Meg zwana Kocinką
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Mago dobrze radzi. Leków nie miesza się ani z kawą, ani z sokami lub innymi takimi napojami, nawet w przypadku ludzi. To już chyba mniejsza szkoda by była dla koteczki, gdybyś chowała jej te tabletki do kawałeczka kociego kabanoska. Też nie jest to najlepsze rozwiązanie, ale w przypadku kota, któremu skrajnie trudno podać tabletkę to chyba lepsze takie coś z dwojga złego.
- Bartolka
- Posty: 1956
- Rejestracja: 05 lis 2010, 20:51
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Poznań
kosanna :-) , na liście zakazanych rzeczy dla kota jest właśnie kawa. Megi jest poddenerwowana, gdy coś przy niej robisz, a kofeina z pewnością jej nie uspokoi. Nie wiem jaka dawka jest niebezpieczna dla kota, ale przeczytaj TO KOFEINA DLA KOTA MOŻE BYĆ TRUCIZNĄ
Trzymam za Was kciuki <ok>
Trzymam za Was kciuki <ok>
- kosanna
- Posty: 1050
- Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37
Kawa jedna spełniła swoją rolę
. Gdy przyszła pora podawania Immunodolu Cat i pomyślałam sobie, że skoro chłepcze kawę z tabletką, to może zaakceptowała już smak tego lekarstwa. Podałam jej samo lekarstwo i moja kochana kotka zjadła je SAMA!!!!! Tym sposobem nie musiałam jej tego ani podawać w kawie, ani wciskać do gardła. Czyż to nie jest genialne zwierzątko?!! Normalnie najmądrzejszy kot na świecie!
:-) <klaszcze>
Chciałam się właśnie "pochwalić" jak ją przechytrzyłam sposobem, a tu dostaje "manto" na forum!
:-) Wiem, wiem, że to dla dobra kota i z troski, ale ja wychodzę z założenia, że zawsze wszystko lepiej idzie "dobrocią" niż na siłę. To nie było przecież czarne jak noc esspreso, tylko jakieś kilka ziarenek kawy rozpuszczalnej! Główne proporcje tego roztworu to była woda z mlekiem i dla zabicia smaku lekarstwa kawa rozpuszczalna na łyżce!!!! Myślę, że więcej negatywnych substancji odkłada się w kociej wątrobie po zjedzeniu puszki mokrego z konserwantami i faszerowanymi hormonami kurczakami.
Do tego ma już zdjęte szwy (wszystko się dobrze zagoiło). Dostała zastrzyk w ŁAPKĘ lekarstwa na herpers wirusa. Oczęta nie są już tak zaropiałe jak jeszcze dzień temu, kicha mało, wydzielin z nosa, uszu i oczu jest umiarkowana ilość. Teraz już przeważnie tylko z oczu. Oczy trzeba już będzie leczyć u doktora Garncarza (dostalam skierowanie), bo weterynarz powiedział, że u niego tylko zachowawczo. Zobaczymy co doktor wymyśli. Narazie jednak sobie obydwie poodpoczywamy!
Wyobrażacie sobie, że sama zjadła lekarstwo???!!! Ja do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Ale mam mądrego kota....
:-) <klaszcze> <ok> <tańczy> Nawet nie wiecie jak mnie to cieszy, bo już mnie wpędziłyście w takie poczucie winy, że ho ho! Moja kochana Meg! Normalnie zakochałam się w swoim kocie!
:-)

Mago naprawdę nie chodzi o to, żeby mieć zawsze rację! To nie o to tu chodzi. Nie ma reguł, są przypadki indywidualne. Uwierz mi na słowo!
Chciałam się właśnie "pochwalić" jak ją przechytrzyłam sposobem, a tu dostaje "manto" na forum!
Do tego ma już zdjęte szwy (wszystko się dobrze zagoiło). Dostała zastrzyk w ŁAPKĘ lekarstwa na herpers wirusa. Oczęta nie są już tak zaropiałe jak jeszcze dzień temu, kicha mało, wydzielin z nosa, uszu i oczu jest umiarkowana ilość. Teraz już przeważnie tylko z oczu. Oczy trzeba już będzie leczyć u doktora Garncarza (dostalam skierowanie), bo weterynarz powiedział, że u niego tylko zachowawczo. Zobaczymy co doktor wymyśli. Narazie jednak sobie obydwie poodpoczywamy!
