Głaski dla rodzeństwa
Arya i Eddie
- Fusiu
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6671
- Rejestracja: 04 sty 2014, 09:22
- Płeć: kobieta
- Skąd: Nowy Sacz
Re: Arya i Eddie
Bardzo fajne wiadomości. Teraz już z górki 
Głaski dla rodzeństwa

Głaski dla rodzeństwa
- Betuś
- Posty: 4042
- Rejestracja: 21 sty 2014, 20:44
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Łódź
Re: Arya i Eddie
Ja tez znawca nie jestem, ale według mnie pozycje ma bojową.
Jakby chciała powiedzieć "teraz Cię ostrzegam, ale następnym razem dostaniesz w łeb, zobaczysz!"
Jakby chciała powiedzieć "teraz Cię ostrzegam, ale następnym razem dostaniesz w łeb, zobaczysz!"
- nmin
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 570
- Rejestracja: 29 sie 2014, 21:01
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Watford (UK)
Re: Arya i Eddie
Sytuacje jak z wczorajszych zdjęć prawie się już dzisiaj nie zdarzają. Owszem, Aryi zdarzy się syknąć czy pacnąć Eddiego łapką, ale nie jest to 1/10 tych negatywnych emocji, które było w niej widać jeszcze dwa dni temu. Często po prostu siedzi i patrzy na niego z zaciekawieniem. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze do dogadania się 
- Kasik
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5350
- Rejestracja: 24 lip 2013, 22:49
- Płeć: kobieta
- Skąd: Szczecin
Re: Arya i Eddie
No to jeszcze troche kciuki potrzymam <ok>

- nmin
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 570
- Rejestracja: 29 sie 2014, 21:01
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Watford (UK)
Re: Arya i Eddie
Cześć! Tu Eddie. Nie miałem jeszcze czasu się przywitać. Wiecie, jak to jest po przeprowadzce - nie dość, że miałem mnóstwo pracy ze zwiedzaniem nowego lokum i oglądaniem tutejszych zabawek, to jeszcze wciąż musiałem się opędzać od tej jędzy Aryi. Mówię wam, co to za wariatka! Przez pierwsze dni nic nie robiła, tylko na mnie syczała. Moja mamusia nigdy by się tak nie zachowała. Ale wiecie co? Gdy wczoraj przeszła do łapoczynów, postanowiłem być dzielny. Syknąłem na nią raz i drugi. Ale się zdziwiła! Aż podskoczyła! No bo co ona sobie myśli, że jeśli jest starsza, to jej wolno? Ja za to jestem większy. Ale spokojnie, jestem dżentelmenem i syczę tylko, gdy bardzo mnie zdenerwuje, czyli przyłoży łapką w pupę. Przynajmniej mam święty spokój, bo odkąd zacząłem syczeć, uspokoiła się i robi to coraz rzadziej. Już nie rzuca się na mnie z mordem w oczach, gdy mnie widzi. No, w każdym razie nie za każdym razem.
Duża mówi, że jestem przemiłym kotkiem i że jestem bardzo dobrze zsoj... socjolo... no, że jestem otwarty na ludzi. Ja też ich lubię. Trochę mi się dzisiaj narazili, bo obcięli mi pazurki, ale co łapkę dostawałem ciasteczko, a na koniec nawet dwa, więc chyba im wybaczę.
Będę kończył, bo ta zołza od pięciu minut się we mnie wpatruje. Może to mieć nieduży związek z faktem, że napiłem się z jej miseczki i teraz obok niej leżę, ale pewien nie jestem.
Eddie
P.S. Załączam zdjęcie, o którym Duża powiedziała "pierwsze prawie normalne wspólne zdjęcie". PHI, też coś. Tak, jakbyśmy normalni nie byli.



Duża mówi, że jestem przemiłym kotkiem i że jestem bardzo dobrze zsoj... socjolo... no, że jestem otwarty na ludzi. Ja też ich lubię. Trochę mi się dzisiaj narazili, bo obcięli mi pazurki, ale co łapkę dostawałem ciasteczko, a na koniec nawet dwa, więc chyba im wybaczę.
Będę kończył, bo ta zołza od pięciu minut się we mnie wpatruje. Może to mieć nieduży związek z faktem, że napiłem się z jej miseczki i teraz obok niej leżę, ale pewien nie jestem.
Eddie
P.S. Załączam zdjęcie, o którym Duża powiedziała "pierwsze prawie normalne wspólne zdjęcie". PHI, też coś. Tak, jakbyśmy normalni nie byli.



