Milton, Watson i Julian
-
CMQ
- Posty: 123
- Rejestracja: 29 sie 2013, 07:38
- Płeć: M
- Skąd: Gdynia
Re: Nasz Britek
Dzięki za Wasze wsparcie. Tulimy Miltona, tulimy siebie nawzajem, przetrzymamy. Miltuś zaczyna bardzo, bardzo do nas lgnąć, więc działa jak lekarstwo.
- Kathi
- Posty: 933
- Rejestracja: 08 lis 2013, 18:36
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Giengen an der Brenz
Re: Nasz Britek
Tak mi bardzo przykro
Wazne ze Milton jest z wami <serce> i razem to jakos przetrzymacie
Wazne ze Milton jest z wami <serce> i razem to jakos przetrzymacie
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Re: Nasz Britek
Ojej...
Nie ma mnie ostatnio na forum, niestety, i dopiero doczytalam, co sie dzialo z kotkiem.
Tak bardzo mi przykro...
Trzymajcie sie dzielnie, zrobiliscie co bylo mozna.
Czasem tak po prostu musi byc.
Nie ma mnie ostatnio na forum, niestety, i dopiero doczytalam, co sie dzialo z kotkiem.
Tak bardzo mi przykro...
Trzymajcie sie dzielnie, zrobiliscie co bylo mozna.
Czasem tak po prostu musi byc.
-
CMQ
- Posty: 123
- Rejestracja: 29 sie 2013, 07:38
- Płeć: M
- Skąd: Gdynia
Re: Nasz Britek
Pociesza mnie trochę, że nie cierpiał w sensie dosłownym i przynajmniej ostatniego dnia nie był świadomy tego, co się dzieje. Szczególnie też martwię się o żonę, to był przede wszystkim jej kotek, jest bardzo smutna. Naprawdę przeżyliśmy to mocno, kociaki traktujemy jako rodzinę, nie potrafimy inaczej. Byliśmy przy Dexiu do końca, nie zostawiliśmy go też u weta.
- Becia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 10640
- Rejestracja: 22 lut 2012, 09:28
- Płeć: kobieta
- Skąd: opolskie
Re: Nasz Britek
Wiem, że to banał, ale czas leczy rany. Żona musi przejść okres żałoby, to naturalne
W lipcu zeszłego roku straciłam swoją najukochańszą sunię. Dopiero siedem miesięcy po jej śmierci, udało mi się pierwszy raz myśląc o niej nie płakać. Mój mąż też się już o mnie martwił, ale poradziłam sobie.
W lipcu zeszłego roku straciłam swoją najukochańszą sunię. Dopiero siedem miesięcy po jej śmierci, udało mi się pierwszy raz myśląc o niej nie płakać. Mój mąż też się już o mnie martwił, ale poradziłam sobie.
-
CMQ
- Posty: 123
- Rejestracja: 29 sie 2013, 07:38
- Płeć: M
- Skąd: Gdynia
Re: Nasz Britek
Żeby nie było, ja też ryczę. Czasu trzeba.
- Becia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 10640
- Rejestracja: 22 lut 2012, 09:28
- Płeć: kobieta
- Skąd: opolskie
Re: Nasz Britek
CMQ pisze:Żeby nie było, ja też ryczę. Czasu trzeba.
- Kathi
- Posty: 933
- Rejestracja: 08 lis 2013, 18:36
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Giengen an der Brenz
- Fusiu
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6671
- Rejestracja: 04 sty 2014, 09:22
- Płeć: kobieta
- Skąd: Nowy Sacz
Re: Nasz Britek
Nie wiem jak do tej pory nie widziałam tego wątku. Weszłam dziś.. czytam od 1 strony z zainteresowaniem. A tu takie wieści.
Tak bardzo mi przykro. Dużo siły dla Was kochani. DUŻO
Tak bardzo mi przykro. Dużo siły dla Was kochani. DUŻO
