Myślałam, że już przeczytałaś...
Dorszka pisze: ↑11 sty 2019, 21:03
Mysza pisze: ↑08 maja 2018, 08:09 (...) A przy opowieści łza mi się zakręciła w oku... Bo faktycznie ile można czekać? Ile razy może coś pójść nie tak, akurat przy tak oczekiwanym połączeniu... (ja na swoją czekoladę też czekam, mam nadzieję że nie będzie to 10 lat, choć coraz mniej mi brakuje

)
Zawsze jeszcze może pójść coś nie tak... Na przykład nie zejdzie jedno jądro
Reszta zgodna z Twoim opisem, Mysza - duży, grubokościsty, solidny kocur z fantastycznym charakterem. Od poniedziałku osobisty kot Arka, nie sądziłam, że mojemu synowi, który na co dzień w miarę równo męczy wszystkie nasze koty, na którymś będzie zależało szczególnie. A jednak
Junior jest bardzo ładnym kastratem, mam nadzieje, że go jeszcze pokażę gdzieś na wystawie jak dorośnie, za jakieś 3 lata może będą z niego ludzie

Miałam go sprzedać, ale Arek sobie zabrał, powiedział, że to jego ulubiony kot, pasuje mu charakterem idealnie, i tak mam kolejnego darmozjada w domu. Już przepłakałam.
Drugie przepłakanie to właśnie Vesper. Moja ukochana dziewczynka, niestety nie uratowaliśmy jej ostatniego dziecka. Ale nawet nie chcę o tym pisać, bo od razu płaczę, a za godzinę muszę wyjść do pracy. Vespul już w bardzo dobrej formie, bałam się, że nie uda mi się wynagrodzić jej straty córeczki, ale ponieważ walka była bardzo długa, to i dla niej było to takie powolne żegnanie się, bez uczucia raptownej utraty. Moje marzenia już się nie spełnią. W każdym razie nie w tej formie.
Ale Junior oczywiście strony się doczeka
