Przychodzę z dużą porcją aktualnych zdjęć na dowód, że jak na razie wszyscy są cali i zdrowi
Arya pogodziła się już chyba z faktem, że nie jest jedynaczką i że mieszka z nami Eddie. Póki co nie ma między nimi większej miłości, spania razem, lizania i takich tam bajerów, ale tolerują się i mijają raczej bezkolizyjnie. Arya zrelaksowała się już, a Eddie w sumie od początku zachowywał się jak pogodny miś o małym rozumku. Na początku największy problem był z zazdrością o ulubione miejscówki, cooo to się działo, gdy Eddie wszedł nam do łóżka <roll>
Zdarza się kilka razy dziennie, że Arya dostaje małpiego rozumu i rzuca się na Eddiego, przygryzając go, ale nie syczy przy tym i nie warczy, mam wrażenie, że chce się tak bawić. Nie pozwalamy na takie zapasy, zresztą Eddie nie daje sobie w kaszę dmuchać i zależnie od aktualnego repertuaru albo syczy w samoobronie i się wyrywa, pacając łapką, albo leży bez ruchu i miauczy rozpaczliwie, więc nawet jeśli nie zdążymy zareagować, to zwykle Arya sama rezygnuje, widząc brak chęci do takiej "zabawy". No i Eddie po takiej scysji zwykle nie ucieka, nie chowa się. Zdarza się też coraz częściej, że przywalenie do podłogi kończy się lizaniem po futerku, a nie gryzieniem.
A to "rozpaczliwe" miauczenie brzmi zupełnie podobnie do tego upominającego się o pogłaskanie albo napełnienie miseczki, więc nie jest do końca tak, że mu bardzo źle, raczej marudzi sobie po swojemu
Zastanawiamy się bardzo intensywnie, czy zostawić ich jutro razem na dwanaście godzin... Pracuję w systemie cztery dni pracy / cztery dni wolnego, jak na razie pierwszą czwórkę pracującą spędzili oddzielnie, ale przez ostatnie cztery dni wolne dogadywali się nieźle. Dziś zostawiłam ich wychodząc do sklepu i po powrocie powitały mnie w przedpokoju dwie pary zaspanych oczu, ale to była chwilka, a przez dwanaście godzin mogą świrować z nudów i się atakować... Sama nie wiem, ale przecież nie mogę ich wiecznie separować tylko dlatego, że jedno podgryza czasem drugie dla zabawy? Od razu mówię, że nie ma takiego miejsca, które byłoby dostępne dla Edka, a niedostępne dla Aryi. Jest szczuplejsza i znacznie bardziej zwinna.
Ok, koniec eseju, pora na zdjęcia.
Siedzimy razem grzecznie i tak blisko, bo czekamy na ciasteczka, ale i tak za sekundę go pacnę <diabeł> (to były pierwsze dni)
Ale teraz dogadujemy się coraz lepiej. Spiskujemy razem przeciwko mierzącym w nas snajperom...


Dzielimy się zdobyczami...

Razem badamy zakazane lądy...

Penetrujemy jaskinie i nory...


Na koniec pomagamy sobie zmyć z futerka trudy tułaczki...

A po wszystkim ze zdwojoną mocą upominamy się o należny dzielnym Odkrywcom posiłek 8-)

Osobno też prezentujemy się nieźle.






Mnie akurat zawsze trudno było złapać w bezruchu, a odkąd pojawił się Eddie, jest to jeszcze trudniejsze <święty>





Na koniec...
Ok, skoro już leżymy razem na kanapie...

...to daj pyska.

O nie, przyłapali nas! Ale obciach! <strach>
