Kotki chyba w miarę dobrze zniosły nasz dwudniowy wyjazd, Kaya szalała cały wieczór z radości,
a Tajson jak to on, ozywił się koło 23.00. Chociaż przyznac muszę, ze młody rośnie w oczach i nawet po dwóch dniach widzę małe zmiany,
w zachowaniu też

, no taki łobuz z niego rośnie, może to zwykly koci nastolatek,
sam nie wie czego chce, a jak już się na coś zdecyduje to z delikatnością słonia, czy to w zabawie z Kaya,
czy w pogoni za muchą i skoku mi na brzuch bądź okno, nawet głos jakby przechodził mutację,
bo tak jakoś głośniej na mnie krzyczy <shock> a poza tym to kochany oczywiście jest <zakochana>
biedny, tak polował na tą grubą tłustą muchę, tak ją meczył, a i tak przyszła kaya i wpitoliła bez zastanowienia, skoro już wręcz podano na tacy,
a mucha nie miala siły się bawić <diabeł>
TŻ zrobił ostatnio kotkom półkę na balkonie, tak więc weekendowo się chwalimy
i zyczymy wszystkim udanej niedzieli
<serce> <serce>
