Jak zwykle raz na ruski rok się odzywam...

ale najważniejsze, że w ogóle
Wczoraj wykorzystałam sytuację świetnej pogody (gdyż jak już powszechnie wiadomo, w naleśnikarni z pogodą bryndza i popierdutnia) i postanowiłam zapoznać te moje futra z podwórkiem.... niestety młodzi mogli być tylko na smyczy, bo podwórko za naszą kamienicą jest otwarte i ogólnodostępne i o żadnym grodzeniu nie ma mowy. Na szczęście kociastym smycz nie przeszkadzała, chociaż w domu partyzantka w szelkach chodziła jak na poligonie wojskowym.... worki ciągnęły się po ziemi. <lol> Ogolnie szok młodzieży trwał zaledwie kilka sekund. Willy po niecałej minucie skakał za muchami i moje wołania miał głęboko w poważaniu. Młoda w towarzystwie brata była bardzo odwazna... aż nawet za... każde ciągnęło w swoją stronę nie patrząc na to, że smyczki krótkie i pancia też najdłuższych na świecie rąk nie posiada... długo nie trwało jak Ugi mi się omal z szelek nie wysmyknęła i kociaste dostały karniaka i pojedynczo spacerowały. To już nie było takie fajne... Willy jak chodził sam, to cały czas zerkał na transporter, a Ugi to wpakowała się na transporter i nie chciała z niego zejsć jak Willy był w środku.
Pierwsze kontakty z czymś dziwnym zielonym
Ugi chudzinka moja (chociaż po przejrzeniu wątku Pumpelków, to stwierdzam, ze już zaczyna od nich się posturą różnic )

.

i worek już jej zaczyna zwisać
I Klusek mój kochany (chociaż na tym foto wcale na kluska nie wygląda.... czarne szelki wyszczuplają)

Wór ma już tak konkretny jak dorosly brytek
Ogólnie kociaste były przeszczęśliwe. W domu po ściągnięciu szelek pucowały się dobrą godzinę i padły jak kawki
Jeszcze kilka dzisiejszych fotek:
Mówcie mi netoperek <lol>
I na sam koniec... moje utrapienie...

Nie wiem czy to wina tego, że u nas ostatnio cieplo, czy moim partyzantom odbiło... prawie całkiem zrezygnowały z drapaka... no Ugi jeszcze na niego 1-2 razy dziennie wskoczy i pośpi, ale klusek w ogole nawet na niego nie wskakuje.... Ich ulubiona miejscówka to ten stary koc, którego już pamiętacie przy zapoznaniu z królikiem-brytkiem :d, co go poprawię i ułoże jak się należy zaraz go Ugi sponiewiera i wymemła i tak sobie śpią futrzaki moje...
Nic się w domu nie zmieniło... drapak stoi w tym samym miejscu co stał... wcześniej Kluskowi pasowało, teraz się wypiął... chyba mu w hamak kocimiętki nasypię

może się przekona dziadyga moja kochana