Strona 324 z 340

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 20 lis 2015, 08:38
autor: Hann
Dziewczyny, mam problem :-) Mam dywan <mrgreen> Piękny puchaty, bo pomyśleliśmy "jak to miło by było mieć puchaty dywan" <mrgreen> pierwszy w naszym domu, bo do tej pory bezdywanowi byliśmy. Położyliśmy ten sam puch i cud na podłodze dużego pokoju przedwczoraj wieczorem i było pięknie :-) Do wczoraj rano kiedy to w tym puchu i cudzie odkryliśmy dwie wysiusiane dziurki <diabeł> Nie można prać, ale co miałam zrobić, wchłonęłam papierem, przetarłam wodą, persilem, wodą, wchłaniając papierem za każdym razem, i tak po wszystkich tych zabiegach śmierdziało mi, chociaż wąchali wszyscy i zarzekali się że nic a nic <mrgreen> Cały dzień był spokój, dzisiaj rano wstajemy... i znowu dwie wysiusiane dziurki w tych samych miejscach w dodatku. Zastanawiam się czy wczoraj nie siknęła Jadwinia, która od czasu do czasu wpada na pomysł żeby coś obsikać, a dzisiaj czy nie Lucek żeby pokryć jej zapach, bo wczoraj te dwa miejsca intensywnie obwąchiwał... I co ja mam robić? Popsikać "anykotem"? Czy może wprost przeciwnie, leżeć na dywanie dzień cały, żeby zmienił zapach z obcego na mój? Nie ukrywam że druga opcja bardzo mi się podoba <lol>
Macie dywany? :-)

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 20 lis 2015, 12:06
autor: Hann
Piąty sik i tym razem złapałam na gorącym uczynku - Jadwinia <diabeł> a dywan wyprałam vanishem, który o dziwo nawet ładnie pachnie ;-)) Pięknie, musicie przyznać, dywan ma półtora dnia, a już został wyprany <mrgreen>

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 20 lis 2015, 12:29
autor: PyzowePany
Jadwinia nie lubi konkurencji, chce być najbardziej puchatym członkiem rodziny <lol>
Ja sików nigdy nie znalazłam na dywanie, ale pawia owszem, wtedy zakopywały i drapały go intensywnie, psikałam tym preparatem do czyszczenia kuwet, żeby ukryć zapach.

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 20 lis 2015, 12:39
autor: jasminka
Hann pisze:Piąty sik i tym razem złapałam na gorącym uczynku - Jadwinia <diabeł> a dywan wyprałam vanishem, który o dziwo nawet ładnie pachnie ;-)) Pięknie, musicie przyznać, dywan ma półtora dnia, a już został wyprany <mrgreen>
U mnie na włochate dywany sika Lola pogodziłam się więc z ich brakiem :(((( wolę brak niż brzydki zapach :-)

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 20 lis 2015, 12:44
autor: MoniQ
Hm, u nas dywanów nie ma, aczkolwiek chciałam zakupić i teraz się zastanawiam.... pytanie czy dywany niewłochate są tak samo zagrożone?

U szwagierki było podobnie, położyła włochaty dywanik w salonie i od razu został przerobiony na kuwetę. Nie wiem, może coś w nich takiego jest, że prowokują ;-))

Jadwiniu, nieładnie.... ;-)) :kotek:

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 20 lis 2015, 13:57
autor: dagusia
Ja mam taki puchato wlosiasty chodnik pod stolikiem do kawy i na szczęście żaden z kociakow nie wpadł na taki pomysł żeby coś tam pomoczyc :-) Gasperek bardzo lubi na nim siedzieć i spać. Jedyne co to mam na nim drugi dywan z prawdziwych, gaspiowych, kocich wlosow bo mustalam sobie kupić czarny <rotfl> no bo pasował do wystroju hehe
Nie wiem co poradzic w twoim przypadku... może faktycznie płynem do mycia kuwety żeby zapach zniknął <hm>

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 20 lis 2015, 13:59
autor: yamaha
PyzowePany pisze:Jadwinia nie lubi konkurencji, chce być najbardziej puchatym członkiem rodziny <lol>
:haha: :haha: :haha: Ulka !

Ja dywany mam, w pokojach goscinnych.
Ten ladniejszy, grubszy i bardziej puchaty ZA KUWETE jakos nigdy nie sluzyl, za to drapak z niego idealny <diabeł>
Co jakis czas znajduje jego kawalki w innych pokojach <diabeł>

Juz przestalam reagowac, poszedl "na straty", bo oczywiscie czego poczatkowo nie bylo widac (dywan puchaty), teraz jest juz wyraznie "podpazurkowym wycienczeniem materialu".

Co zupelnie nie jest porada w Twoim problemie, ale jako, ze siuski nie zdarzyly sie u mnie nigdy nigdzie indziej niz w kuwecie, nie pomoge <hm>

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 20 lis 2015, 14:56
autor: Sonia
Haniu choćbyś nie wiem, jak prała i po wąchaniu stwierdziła, że nie czuć, koty i tak wyczują, że było tam kiedyś nasikane.
To trzeba potraktować specjalnym płynem, który nie maskuje kociego moczu, tylko rozkłada go. Teraz mi nie przychodzi do głowy żadna nazwa, ale może ktoś będzie pamiętał, jak się te płyny nazywają.

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 20 lis 2015, 15:33
autor: maga
Użycie takiego plynu też nie gwarantuje, że ona przestanie tam sikać.

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 20 lis 2015, 16:48
autor: Hann
PyzowePany pisze:Jadwinia nie lubi konkurencji, chce być najbardziej puchatym członkiem rodziny <lol>
<rotfl>
jasminka pisze:U mnie na włochate dywany sika Lola pogodziłam się więc z ich brakiem :(((( wolę brak niż brzydki zapach :-)
No proszę, nie jestem sama w klubie "obsikany dywan" <lol>
Sonia pisze:Haniu choćbyś nie wiem, jak prała i po wąchaniu stwierdziła, że nie czuć, koty i tak wyczują, że było tam kiedyś nasikane.
To trzeba potraktować specjalnym płynem, który nie maskuje kociego moczu, tylko rozkłada go. Teraz mi nie przychodzi do głowy żadna nazwa, ale może ktoś będzie pamiętał, jak się te płyny nazywają.
Ja nawet wiem, urine off <mrgreen> Kiedyś miałam, jak mi Leoś raz w swoim życiu jako malutki kociaczek nasikał w miękką pufę typu worek. No właśnie, ale tak jak Maga pisze, nie wiem czy urine off by poskutkowało, bo w przypadku pufy okazało się, że całe siusiu poszło w jej środek i była nie do uratowania.

No nic... Pozostaje żyć nadzieją, że Jadwinia jednak się od dywanu odczepi, a jak nie to prać tym vanishem aż się dywan nie rozpadnie. Nie rozpaczam, jak mam mieć wybór koty albo dywan, nie mam żadnych wątpliwości bez czego żyć bym nie mogła ;-))