Najgorsze za wami, dzielna dziewczynka
Ja też nie spuszczałam oka z Pyzy, a w nocy po moim zaśnięciu zdjęła kubrak w ciągu 30 sekund... <roll> <roll> koty to są naprawdę cwane i inteligentne zwierzaki <mrgreen>
Trzymam kciuki, żeby Mija w ogóle nie interesowała się ranką
O patrz,nawet nie wiedziałam,że nasza siostrzyczka miała operację.....Dużo sił i zdrówka dla niej
Puchaty jak go kastrowaliśmy był jeszcze młodym kociakiem,miał około 5-6mcy i głosik miał jak "dziewczynka"....po kastracji głos został mu taki sam i teraz kto do nas przyjdzie Puchaty się nie boi i daje się pogłaskać i miauczy domagając się wiecej pieszczot...każdy jak usłyszy jego piskliwy głosik to się śmieje,że ma głos jak kastrat-no bo ma <mrgreen>
Hebe pisze:(...)Ubranko co jej nasza wet założyła to siusiała,więc póki spala zdjęła jej,teraz założyłam ale masakra,chodziła jak na szczudłach,strasznie ją krepuje,więc zdjęłam póki co bo cały czas ją pilnuje i na razie się raną nie interesuje (...)
Nie zdejmuj jej kaftanika. Jeśli dostała go od weterynarza to powinna ponosić kilka dni aby rana się trochę zagoiła i nie "kusiła" kotki.
Wet sama jej nie założyła bo od razu sikała w sumie nie wiem jaki to miało związek ale fakt faktem że ją paraliżuje w nim,zwłaszcza na łapkach, spróbuje zrobić taka osłonkę na sam brzuszek bez krępowania łapek,może łatwiej nam to pójdzie..
Dorosłe koty bardzo źle znoszą kubraczek. Być może Mija łatwiej przystosuje sie do kołnierza. Nie liczyłabym za bardzo, że koteczka nie będzie interesowała się ranką, będzie chciała zwyczajnie umyć brzuch, a język koci jest bardzo szorstki, zupełnie inny, niż psi, chociaż psy swoimi aksamitnymi jęzorkami też potrafią dużo szkód narobić. Roczna kotka na pewno nie będzie chciała się w kubraczku poruszać, trzeba to po prostu przetrwać.
Może Pani spróbować nałożyć skarpetę, ja tego nigdy nie robiłam, ale są osoby, które sobie chwalą takie rozwiązanie, instruktaż znajduje się tutaj >>>>>>>>>> .
Mijunia już ma nowy strój :-) nogawka moich leginsów :-) chodzi w nim bez problemu,siusiu też już zrobiła,do jedzenia cały czas idzie,dałam jej odrobinkę i ciągle maszeruje na chwiejnych łapkach do kuchni..mam nadzieję że najgorsze za nami,cieszę się ze jakoś ogarnęłyśmy temat ubranka bo załamałam się jak ona się zachowywała w tym od weta..
Dziękuje Wam bardzo za rady <serce> Jutro będą wyniki bo od razu zrobiłam takie podstawowe morfologia,Alat,Aspat,Kreatynina i Mocznik, to mam nadzieje że będę mogła prosić o zerknięcie na nie <oops>
Darek pisze:Polecam skarpetki dla mniejszych kotek i rękawy z elastycznych bluzek dla większych. Kotki bardzo szybko przyzwyczajają się do takiego "kubraczka".
Z tymi kubraczkami to ja sama nie wiem, nam kubraczka nie kazano zakładać, Khaleesi chodziła z gołym brzuszkiem. Ale też nie była tą ranką mocno zainteresowana, więc nie było potrzeby jej ubierać w nic...
Wszystko już jest ok,pilnowaliśmy ją na zmianę z mężem,i przysnęliśmy ok 3 na chwilę,Mija tez niby spala ale jak się obudziłam z pól godziny później byla juz bez ubranka,pobudkę mieliśmy straszną bo Emi(mopsiczka) dostala kolejny atak padaczkowy ostatnio bardzo silne i częste...ech...Wracając do Mijuni już normalnie się zachowuje,siusia i chce jeść.takze chyba....uffff...a nam się dalej Wasze magiczne kciuki przydadzą bo idę dziś z córcią na noc do szpitala na pomiar hormonu wzrostu..co pól godz krew do badania...mam nadzieję ze jakoś to dzielnie zniesie....