ale jesteście Kochane ...
No już sama nie wiem jak mam się tłumaczyć .... <oops>
ale tyle się u mnie działo i dzieje się nadal ... że sama nie wiem od czego zacząć ...
od 3-go stycznia czyli zaraz po Sylwestrze do 13-go stycznia byłam na wyjeździe ...
Zakopane i Wrocław ... troszkę odpoczynku a potem instalacja mojego dorosłego synusia we Wrocławiu ...

ale mi smutno bez niego ...
no ale taka kolej rzeczy ... dziecię z domu mi wyjechało ...
a po przyjeździe do domu ... remont, remont, remont ...
od wczoraj pomału doszłam do względnego ładu ... choć jeszcze remontu nie zakończyłam ...
a właściwie zakończyłam już ten brudny remont ... a teraz wyposażenie, dodatki ...
ten tydzień jeszcze będę walczyć ...
kociaste żyją ... nasz wyjazd nawet nieźle zniosły ... ale stęsknione były bardzo ...
remont też jakoś przeżyły choć teraz na nowo szukają swoich miejscówek ... :-)
tulą się jakoś dużo więcej ... ale może to zasługa mrozów ... <lol>
zdjęcia będą ... mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu ... postaram się
