Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
: 10 wrz 2015, 15:31
To tak serio serio znajda? Przepiękna <zakochana> <zakochana>
Forum o kotach, nie tylko brytyjskich, ich ludziach, i innych interesujących sprawach.
https://stareforum.pl/
No teraz to nie patrzy, bo śpi <lol> Nie jest przez to niestety ani trochę mniej słodkayamaha pisze:(wez, ona tak CIAGLE patrzy ?? ?? ?? <zakochana> <zakochana> <zakochana> )
Śmietników nie ruszałam :-) W ogóle jakoś się za bardzo za kotami nie rozglądałam... Nie bardziej niż zwykle <lol> Odwoziłam dziecko na świetlicę, a że dzień piękny świetlica była na szkolnym boisku, a tam cała masa 6-latków, tak na oko ze sto sztuk, zbiła się w gromadę i robiła coś. Musiałam sprawdzić co, bo jak dzieci się tak zbijają to prawie zawsze znaczy, że coś knują, a że koło huśtawki stała ze smutną miną Matylda, a może to była Maja... albo Natalia... sama już nie wiem bo przecież Gabi dopiero od kilu dni tam chodzi, a wszystkie te nasze dzieci podobne do siebie, polskie, pszeniczne, to nie odróżniam jeszcze <mrgreen> no to ją spytałam, co te dzieci robią. "One męczą kota, proszę pani" powiedziała mi Matylda, albo Natalia z tą smutną miną, no to rozgarnęłam dzieci i w sumie okazało się, że one go nie męczą, tylko każde chciało się z kotkiem bawić jak nie patyczkiem, to kamyczkiem albo innym kasztankiem. No i skończyło się jakoś tak, że wzięłam tego kota na ręce, spytałam pań czy go nie znają, panie powiedziały że nie, że się kręci od kilku dni koło boiska, a ja powiedziałam, że go przygarniam i poszłam sobie. Po drodze do auta zaczepiła mnie inna mama wchodząca zostawić dziecko na świetlicy, czyli na boisku i spytała mnie dokąd zabieram tego kota, bo chciała już od kilku dni go przygarnąć... Więc w sumie jeśli zwycięży rozsądek to nawet mam już chętną... A potem ta setka dzieci biegła za mną aż do furtki "pszę panią, a mogę ją wziąć na ręce?", "psze panią, a ja też?", "psze panią, a ja mogę pogłaskać?"... No i wróciłyśmy do domu :-)MoniQ pisze:Jaka cudna ta mała <zakochana> Skąd ją wytrzasnęłaś? Nie wygląda na jakąś śmietnikową bidę...