- asiak
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 14463
- Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28
Re: Arya i Eddie
No i pięknie... <lol>

- Jennefer
- Posty: 999
- Rejestracja: 29 mar 2013, 01:36
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Galway/Irlandia
Re: Arya i Eddie
Ale pieknie się zaczeli dogadywać. Zobaczysz, jeszcze tydzień dwa i bedą się myły nawzajem <ok> Piekne mordeczki <serce>
- nmin
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 570
- Rejestracja: 29 sie 2014, 21:01
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Watford (UK)
Re: Arya i Eddie
Zaliczyliśmy pierwszą kolację zjedzoną w tym samym pomieszczeniu
Do tej pory jadały przez drzwi, bo Arya odganiała Eddiego od miski, ledwo próbowałam postawić jego porcję na podłodze. Dziś każde zjadło w swoim kąciku, dwa metry od siebie. Co prawda po skończeniu swojego Arya podeszła do Edka i pacnęła go leciutko, ale bez syczenia. On nie przerwał sobie jedzenia, ją wygoniłam do przedpokoju i dopiero, gdy odszedł od miski, podeszła i skończyła jego porcję (Eddie zwykle nie dojada swojej połowy saszetki).
- Natashas
- Posty: 1075
- Rejestracja: 12 gru 2014, 17:36
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
Re: Arya i Eddie
<ok> <ok> jest już coraz lepiej, tylko do przodu i będzie posiłek bez łapoczynów
Zdjęcie wspólne już jest, to dobry znak <tańczy> <zakochana>
- nmin
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 570
- Rejestracja: 29 sie 2014, 21:01
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Watford (UK)
Re: Arya i Eddie
Przychodzę z dużą porcją aktualnych zdjęć na dowód, że jak na razie wszyscy są cali i zdrowi
Arya pogodziła się już chyba z faktem, że nie jest jedynaczką i że mieszka z nami Eddie. Póki co nie ma między nimi większej miłości, spania razem, lizania i takich tam bajerów, ale tolerują się i mijają raczej bezkolizyjnie. Arya zrelaksowała się już, a Eddie w sumie od początku zachowywał się jak pogodny miś o małym rozumku. Na początku największy problem był z zazdrością o ulubione miejscówki, cooo to się działo, gdy Eddie wszedł nam do łóżka <roll>
Zdarza się kilka razy dziennie, że Arya dostaje małpiego rozumu i rzuca się na Eddiego, przygryzając go, ale nie syczy przy tym i nie warczy, mam wrażenie, że chce się tak bawić. Nie pozwalamy na takie zapasy, zresztą Eddie nie daje sobie w kaszę dmuchać i zależnie od aktualnego repertuaru albo syczy w samoobronie i się wyrywa, pacając łapką, albo leży bez ruchu i miauczy rozpaczliwie, więc nawet jeśli nie zdążymy zareagować, to zwykle Arya sama rezygnuje, widząc brak chęci do takiej "zabawy". No i Eddie po takiej scysji zwykle nie ucieka, nie chowa się. Zdarza się też coraz częściej, że przywalenie do podłogi kończy się lizaniem po futerku, a nie gryzieniem.
A to "rozpaczliwe" miauczenie brzmi zupełnie podobnie do tego upominającego się o pogłaskanie albo napełnienie miseczki, więc nie jest do końca tak, że mu bardzo źle, raczej marudzi sobie po swojemu
Zastanawiamy się bardzo intensywnie, czy zostawić ich jutro razem na dwanaście godzin... Pracuję w systemie cztery dni pracy / cztery dni wolnego, jak na razie pierwszą czwórkę pracującą spędzili oddzielnie, ale przez ostatnie cztery dni wolne dogadywali się nieźle. Dziś zostawiłam ich wychodząc do sklepu i po powrocie powitały mnie w przedpokoju dwie pary zaspanych oczu, ale to była chwilka, a przez dwanaście godzin mogą świrować z nudów i się atakować... Sama nie wiem, ale przecież nie mogę ich wiecznie separować tylko dlatego, że jedno podgryza czasem drugie dla zabawy? Od razu mówię, że nie ma takiego miejsca, które byłoby dostępne dla Edka, a niedostępne dla Aryi. Jest szczuplejsza i znacznie bardziej zwinna.
Ok, koniec eseju, pora na zdjęcia.
Siedzimy razem grzecznie i tak blisko, bo czekamy na ciasteczka, ale i tak za sekundę go pacnę <diabeł> (to były pierwsze dni)

Ale teraz dogadujemy się coraz lepiej. Spiskujemy razem przeciwko mierzącym w nas snajperom...


