23 lut 2010, 12:16
autor: Agathea
jeden z moich ulubionych wątków, usmiałam się z fotki pan Proper namierzający zarazki jak nigdy :haha:

: 23 lut 2010, 12:26
autor: effendi
Oj ja tez się usmiałam. Iggy juz był taki czyścioch od urodzenia i jak podrósł to czyścił nam inne koty. Federica do dzisiaj czyści matkę i tez głownie za uszkiem liże.
A co do biegania po panelach to Iggy ma wprawe bo u nas nie ma ani jednego dywanu czy chodniczka i maluchy od małego maja zaprawę w bieganiu i hamowaniu na panelach i kalfach. I pamietam jak któryś nowy właściciel mi pisał ze jak nasz kociak u nich zamieszkał to bardzo długo bał sie wejść na dywan i tak asekuracyjnie sprawdzał łapka co to za cudo i czy aby na pewno nic sie nie stanie jak sie na to wejdzie <lol>

: 23 lut 2010, 12:32
autor: Paweł
:) świetna historia :)

: 23 lut 2010, 13:54
autor: kizior
fajne chłopaki i tak kojąco działają na serce Twoje historyjki :kotek: :kotek: :-)

: 23 lut 2010, 19:19
autor: mimbla
effendi pisze: A co do biegania po panelach to Iggy ma wprawe bo u nas nie ma ani jednego dywanu czy chodniczka i maluchy od małego maja zaprawę w bieganiu i hamowaniu na panelach i kalfach. I pamietam jak któryś nowy właściciel mi pisał ze jak nasz kociak u nich zamieszkał to bardzo długo bał sie wejść na dywan i tak asekuracyjnie sprawdzał łapka co to za cudo i czy aby na pewno nic sie nie stanie jak sie na to wejdzie <lol>
U nas jedyny dywan to chodniczek w łazience... Kiedy Iggy już znudzi sie oglądaniem jak myję zęby, zabiera się za ten dywanik i zaczyna go marszczyć, rolować, ugniatać, zmieniać jego kształt. Igor patrzy tylko z pogardą na tą dziwną fascynację.

Drugie zboczenie zabawowe Igora to nakrętki od słoików. Świetnie gra w kapsle- kilka z nich leży juz pod lodówką, resztę staramy się przed nim chować.

Natomiast oba kocury dadzą się pociąć za patyczki do uszu. Jeśli przeszkadzają mi w porannej toalecie, rzucam im patyczek i mam koty z głowy aż do wyjścia. Potem tylko wyrzucam wymiędlony artykuł higieniczny i tarmoszę rozczarowane koty na do widzenia.

Cieszę się, że Was też bawią opisywane tu akcje- to pomaga mi pozbyc się przekonania, że jestem jedynym zbzikowanym na punkcie tych paskud przedstawicielem gatunku ludzkiego. <lol>

: 23 lut 2010, 19:47
autor: effendi
U nas atrakcja były plastikowe zakretki od butelek które bardzo długo zbieralismy dla naszej koleżanki. Wkladalismy je do miski stojącej na szafce w kuchni a koty je systematycznie kradły i ganiały z nimi po całym mieszkaniu.
Patyczki do uszu tez sa na topie, zreszta zawsze byly. Tyle ze ja sie troche obawiam czy koty nie zrobia sobie nimi krzywdy i przestałam je wyrzucac do łazienkowego smietnika i wyrzucam w kuchni do duzego kosza nasmieci. Ten łazienkowy jest systematycznie plądrowany przez koty i wszystko rozwlekane po łazience.

: 23 lut 2010, 20:01
autor: mimbla
No jak widzę, jak wygląda taki patyczek w połowie zabawy, to też wątpię, czy zostawianie kota sam na sam z tym przedmiorem jest bezpieczne...
Dlatego na wszelki wypadek wyrzucam je do śmieci jak tylko kończę dozorować zabawę.

Nakrętki plastikowe wynosze do pracy, bo mamy tam wielki karton do ktorego wszyscy je wrzucamy i co miesiąc bijemy nowe rekordy. Z tego wszystkiego już nawet zapomnieliśmy po co to robimy <lol>

: 23 lut 2010, 20:14
autor: agnieszkaalex
Nie no bomba <mrgreen> super <serce>