Wyobrażacie sobie, że sama zjadła lekarstwo???!!! Ja do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Ale mam mądrego kota....
Mago naprawdę nie chodzi o to, żeby mieć zawsze rację! To nie o to tu chodzi. Nie ma reguł, są przypadki indywidualne. Uwierz mi na słowo!
- Danusia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5837
- Rejestracja: 18 lis 2011, 17:06
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
Kochana koteczka <zakochana> <zakochana> <zakochana> mądralińska Megusia.
Ja mam dwa koty i nawet nie wiesz jak bardzo Ciebie rozumiem.
Kala to po prostu brak słów , jest tak wychowana, nauczona i ułożona ,że mój mąż ma kompletnego bzika na jej punkcie bo kot mądrzejszy jest od psa wszystko kuma <shock>
Tu nie ma najmniejszego problemu z tabletkami , pastami ,czym kolwiek 6 z wielkim plusem dla Dorszki <pokłon> <pokłon> <serce> to za mało <!> <!>
Kolorado oj od poczatku był cyrk na kiju z jakimkolwiek podaniem tabletki , pasty czegokolwiek kotek nic nie umiał.
Wielkie oczyska, mega strach i zęby wbite w palce mojego męża.
Kolorus jest bardzo chory jak wiesz dostaje sporo leków każdego dnia o określonych porach, musiałyśmy jego nauczyć , musiałyśmy same sie nauczyc podawać mu różne leki .
Na dzień dzisiejszy tabletkowa jest moja córka , ja jestem od past , leków w strzykawkach i to naprawdę wymagało dużo czasu żeby Kolorusia wszystkiego nauczyć.
Cudownie jest mieć koteczka z takiej hodowli jak Agillis Catitus :-)
http://animalia.pl/produkt,3084,164,tri ... karmu.html
zerknij sobie w ten link moze cos takiego przyda Ci się na przyszłość.
Ja mam dwa koty i nawet nie wiesz jak bardzo Ciebie rozumiem.
Kala to po prostu brak słów , jest tak wychowana, nauczona i ułożona ,że mój mąż ma kompletnego bzika na jej punkcie bo kot mądrzejszy jest od psa wszystko kuma <shock>
Tu nie ma najmniejszego problemu z tabletkami , pastami ,czym kolwiek 6 z wielkim plusem dla Dorszki <pokłon> <pokłon> <serce> to za mało <!> <!>
Kolorado oj od poczatku był cyrk na kiju z jakimkolwiek podaniem tabletki , pasty czegokolwiek kotek nic nie umiał.
Wielkie oczyska, mega strach i zęby wbite w palce mojego męża.
Kolorus jest bardzo chory jak wiesz dostaje sporo leków każdego dnia o określonych porach, musiałyśmy jego nauczyć , musiałyśmy same sie nauczyc podawać mu różne leki .
Na dzień dzisiejszy tabletkowa jest moja córka , ja jestem od past , leków w strzykawkach i to naprawdę wymagało dużo czasu żeby Kolorusia wszystkiego nauczyć.
Cudownie jest mieć koteczka z takiej hodowli jak Agillis Catitus :-)
http://animalia.pl/produkt,3084,164,tri ... karmu.html
zerknij sobie w ten link moze cos takiego przyda Ci się na przyszłość.
- asiunia0312
- Posty: 1208
- Rejestracja: 16 sty 2012, 10:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Olsztyn
- kosanna
- Posty: 1050
- Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37
Dzięki dziewczyny! <serce>
Danusiu zgadzam się z Tobą w 100%.
Naprawdę koty z różnych hodowli mimo, że tej samej rasy różnią się od siebie stopniem "zsocjalizowania". Dodatkowo wchodzi w grę charakter kota, jakieś nawyki, fobie. Inaczej też podaje się tabletkę kotu zdrowemu, a inaczej temu, który ma owrzodzone gardło. Nie może oddychać, bo mu się leje z oczu, z nosa i z wszystkich otworów i jest w całkowitej "rozsypce". Wiadomo, że każdy z nas chce wszystkiego najlepszego dla swoich "czworonożnych podopiecznych". Liczy się cel, a celem jest zdrowie kota i jego dobre samopoczucie. A droga do osiągnięcia tego celu niestety nie jest usłana różami, tylko dosyć trudna i wyboista...
