Wszędzie czytam o pierwszych kocich spacerach to i my się pochwalimy, Tamirka była pierwszy raz na dworze i zniosła to...chyba w miarę dobrze

Na ogrodzie na wsi zwiedzała chętnie, jak wróciliśmy do domu to chwilę pochodzili oboje pod blokiem i z Timonkiem ona się nie bała, chodziła dziarsko za nim z ogonkiem w górze. Potem poszłyśmy same (bo bez TŻ ciężko z dwoma kotami wychodzić) no i sama już nie była taki chojrak, długo u panci na kolanach siedziała, a jak zeskoczyła to niby chodziła dużo, ale chyba żeby znaleźć jakiś kącik do schowania, a nie z ciekawością

Spróbujemy jeszcze kilka razy, bo wiadomo że ten pierwszy zawsze jest strachliwy, ale jeśli się malutka nie przekona to nic na siłę. Będziemy jeździć na ogródek, bo ona raczej boi się ludzi niż podwórka. A na ogródku będzie sobie biegać z Timonem, więc będzie miała starszego brata do ochrony;-)
Aparatu na majówkę zapomnieliśmy -_-' Ale za to pokażę Wam co Timon myśli o tych wypadach na świeże powietrze...
"Fajnie, fajnie na trawce, tak wyjść na słoneczko, położyć się na zielonym, ale wiecie co?...Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej! .... Mmmmm, drapaczku mój, jak ja się stęskniłem..."
Za dwa tygodnie jedziemy na wieś na tydzień to będą zdjęcia z plenerku
