Strona 349 z 538

Re: Pan Kot Brytyjczyk

: 21 sie 2014, 09:00
autor: MoniQ
Pod pewnymi względami to tutaj to wszyscy jesteśmy panikarzami.... :hug:
Baxterku, zdrowiej szybko, ciocia Ci przesyła dużo głasków :kotek:

A dzięki Tobie kupiłam moim łobuzom tą śliczną zabawkę - cukierka :)

Re: Pan Kot Brytyjczyk

: 21 sie 2014, 09:53
autor: AgnieszkaP
Aniu zaciskam z całych sił <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> i czekam na wieści :hug: :kotek:

Re: Pan Kot Brytyjczyk

: 21 sie 2014, 11:44
autor: asiak
Baxtereczku, mocno trzymam <ok> <ok> <ok> za twoje zdróweczko :kotek: :kotek: :kotek:
Aniu :hug: :hug: :hug:

Re: Pan Kot Brytyjczyk

: 21 sie 2014, 14:00
autor: Fusiu
Oj nie było mnie z Wami.. miałam małe zawirowania. :-|

Ale już jestem. Trzymam kciuki. Magnus też się ślinił ok miesiąca temu. Wet potwierdził,że może to być spowodowane stresem. U Magnusa akurat podejrzenie padło,że coś polizał.

Ja też zawsze mocz łapię na ok godzinę przed otwarciem kliniki.

Oby wszystko minęło jak najprędzej <ok>

Co do panikowania.. niestety brakuje nam opanowania w takich sytuacjach. Chyba każda z nas to ma. Przecież to nasze maleństwa.

uszy do góry. Trzymasz rękę na pulsie a to najważniejsze

Re: Pan Kot Brytyjczyk

: 21 sie 2014, 14:16
autor: Betuś
Czekam na wiesci... mam nadzieje, ze będą dobre :kotek:

Re: Pan Kot Brytyjczyk

: 21 sie 2014, 17:26
autor: Audrey
Uff. Jestem. U nas ok. Kulki bez krwi. Małe i duże. Piszę z telefonu. Jak juz spokojnie usiądę przy komputerze,napiszę dokładniej.

Re: Pan Kot Brytyjczyk

: 21 sie 2014, 17:30
autor: Beate
:-)

Re: Pan Kot Brytyjczyk

: 21 sie 2014, 17:31
autor: AgnieszkaP
Uff, że dobrze :ok: Odpocznij i pisz, co i jak :-) :kotek:

Re: Pan Kot Brytyjczyk

: 21 sie 2014, 17:37
autor: Betuś
Co za ulga... :-)

Re: Pan Kot Brytyjczyk

: 21 sie 2014, 20:10
autor: Audrey
Baxterek właśnie bryka za wędką. :-) Jest miziasty, pogodny, zachowuje się normalnie.
Tak się złożyło, że dziś miałam wizytę lekarską na którą czekałam kilkanaście miesięcy.
Po tym co się stało wczoraj wieczorem, postanowiłam, że jeśli rano nie będzie poprawy, nie pojadę. Zostanę i zabiorę Dzibulka do weterynarza. Ale rano było już tylko lepiej. Dziubul został z moją mamą, a ja pojechałam. Zdążyłam jeszcze przeczytać Wasze wpisy i prawie się popłakałam. Podczas podróży wisiałam na telefonie i szukałam laboratorium, które wykona dokładne wyniki moczu. Niestety, laboratorium weterynaryjnego nie ma w moim mieście.
Po powrocie Baxterek przywitał mnie przy wejściu, a później już tylko mizianki i przytulanki na łóżku.
Pognałam do weta ze wszystkimi sugestiami i pani doktor powiedziała, ze zleci wszystkie badania, jakie będziemy chcieli. Mocz jest wysyłany do laboratorium w innym mieście, ale nie wiem, jak to się ma do czasu badania od pobrania.
W sobotę usg pęcherza i nerek. Ewentualne badania krwi pod kątem nerek.
W kuwecie znajdujemy kulki bez krwi. Podczas obecności mojej mamy Baxterek zrobił jedną normalnej wielkosci kulkę. Po naszym powrocie, był w krótkich odstępach czasu dwa razy, aby tylko ociupinę nasikać.
Prawdopodobnie będzie przez kilka miesięcy na diecie Renal.
Dziękuję za wsparcie. Jesteście kochane. Trzymajcie kciuki nadal. :kiss: :kiss: :kiss: :kiss:
Jutro odwiedzę Wasze wątki. Dziś już nie mam siły. :-(