Ja wiem, że już nigdy bym nie kupiła chorego kota, chociaż właściwie to kłamię. Meg kupilam przecież dlatego, że wyglądała jak "siedem nieszczęść", od samego początku miała zapalenie spojówek i z oczu jej ciekło. I to mnie właśnie rozczuliło, że taka sierotka i trzeba się nią zaopiekować. Okazało się, że sierotka to ona tylko z wyglądu, bo z charakteru to mi łagodngo brytyjczyka niestety nie przypomina. :-)
A jeszcze tak a propos kawy, ale już więcej nie będę poruszać tego jak się okazuje drażliwego tematu, to tak jak z dziećmi. Dzieci lubią słodycze, ale nie mogą ich jeść, bo im szkodzą, ale mimo wszystko od czasu do czasu robimy wyjątek i je im podajemy. Ja też zrobiłam wyjątek z kawą, w imię wyższego celu "przemycenia pigułki", a że koty kawy pić nie powinny to przecież wiadomo. Nikt tutaj Ameryki nie odkrył. I sama o tym pisałam chyba w pierwszym poście na ten temat. I dla tych co się obawiają o serce Meg, to mogę wszystkich uspokoić, że Meg miała dzisiaj robione badania serca dwa razy. Raz przez weterynarza, a drugi raz przez studentkę weterynarii, praktykantkę. I serce Kocinka ma jak dzwon! I naprawdę nie jesteśmy wszyscy alfa i omega, tylko każdy robi błędy i ma do nich absolutne prawo, bo jesteśmy tylko ludźmi! <serce>
Dobra, już się więcej nie tłumaczę, bo wcale nie czuję się winna czuję się usatysfakcjonowana, że moja kotka ma się coraz lepiej i że SAMA zjada tabletki. I że nic nie musiałam robić na siłę. Normalnie serce mi pęka z dumy! :-) Dam Wam teraz trochę spokoju z przygodami Kocinki i poczytam sobie co tam słychać w innych wątkach i sama się trochę powymandrzam... u innych
:-) :-> <diabeł>
Danusiu zgadzam się z Tobą w 100%.
Naprawdę koty z różnych hodowli mimo, że tej samej rasy różnią się od siebie stopniem "zsocjalizowania". Dodatkowo wchodzi w grę charakter kota, jakieś nawyki, fobie. Inaczej też podaje się tabletkę kotu zdrowemu, a inaczej temu, który ma owrzodzone gardło. Nie może oddychać, bo mu się leje z oczu, z nosa i z wszystkich otworów i jest w całkowitej "rozsypce". Wiadomo, że każdy z nas chce wszystkiego najlepszego dla swoich "czworonożnych podopiecznych". Liczy się cel, a celem jest zdrowie kota i jego dobre samopoczucie. A droga do osiągnięcia tego celu niestety nie jest usłana różami, tylko dosyć trudna i wyboista...
