Strona 36 z 82

: 12 kwie 2012, 13:50
autor: Danusia
będzie dobrze <ok> <ok>

niestety jeszcze troche musisz sie pomeczyć dla dobra koteczki :hug:

:kotek: <serce>

: 12 kwie 2012, 14:15
autor: Bartolka
kosanna :-)
Choćby nie wiem CO krople MUSISZ podawać systematycznie. Odpuszczanie nie wchodzi w grę. Inaczej nie będzie poprawy i dłużej będziesz "męczyć" Megusię. Zagryź zęby i nie odpuszczaj. <ok> :kotek:

: 12 kwie 2012, 19:18
autor: kotku
Ja zawsze wiedziałam, że kawa jest DOBRA <mrgreen> :radocha:

: 12 kwie 2012, 23:50
autor: Mago
kotku pisze:Ja zawsze wiedziałam, że kawa jest DOBRA <mrgreen> :radocha:
Owszem, kawa jest dobra. Dla ludzi.
Mieszanie leków z kawą jest bardzo, ale to bardzo złym pomysłem. i to zarówno w przypadku ludzi jak i zwierząt.

: 13 kwie 2012, 06:29
autor: kosanna
Mago pisze:
kotku pisze:Ja zawsze wiedziałam, że kawa jest DOBRA <mrgreen> :radocha:
Owszem, kawa jest dobra. Dla ludzi.
Mieszanie leków z kawą jest bardzo, ale to bardzo złym pomysłem. i to zarówno w przypadku ludzi jak i zwierząt.
To co byś Mago zrobiła na moim miejscu, jeśli ona wyczuwa leki zmieszane z jedzeniem i nie chce ich przyjmować? :-|

: 13 kwie 2012, 09:51
autor: Mago
kosanna pisze:To co byś Mago zrobiła na moim miejscu, jeśli ona wyczuwa leki zmieszane z jedzeniem i nie chce ich przyjmować? :-|
Podawałabym leki prosto do pysia. Wiem, że na początku ta opcja budzi sprzeciw. Jak każda nowa rzecz, której się trzeba nauczyć. Moje początki podawania leków Lunie wspominam kiepsko. Po prostu się bałam, i z góry zakładałam, że to tak trudne i że nie dam rady.
Nic bardziej mylnego. Tego się można nauczyć. W zasadzie to trzeba, bo dzięki temu ułatwisz życie sobie i kotu.
Nie chcę śmiecić w wątku Meg, o podawaniu tabletek mamy cały wątek ---> KLIK

A wracając do kwestii kawy, to kofeina wchodzi w reakcję ze składnikami leków. Pożytku z tak serwowanych leków zero, a zaszkodzić to i owszem, można całkiem poważnie, doprowadzając takim 'leczeniem' np. do zaburzeń rytmu serca.

