Wróciłam do domu, potem znowu poleciałam na parę dni i teraz nie mogę się obrobić
W domu syf, w ogrodzie lepiej nie mówić...
Upał taki, że mam zwolnione ruchy.
Ale wszystko u nas dobrze :-) Chłopaki byli grzeczni pod opieką syna, potem pilnowała ich babcia czyli moja mama. Tak właściwie to nie wiem, czy Ona ich pilnowała czy oni ją <lol>
Mam nadzieję, że niedługo się ogarnę i zajrzę wreszcie do Waszych wątków.
Pozdrawiamy gorąco