Ja wiem, że już nigdy bym nie kupiła chorego kota, chociaż właściwie to kłamię. Meg kupilam przecież dlatego, że wyglądała jak "siedem nieszczęść", od samego początku miała zapalenie spojówek i z oczu jej ciekło. I to mnie właśnie rozczuliło, że taka sierotka i trzeba się nią zaopiekować. Okazało się, że sierotka to ona tylko z wyglądu, bo z charakteru to mi łagodngo brytyjczyka niestety nie przypomina. :-)
A jeszcze tak a propos kawy, ale już więcej nie będę poruszać tego jak się okazuje drażliwego tematu, to tak jak z dziećmi. Dzieci lubią słodycze, ale nie mogą ich jeść, bo im szkodzą, ale mimo wszystko od czasu do czasu robimy wyjątek i je im podajemy. Ja też zrobiłam wyjątek z kawą, w imię wyższego celu "przemycenia pigułki", a że koty kawy pić nie powinny to przecież wiadomo. Nikt tutaj Ameryki nie odkrył. I sama o tym pisałam chyba w pierwszym poście na ten temat. I dla tych co się obawiają o serce Meg, to mogę wszystkich uspokoić, że Meg miała dzisiaj robione badania serca dwa razy. Raz przez weterynarza, a drugi raz przez studentkę weterynarii, praktykantkę. I serce Kocinka ma jak dzwon! I naprawdę nie jesteśmy wszyscy alfa i omega, tylko każdy robi błędy i ma do nich absolutne prawo, bo jesteśmy tylko ludźmi! <serce>
Dobra, już się więcej nie tłumaczę, bo wcale nie czuję się winna czuję się usatysfakcjonowana, że moja kotka ma się coraz lepiej i że SAMA zjada tabletki. I że nic nie musiałam robić na siłę. Normalnie serce mi pęka z dumy! :-) Dam Wam teraz trochę spokoju z przygodami Kocinki i poczytam sobie co tam słychać w innych wątkach i sama się trochę powymandrzam... u innych
-
kotku
- Posty: 4225
- Rejestracja: 26 lip 2011, 20:51
Chodź, powymądrzaj się u mnie
Bo mi Tosiek każdorazowo gdy ma okazję kradnie szczypiorek i wcina zanim zdążę mu go wyrwać
Diaboł jeden <diabeł> Na szczęście nie zdarza się to często a i on żołądek i inne wnętrzności ma chyba zmutowane poprzez początkowe życie na podwórku.. i mleko mi podkrada ze szklanki i biegunki nie ma.. no mówię Ci, dziwoląg.
To był taki <offtopic> bo jestem zmęczona i ciągnie mnie do marudzenia i gadania głupot. A tak naprawdę po prostu cieszę się, że Kocinka nasza już tak tabletki pożera. Też jestem z niej dumna, a co! I weź wrzuć jakieś zdjęcie bo na słowo nikt Ci nie uwierzy, że Megusia już ma się lepiej
To był taki <offtopic> bo jestem zmęczona i ciągnie mnie do marudzenia i gadania głupot. A tak naprawdę po prostu cieszę się, że Kocinka nasza już tak tabletki pożera. Też jestem z niej dumna, a co! I weź wrzuć jakieś zdjęcie bo na słowo nikt Ci nie uwierzy, że Megusia już ma się lepiej
- Anka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1523
- Rejestracja: 28 mar 2010, 20:41
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Poznań
kosanna wiadomo ze zakazany owoc smakuje najbardziej, jak napisałaś. I łyk kawy dla kota mimo, ze szkodliwa kawa, to wielkiej krzywdy nie zrobi raz kiedyś.]Tu chodziło o to, że LEKÓW NIE WOLNO popijac, kawą, sokami różnej treści, a szczególnie z cytrusów, herbatą i MLEKIEM. Po prostu te wszystkie rzeczy wchodzą z róznymi lekami w różne reakcje i PÓŁ BIEDY jeśli tylko osłabiają działanie leków, ale czasami wręcz mogą z leków zrobic trucizne groźną. To nie dotyczy tylko zwierząt, ale człowieka też. Dlatego od lat głosno sie krzyczy że LEKI NALEZY POPIJAC TYLKO WODĄ CZYSTĄ.
Nikt tu się nie czepia, ze dajesz kotu cos, co ogólnie sie przyjęło kotom nei dawac. Sami pzreciez lubimy zjesc, bądz wypic cos niezdrowego. Tu idzie o reakcje, których nie jesteś w stanie przewidziec. Tym razem nic się nie stało masz szczęscie, ale nie wiesz, co by było z innym lekiem np.
Dlatego nie czuj sie reprymendowana i zwyzywana, a wiedza, że leków nie powinno sie popijac niczym innym, tylko wodą sie przyda skoro tego nei wiedziałaś. Jak nie odnośnie kota, to dla ciebie samej.
Nikt tu się nie czepia, ze dajesz kotu cos, co ogólnie sie przyjęło kotom nei dawac. Sami pzreciez lubimy zjesc, bądz wypic cos niezdrowego. Tu idzie o reakcje, których nie jesteś w stanie przewidziec. Tym razem nic się nie stało masz szczęscie, ale nie wiesz, co by było z innym lekiem np.
Dlatego nie czuj sie reprymendowana i zwyzywana, a wiedza, że leków nie powinno sie popijac niczym innym, tylko wodą sie przyda skoro tego nei wiedziałaś. Jak nie odnośnie kota, to dla ciebie samej.