Lucek, Leoś i Jadwinia
- madziulam2
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2820
- Rejestracja: 17 lis 2009, 18:18
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kraków
- Becia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 10640
- Rejestracja: 22 lut 2012, 09:28
- Płeć: kobieta
- Skąd: opolskie
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
- ozon
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2239
- Rejestracja: 18 lis 2013, 09:38
- Płeć: kobieta
- Skąd: Tajgówko Małe :)
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Hann
Z jednej strony Kruszynka nie ma łatwego życia, ale z drugiej babcia chyba stara się jak potrafi i jak może. Wetka nie miała przecież zastrzeżeń... Tej myśli chyba trzeba się teraz trzymać, bo co innego można zrobić...
Przytulam z całych sił.
Z jednej strony Kruszynka nie ma łatwego życia, ale z drugiej babcia chyba stara się jak potrafi i jak może. Wetka nie miała przecież zastrzeżeń... Tej myśli chyba trzeba się teraz trzymać, bo co innego można zrobić...
Przytulam z całych sił.
- Beate
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6863
- Rejestracja: 18 kwie 2013, 07:36
- Płeć: kobieta
- Skąd: Łódzkie
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Ozon dobrze prawi.ozon pisze:Hann![]()
Z jednej strony Kruszynka nie ma łatwego życia, ale z drugiej babcia chyba stara się jak potrafi i jak może. Wetka nie miała przecież zastrzeżeń... Tej myśli chyba trzeba się teraz trzymać, bo co innego można zrobić...
Przytulam z całych sił.
Haniu
- Natashas
- Posty: 1075
- Rejestracja: 12 gru 2014, 17:36
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Hann
- Posty: 1634
- Rejestracja: 11 paź 2011, 14:15
- Płeć: K
- Skąd: Warszawa
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Dzięki, Dziewczyny. Odetchnęłam głęboko, zrobiłam sobie duży kubek melisy i trochę mi lepiej. Staram się podejść do tego zdarzenia racjonalnie. Dla kota nie ma chyba znaczenia czy mieszka w apartamencie, czy na stancji, cokolwiek to w dzisiejszych czasach oznacza... Ważna jest miłość, a ta pani bardzo się na widok swojej Kruszynki ucieszyła, pełna miska, a przecież jest bardzo dorodnym małym koteczkiem, więc chyba dostaje wszystkie pyszne resztki ze stołu. Są biedni, ale byli czysto ubrani i kot też przecież był czyściutki jak go znalazłam. To że w życiu nie zobaczy weterynarza, pewnie jest opcją wymarzoną przez każdego kota. No i wieś naokoło, pola, świeże powietrze, te 100 numerów dalej gdzie mieszkamy i gdzie droga się nie kończy, a rozkwita w pełnej krasie, jest już pewnie patrząc na to nosem i uchem kota zdecydowanie bardziej śmierdząco i hałaśliwie... Tam mu co najwyżej kogut zapieje.
Z tego wszystkiego nie dałam pani książeczki zdrowia kota z informacją o odrobaczeniu, zaleceniami odnośnie drugiego odrobaczenia i szczepienia. Jak już będę pewna, że dam radę, zadzwonię i spytam czy by nie chciała...
Kruszynka miała też u nas ulubioną zabawkę, może się zgodzą, żebym jej zawiozła.
Mąż obiecał tam jeździć, moje auto by rozpoznali, a nie chcę ich stresować... i przywieść mi Kruszynkę jeśli zobaczy, że się sama błąka...
Zuzia powiedziała, że jakoś pusto się zrobiło...
Idę po drugą melisę...
Z tego wszystkiego nie dałam pani książeczki zdrowia kota z informacją o odrobaczeniu, zaleceniami odnośnie drugiego odrobaczenia i szczepienia. Jak już będę pewna, że dam radę, zadzwonię i spytam czy by nie chciała...
Kruszynka miała też u nas ulubioną zabawkę, może się zgodzą, żebym jej zawiozła.
Mąż obiecał tam jeździć, moje auto by rozpoznali, a nie chcę ich stresować... i przywieść mi Kruszynkę jeśli zobaczy, że się sama błąka...
Zuzia powiedziała, że jakoś pusto się zrobiło...
Idę po drugą melisę...
-
Aga L.
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1322
- Rejestracja: 08 gru 2012, 18:21
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Kraków
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Hann, dobrze zrobiłaś, oddałaś kotkę właścicielom. Pociesz się, że krzywda się jej nie dzieje, kochają ją i nieźle karmią. A może, przy okazji telefonu, zaproponuj, abyście byli w kontakcie,gdyby potrzebny był weterynarz czy inna pomoc <gwiżdże> Masz kochanego męża ale nie możecie, ot tak, zabrać kotki do siebie nawet jeśli będzie nadal wychodziła. Możecie sobie narobić kłopotów i niestety z prawnego punktu widzenia stoicie na straconej pozycji <hm> To ciężki okres dla Was, współczuję trudnych decyzji 
- MoniQ
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 10272
- Rejestracja: 22 lut 2013, 14:24
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Opole
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Haniu
Mogę się tylko domyślać jak się czujesz...
Pozostaje mi tylko wierzyć, że państwo przypilnują kotka i że będzie zadowolona z życia
Pozostaje mi tylko wierzyć, że państwo przypilnują kotka i że będzie zadowolona z życia
- Hann
- Posty: 1634
- Rejestracja: 11 paź 2011, 14:15
- Płeć: K
- Skąd: Warszawa
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
A wiesz, że to jest bardzo dobry pomysł? Dzięki, Aga, tak zrobię <mrgreen>Aga L. pisze:A może, przy okazji telefonu, zaproponuj, abyście byli w kontakcie,gdyby potrzebny był weterynarz czy inna pomoc <gwiżdże>
Gdyby ona sama wychodziła to pół biedy by było, ona najwyraźniej towarzyszyła odwożeniu chłopca do szkoły samochodem, zupełnie luzem. Dobrze, że kiedy wyskoczyła z auta, udało jej się bezpiecznie dobiec na teren szkoły. Pani mi powiedziała, że jest za mała na szelki... Może teraz, kiedy dostała je ode mnie, założone kotce, zobaczyła że jednak można i będą ich używać. Taką mam nadzieję.Aga L. pisze:Masz kochanego męża ale nie możecie, ot tak, zabrać kotki do siebie nawet jeśli będzie nadal wychodziła.