Re: Avari FaBriCat*Pl
: 19 lut 2018, 19:43
Dziś już dobrze, biegał nawet za wędka...
Nie wiem, możliwe ze wyjadł mokre którejś z dziewczyn...
Tyle się mówi ze tylko mokra karma, tylko mokra a u nas ta mokra powoduje takie przykrości...Chciałabym naprawdę żeby Avar jadł to mięcho ale nie i koniec, a jak zje to potem są przygody.
Cynka na 100% zjadła mojego włosa. Ona cała noc śpi za moja głowa na poduszce (tak ze ja najczęściej kończę bez ;) ), ma tez manie lizania mnie po rękach, twarzy... w ogole jest tak słodka w nocy! Jak ja kładę się spać Cynka przybiega, mamy rytuał miziania. Wciska łepek w rękę, wtula się pod pachę, przechodzi z jednej strony na druga, ale MUSI to zrobić przechodząc po mojej twarzy lub głowie, ewentualnie szyi. Nie może przeskoczyć, przejść nad - musi po mnie. Jak skończymy układa się na podusi i odlatuje. Koło 2-3 budzi się na picie i chrupki i oczywiście kolejny rytuał miziania. Ja bardzo staram się jej nie dotykać w środku nocy, bo zaraz mruczy i urządza wędrówki. Następne mizianie mamy nad ranem, muszę wstawać jakieś 10 minut wcześniej żeby porządnie Cynie wygłaskać. Jest cudna. Dumna jestem bardzo z Yoko, myślałam ze dłużej jej zajmie pogodzenie się z obecnością Cynki, ale po pierwszym szoku wszystko wróciło do normy. Yoko znowu przychodzi rano do łóżka, znowu można ja nosić, całować po brzuszku, znowu wykłada się pod szafka z przysmaczkami, znowu wskakuje na blat jak nakładam mokre, znowu bawi się torem w nocy. Jest sobą po prostu i cieszy mnie to bardzo. Z Cynka relacje są dobre, to jeszcze nie przyjaciółki ale relacja jest na dobrym poziomie. Ocierają sie, jedzą obok siebie, śpią obok.
Avarik ma w sobie coś takiego ze kochają go i koty i ludzie. Tak jak mówiłam wielkrotnie - z Yoko to miłość ogromna, a teraz i Cynka znalazła w Osiołku przyjaciela. To on pokazał jej jak schodzić ze schodów, to z nim chodzi bok w bok po domu (muszę kiedyś nagrać!). Nawet nie wiecie jak się cieszę ze na tym polu dobrze nam się układa, nie wiem jak zniosłabym gdyby to dokocenie nie wyszło.
Nie wiem, możliwe ze wyjadł mokre którejś z dziewczyn...
Tyle się mówi ze tylko mokra karma, tylko mokra a u nas ta mokra powoduje takie przykrości...Chciałabym naprawdę żeby Avar jadł to mięcho ale nie i koniec, a jak zje to potem są przygody.
Cynka na 100% zjadła mojego włosa. Ona cała noc śpi za moja głowa na poduszce (tak ze ja najczęściej kończę bez ;) ), ma tez manie lizania mnie po rękach, twarzy... w ogole jest tak słodka w nocy! Jak ja kładę się spać Cynka przybiega, mamy rytuał miziania. Wciska łepek w rękę, wtula się pod pachę, przechodzi z jednej strony na druga, ale MUSI to zrobić przechodząc po mojej twarzy lub głowie, ewentualnie szyi. Nie może przeskoczyć, przejść nad - musi po mnie. Jak skończymy układa się na podusi i odlatuje. Koło 2-3 budzi się na picie i chrupki i oczywiście kolejny rytuał miziania. Ja bardzo staram się jej nie dotykać w środku nocy, bo zaraz mruczy i urządza wędrówki. Następne mizianie mamy nad ranem, muszę wstawać jakieś 10 minut wcześniej żeby porządnie Cynie wygłaskać. Jest cudna. Dumna jestem bardzo z Yoko, myślałam ze dłużej jej zajmie pogodzenie się z obecnością Cynki, ale po pierwszym szoku wszystko wróciło do normy. Yoko znowu przychodzi rano do łóżka, znowu można ja nosić, całować po brzuszku, znowu wykłada się pod szafka z przysmaczkami, znowu wskakuje na blat jak nakładam mokre, znowu bawi się torem w nocy. Jest sobą po prostu i cieszy mnie to bardzo. Z Cynka relacje są dobre, to jeszcze nie przyjaciółki ale relacja jest na dobrym poziomie. Ocierają sie, jedzą obok siebie, śpią obok.
Avarik ma w sobie coś takiego ze kochają go i koty i ludzie. Tak jak mówiłam wielkrotnie - z Yoko to miłość ogromna, a teraz i Cynka znalazła w Osiołku przyjaciela. To on pokazał jej jak schodzić ze schodów, to z nim chodzi bok w bok po domu (muszę kiedyś nagrać!). Nawet nie wiecie jak się cieszę ze na tym polu dobrze nam się układa, nie wiem jak zniosłabym gdyby to dokocenie nie wyszło.