Kochani, przyjechała Dorotka zwana Lakshmi z małym pomarańczowym tobołkiem, a w tym tobołku takie małe rude i przekochane <klaszcze>
I powiem Wam, że jestem w szoku <shock> aaaaa <klaszcze>

<mrgreen> <mrgreen>
Wylazło to to z transportera i bez żadnego strachu czy oporów poczęło zwiedzać każdy kąt mieszkania, wszystkie pomieszczenia po kolei <lol> Wlazło do umywalki, wylazło na wannę, zwąchało każdy najmniejszy kącik. Zżarło pachnącego kurczaczka, a potem opanowało drapak <diabeł> Wyłożył się na drapaku, wystawił łapy i tylko spoglądał, jak z łazienki wystawał kremowy łepek. Bardzo wystraszony i obrażony na cały świat kremowy łepek... <diabeł>
Bazyl zlustrował małe rude, po czym schował się na pięterko na łóżku u dzieci po kołderkę. Minęło już trochę czasu, z dwa razy fuknął na kolegę i do tej pory nie myśli wyściubić stamtąd nosa. Oj chyba nie będzie tak łatwo z dokoceniem, bo moje kremowe ciacho się obraziło.
Dorota radzi, żeby olać rude i zająć się kremowym, bo rude sobie poradzi i tak, a dla Bazylka to lekki szok... no żeby tak bez uprzedzenia.... <tańczy>
A to zdjęcia :->
Jest prześliczny i ma cudny charakter.
Dzięki Dorotko jeszcze raz <zakochana>
