Strona 314 z 340

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 20 wrz 2015, 11:41
autor: Malena
:hug: :hug: :hug: Haniu trzymaj się, będzie dobrze :hug: trzymam kciuki za kicię <serce>

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 20 wrz 2015, 12:07
autor: iwus
Haniu, , masz wielkie serce! :hug:

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 20 wrz 2015, 19:41
autor: Aleex
Ja też dołączam z przytulasami :kiss: :hug: :kiss: :hug:

Dziękuję Ci za Twoje wielkie serce. Wierzę, że koteczka będzie miała dobre, kocie życie :kotek:

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 21 wrz 2015, 11:32
autor: Hann
Dzięki, kochane jesteście :kiss: Ja też w to bardzo wierzę, tym bardziej że w piątek w końcu zadzwoniłam i usłyszałam same dobre wiadomości <tańczy> Kruszynka czuje się świetnie, pojechała akurat w rodzinne strony swoich właścicieli, w samochodzie jechała (nie wiem czy na smyczy) na swoim ulubionym miejscu, za zagłówkami tylnej kanapy (nie wiem jak się fachowo nazywa to miejsce ;-)) pani nazwała to deską rozdzielczą, ale mam nadzieję że jednak nie chodziło jej o przód...) i rzeczywiście kiedy ją znalazłam w moim samochodzie też się tam od razu ułożyła, więc chyba często tak jeździ i jest do podróżowania przyzwyczajona. Pani powiedziała że na wsi pod Lublinem ma całe pole dla siebie, więc biega sobie luzem, ale kiedy są w Warszawie szelki i smycz BARDZO im się przydają, bo teraz się boją, że skoro raz wyskoczyła z samochodu, może znowu to zrobić.
Powiedziałam o książeczce zdrowia, pod kątem kastracji - dowiadywałam się o bezpłatne zabiegi i okazuje się, że w Warszawie jest aż prawie 30 lecznic biorących udział w akcji, tylko trzeba mieć książeczkę potwierdzającą prawa do zwierzęcia. Pani powiedziała, że myśleli już o tym, jak wróci do Warszawy zadzwoni do mnie i chętnie bardzo umówi się w sprawie książeczki :-)
Czekam więc na telefon, a na pożegnanie ostatnie zdjęcie Lotty u nas w domu <zakochana> malutkie, bo jakieś niewyraźne, ale te białe łapeczki musiałam Wam pokazać <oops>

Obrazek

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 21 wrz 2015, 11:40
autor: yamaha
O rany <zakochana> <zakochana> <zakochana> <zakochana>

:ok: super wiesci :ok: :kotek:

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 21 wrz 2015, 11:43
autor: asiak
Też się cieszę... :-)

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 21 wrz 2015, 11:47
autor: MoniQ
Dobre wieści zawsze cieszą :) :ok: :kotek:

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 21 wrz 2015, 12:38
autor: Sonia
Jaka słodzinka na Twojej klacie Haniu <zakochana>
Z takim przytulakiem musiało Ci być ciężko się rozstać.
Ale cieszę się, że właściciele docenili Twoje starania i że w mieście będą koteczkę zapinać w szelki. Jeszcze tylko martwi mnie te wożenie autem luzem na tylnej szybie :(((( wiem, że może koteczka tak lubi, ale bezpieczne dla niej to na pewno nie jest w razie :hammer: (odpukać) jakiegoś wypadku. Może, jak babka zadzwoni w sprawie tej książeczki, to uświadom ją jeszcze, że to też nie jest najlepsze dla koteczki.

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 21 wrz 2015, 12:46
autor: Hann
No ja to wiem, ale czy mogę się tak wtrącać? Że nawet szelki nie wystarczą, że powinien być przypięty pasami transporter? Jak bardzo można ingerować w to, jak ktoś zajmuje się swoim kotem?
Już poprzednio o tym mówiłam i dlatego odwożąc kotkę do właścicieli zostawiłam im nasze szelki ze smyczą. Żeby mieli chociaż to. Ale chyba jeździć za nimi i sprawdzać, czy używają, nie bardzo mogę...

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 21 wrz 2015, 12:52
autor: Sonia
Wiem Haniu :kiss:
Ale najwyżej tak tylko im wspomnij, że to niebezpieczne dla koteczki. Wiadomo, że nie będziesz ich kontrolować i nie nakażesz im kupna transportera, ale może po prostu oni nie myślą na zapas i wydaje im się, że to jest normalne, że kocia sobie tak jeździ. Może, jak im to uświadomisz, to pomyślą, że faktycznie to dobry pomysł. Nic na siłę Haniu.