: 14 kwie 2012, 08:01
autor: kosanna
Mago, dziękuję za rady! :-) Wariant optymalny stosowania leków na pewno zastosuję w przyszłości, jak Meg bedzie w lepszym stanie psycho-fizycznym. W obecnym stanie skończyłoby się to pewnie amputacją mojego palca, ktory usiłowałby wsadzić Meg tabletkę do gardła.
Weterynarz Meg doradzał mi, abym przypadkiem nie próbowała teraz uczyć się na kocie podawania mu tabletek. Dlaczego tak mówił? Ponieważ ostatnie podawanie Meg tabletki trwało 5 minut, jeśli nie więcej... u weterynarza!!! I wyglądało tak: grzeczna kotka, no otwórz buzię, dlaczego nie połknęłaś tabletki? Bądź grzeczną dziewczynką. Masowanie gardła i próba skłonienia Meg do połknięcia. Po paru minutach: otwórz pysio. Gdzie jest tabletka? Schowałaś tabletkę pod języczkiem? No nie bądź taka, przełknij ładnie. Dalej trzymasz tabletkę ukrytą? Gdzie ukryłaś tableteczkę? Nie rzygamy, nie rzygamy...
Tak się zachowywała pani weterynarz, Meg natomiast gryzła, drapała i bawiła się w zabawę pt. "jestem z piekła rodem". Tak, że Mago jak zapewne się domyślasz ja jeszcze nie jestem na tym etapie. Moje ręce wyglądają tak, że ostatnio dowcipny kolega zapytał się mnie, czy uprawiam agrest!
Co do kawy z mlekiem, to osobiście bardziej martwię się zawartością w tej kawie krowiego mleka, ktore jest podobno bardziej szkodliwe dla kotów. To w sumie też ciekawe, że wpółczesne koty go nie trawią, a koty mojego pradziadka na widok mleka od krowy dostawały szału... ze szczęścia (takie wczesne wspomnienie z dzieciństwa). Niestey mleka dla kotów Meg nie jadła do tej pory, ale też do czasu... ponieważ targana obawami ostatnio zrobiłam jej kawę z kocim mlekiem firmy whiskas (specjalnie dla Meg) i jakoś udało jej się to też wypić. Tym sposobem "nafaszerowałam" ją lekami. Tak, że narazie żeby zacytować byłego prezydenta "nie chcem, ale muszem".
W przyszłości - jak się Meg wykuruje - to popracuemy nad: a) wpuszczaniem kropelek do oka w bardziej cywilizowany sposób b) wchodzeniem do transporterka (metodą kliknięć i pozytywnego warunkowania, pluję sobie w brodę, że uczyłam ją jakiś innych rzeczy przed chorobą zamiast tego) i c) wkładaniem pastylek do gardła. :-)
A poza tym jedziemy dzisiaj na zdjęcie szwów. Trzymajcie dziewczyny kciuki. Głaski dla wszystkich forumowych kotów! :kotek:

: 14 kwie 2012, 10:20
autor: margita
<ok> <ok> <ok> :kotek:

: 14 kwie 2012, 10:32
autor: Danusia
Oj Wy dwie bidulindy :hug: :kiss: :kotek: :kotek:

<ok> <ok> <ok> <ok> <ok>

cel najważniejszy :ok: i niestety musisz sie uzbroić w super anielską cierpliwość mnie tego nauczyły moje koty <lol>

: 14 kwie 2012, 13:15
autor: Mago
kosanna pisze:(...)
Weterynarz Meg doradzał mi, abym przypadkiem nie próbowała teraz uczyć się na kocie podawania mu tabletek. Dlaczego tak mówił? Ponieważ ostatnie podawanie Meg tabletki trwało 5 minut, jeśli nie więcej... u weterynarza!!! I wyglądało tak: grzeczna kotka, no otwórz buzię, dlaczego nie połknęłaś tabletki? Bądź grzeczną dziewczynką. Masowanie gardła i próba skłonienia Meg do połknięcia. Po paru minutach: otwórz pysio. Gdzie jest tabletka? Schowałaś tabletkę pod języczkiem? No nie bądź taka, przełknij ładnie. Dalej trzymasz tabletkę ukrytą? Gdzie ukryłaś tableteczkę? Nie rzygamy, nie rzygamy...
Tak się zachowywała pani weterynarz, Meg natomiast gryzła, drapała i bawiła się w zabawę pt. "jestem z piekła rodem".
Z Twojego opisu wynika, że weterynarz sam nie umie podać kotu tabletki <shock> A już fakt, że dostałaś tabletki do podawania w domu, a wet Ci doradza nieuczenie się ich podawania, napawa mnie przerażeniem. A jak na Boga masz tej kocinie leki podać??? Pani doktor zasugerowała rozpuszczanie w kawie?... z mlekiem... <shock>

Jeżeli do Ciebie nie dociera, że leków nie rozpuszcza się w kawie z mlekiem, kawie bez mleka, herbacie, to nie wiem co mam myśleć o stanie Twojej przytomności umysłu.
Nawet nie zajrzałaś do wątku do którego podałam Ci link. A szkoda, tam mimbla poleca aplikator do podawania tabletek, który można kupić za niewielkie pieniądze.

Kobieto, oprzytomniej bo szkodzisz zwierzęciu!!!