Dzielimy się zdobyczami...

Razem badamy zakazane lądy...

Penetrujemy jaskinie i nory...


Na koniec pomagamy sobie zmyć z futerka trudy tułaczki...

A po wszystkim ze zdwojoną mocą upominamy się o należny dzielnym Odkrywcom posiłek 8-)

Osobno też prezentujemy się nieźle.






Mnie akurat zawsze trudno było złapać w bezruchu, a odkąd pojawił się Eddie, jest to jeszcze trudniejsze <święty>






Na koniec...
Ok, skoro już leżymy razem na kanapie...

...to daj pyska.

O nie, przyłapali nas! Ale obciach! <strach>

Arya pogodziła się już chyba z faktem, że nie jest jedynaczką i że mieszka z nami Eddie. Póki co nie ma między nimi większej miłości, spania razem, lizania i takich tam bajerów, ale tolerują się i mijają raczej bezkolizyjnie. Arya zrelaksowała się już, a Eddie w sumie od początku zachowywał się jak pogodny miś o małym rozumku. Na początku największy problem był z zazdrością o ulubione miejscówki, cooo to się działo, gdy Eddie wszedł nam do łóżka <roll>
Zdarza się kilka razy dziennie, że Arya dostaje małpiego rozumu i rzuca się na Eddiego, przygryzając go, ale nie syczy przy tym i nie warczy, mam wrażenie, że chce się tak bawić. Nie pozwalamy na takie zapasy, zresztą Eddie nie daje sobie w kaszę dmuchać i zależnie od aktualnego repertuaru albo syczy w samoobronie i się wyrywa, pacając łapką, albo leży bez ruchu i miauczy rozpaczliwie, więc nawet jeśli nie zdążymy zareagować, to zwykle Arya sama rezygnuje, widząc brak chęci do takiej "zabawy". No i Eddie po takiej scysji zwykle nie ucieka, nie chowa się. Zdarza się też coraz częściej, że przywalenie do podłogi kończy się lizaniem po futerku, a nie gryzieniem.
A to "rozpaczliwe" miauczenie brzmi zupełnie podobnie do tego upominającego się o pogłaskanie albo napełnienie miseczki, więc nie jest do końca tak, że mu bardzo źle, raczej marudzi sobie po swojemu
Zastanawiamy się bardzo intensywnie, czy zostawić ich jutro razem na dwanaście godzin... Pracuję w systemie cztery dni pracy / cztery dni wolnego, jak na razie pierwszą czwórkę pracującą spędzili oddzielnie, ale przez ostatnie cztery dni wolne dogadywali się nieźle. Dziś zostawiłam ich wychodząc do sklepu i po powrocie powitały mnie w przedpokoju dwie pary zaspanych oczu, ale to była chwilka, a przez dwanaście godzin mogą świrować z nudów i się atakować... Sama nie wiem, ale przecież nie mogę ich wiecznie separować tylko dlatego, że jedno podgryza czasem drugie dla zabawy? Od razu mówię, że nie ma takiego miejsca, które byłoby dostępne dla Edka, a niedostępne dla Aryi. Jest szczuplejsza i znacznie bardziej zwinna.
Ok, koniec eseju, pora na zdjęcia.
Siedzimy razem grzecznie i tak blisko, bo czekamy na ciasteczka, ale i tak za sekundę go pacnę <diabeł> (to były pierwsze dni)

Ale teraz dogadujemy się coraz lepiej. Spiskujemy razem przeciwko mierzącym w nas snajperom...


Dzielimy się zdobyczami...

Razem badamy zakazane lądy...

Penetrujemy jaskinie i nory...


Na koniec pomagamy sobie zmyć z futerka trudy tułaczki...

A po wszystkim ze zdwojoną mocą upominamy się o należny dzielnym Odkrywcom posiłek 8-)

Osobno też prezentujemy się nieźle.






Mnie akurat zawsze trudno było złapać w bezruchu, a odkąd pojawił się Eddie, jest to jeszcze trudniejsze <święty>






Na koniec...
Ok, skoro już leżymy razem na kanapie...

...to daj pyska.

O nie, przyłapali nas! Ale obciach! <strach>
