Lucek, Leoś i Jadwinia
- Malena
- Posty: 695
- Rejestracja: 06 lut 2014, 20:04
- Płeć: kobieta
- Skąd: kujawy
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
- iwus
- Posty: 697
- Rejestracja: 21 sie 2013, 22:12
- Płeć: kobieta
- Skąd: Oleśnica
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Haniu, , masz wielkie serce! 
- Aleex
- Posty: 976
- Rejestracja: 07 kwie 2014, 19:23
- Płeć: kobieta
- Skąd: Pionki
- Kontakt:
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Ja też dołączam z przytulasami
Dziękuję Ci za Twoje wielkie serce. Wierzę, że koteczka będzie miała dobre, kocie życie
Dziękuję Ci za Twoje wielkie serce. Wierzę, że koteczka będzie miała dobre, kocie życie
- Hann
- Posty: 1634
- Rejestracja: 11 paź 2011, 14:15
- Płeć: K
- Skąd: Warszawa
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Dzięki, kochane jesteście
Ja też w to bardzo wierzę, tym bardziej że w piątek w końcu zadzwoniłam i usłyszałam same dobre wiadomości <tańczy> Kruszynka czuje się świetnie, pojechała akurat w rodzinne strony swoich właścicieli, w samochodzie jechała (nie wiem czy na smyczy) na swoim ulubionym miejscu, za zagłówkami tylnej kanapy (nie wiem jak się fachowo nazywa to miejsce
pani nazwała to deską rozdzielczą, ale mam nadzieję że jednak nie chodziło jej o przód...) i rzeczywiście kiedy ją znalazłam w moim samochodzie też się tam od razu ułożyła, więc chyba często tak jeździ i jest do podróżowania przyzwyczajona. Pani powiedziała że na wsi pod Lublinem ma całe pole dla siebie, więc biega sobie luzem, ale kiedy są w Warszawie szelki i smycz BARDZO im się przydają, bo teraz się boją, że skoro raz wyskoczyła z samochodu, może znowu to zrobić.
Powiedziałam o książeczce zdrowia, pod kątem kastracji - dowiadywałam się o bezpłatne zabiegi i okazuje się, że w Warszawie jest aż prawie 30 lecznic biorących udział w akcji, tylko trzeba mieć książeczkę potwierdzającą prawa do zwierzęcia. Pani powiedziała, że myśleli już o tym, jak wróci do Warszawy zadzwoni do mnie i chętnie bardzo umówi się w sprawie książeczki :-)
Czekam więc na telefon, a na pożegnanie ostatnie zdjęcie Lotty u nas w domu <zakochana> malutkie, bo jakieś niewyraźne, ale te białe łapeczki musiałam Wam pokazać <oops>

Powiedziałam o książeczce zdrowia, pod kątem kastracji - dowiadywałam się o bezpłatne zabiegi i okazuje się, że w Warszawie jest aż prawie 30 lecznic biorących udział w akcji, tylko trzeba mieć książeczkę potwierdzającą prawa do zwierzęcia. Pani powiedziała, że myśleli już o tym, jak wróci do Warszawy zadzwoni do mnie i chętnie bardzo umówi się w sprawie książeczki :-)
Czekam więc na telefon, a na pożegnanie ostatnie zdjęcie Lotty u nas w domu <zakochana> malutkie, bo jakieś niewyraźne, ale te białe łapeczki musiałam Wam pokazać <oops>
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
O rany <zakochana> <zakochana> <zakochana> <zakochana>
super wiesci

- asiak
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 14463
- Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Też się cieszę... :-)
- MoniQ
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 10272
- Rejestracja: 22 lut 2013, 14:24
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Opole
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Dobre wieści zawsze cieszą

- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Jaka słodzinka na Twojej klacie Haniu <zakochana>
Z takim przytulakiem musiało Ci być ciężko się rozstać.
Ale cieszę się, że właściciele docenili Twoje starania i że w mieście będą koteczkę zapinać w szelki. Jeszcze tylko martwi mnie te wożenie autem luzem na tylnej szybie
wiem, że może koteczka tak lubi, ale bezpieczne dla niej to na pewno nie jest w razie
(odpukać) jakiegoś wypadku. Może, jak babka zadzwoni w sprawie tej książeczki, to uświadom ją jeszcze, że to też nie jest najlepsze dla koteczki.
Z takim przytulakiem musiało Ci być ciężko się rozstać.
Ale cieszę się, że właściciele docenili Twoje starania i że w mieście będą koteczkę zapinać w szelki. Jeszcze tylko martwi mnie te wożenie autem luzem na tylnej szybie
- Hann
- Posty: 1634
- Rejestracja: 11 paź 2011, 14:15
- Płeć: K
- Skąd: Warszawa
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
No ja to wiem, ale czy mogę się tak wtrącać? Że nawet szelki nie wystarczą, że powinien być przypięty pasami transporter? Jak bardzo można ingerować w to, jak ktoś zajmuje się swoim kotem?
Już poprzednio o tym mówiłam i dlatego odwożąc kotkę do właścicieli zostawiłam im nasze szelki ze smyczą. Żeby mieli chociaż to. Ale chyba jeździć za nimi i sprawdzać, czy używają, nie bardzo mogę...
Już poprzednio o tym mówiłam i dlatego odwożąc kotkę do właścicieli zostawiłam im nasze szelki ze smyczą. Żeby mieli chociaż to. Ale chyba jeździć za nimi i sprawdzać, czy używają, nie bardzo mogę...
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Wiem Haniu
Ale najwyżej tak tylko im wspomnij, że to niebezpieczne dla koteczki. Wiadomo, że nie będziesz ich kontrolować i nie nakażesz im kupna transportera, ale może po prostu oni nie myślą na zapas i wydaje im się, że to jest normalne, że kocia sobie tak jeździ. Może, jak im to uświadomisz, to pomyślą, że faktycznie to dobry pomysł. Nic na siłę Haniu.
Ale najwyżej tak tylko im wspomnij, że to niebezpieczne dla koteczki. Wiadomo, że nie będziesz ich kontrolować i nie nakażesz im kupna transportera, ale może po prostu oni nie myślą na zapas i wydaje im się, że to jest normalne, że kocia sobie tak jeździ. Może, jak im to uświadomisz, to pomyślą, że faktycznie to dobry pomysł. Nic na siłę Haniu.
