Dzięki dziewczyny! <serce>
Danusiu zgadzam się z Tobą w 100%.
Naprawdę koty z różnych hodowli mimo, że tej samej rasy różnią się od siebie stopniem "zsocjalizowania". Dodatkowo wchodzi w grę charakter kota, jakieś nawyki, fobie. Inaczej też podaje się tabletkę kotu zdrowemu, a inaczej temu, który ma owrzodzone gardło. Nie może oddychać, bo mu się leje z oczu, z nosa i z wszystkich otworów i jest w całkowitej "rozsypce". Wiadomo, że każdy z nas chce wszystkiego najlepszego dla swoich "czworonożnych podopiecznych". Liczy się cel, a celem jest zdrowie kota i jego dobre samopoczucie. A droga do osiągnięcia tego celu niestety nie jest usłana różami, tylko dosyć trudna i wyboista...
Ja wiem, że już nigdy bym nie kupiła chorego kota, chociaż właściwie to kłamię. Meg kupilam przecież dlatego, że wyglądała jak "siedem nieszczęść", od samego początku miała zapalenie spojówek i z oczu jej ciekło. I to mnie właśnie rozczuliło, że taka sierotka i trzeba się nią zaopiekować. Okazało się, że sierotka to ona tylko z wyglądu, bo z charakteru to mi łagodngo brytyjczyka niestety nie przypomina. :-)
A jeszcze tak a propos kawy, ale już więcej nie będę poruszać tego jak się okazuje drażliwego tematu, to tak jak z dziećmi. Dzieci lubią słodycze, ale nie mogą ich jeść, bo im szkodzą, ale mimo wszystko od czasu do czasu robimy wyjątek i je im podajemy. Ja też zrobiłam wyjątek z kawą, w imię wyższego celu "przemycenia pigułki", a że koty kawy pić nie powinny to przecież wiadomo. Nikt tutaj Ameryki nie odkrył. I sama o tym pisałam chyba w pierwszym poście na ten temat. I dla tych co się obawiają o serce Meg, to mogę wszystkich uspokoić, że Meg miała dzisiaj robione badania serca dwa razy. Raz przez weterynarza, a drugi raz przez studentkę weterynarii, praktykantkę. I serce Kocinka ma jak dzwon! I naprawdę nie jesteśmy wszyscy alfa i omega, tylko każdy robi błędy i ma do nich absolutne prawo, bo jesteśmy tylko ludźmi! <serce>
Dobra, już się więcej nie tłumaczę, bo wcale nie czuję się winna czuję się usatysfakcjonowana, że moja kotka ma się coraz lepiej i że SAMA zjada tabletki. I że nic nie musiałam robić na siłę. Normalnie serce mi pęka z dumy! :-) Dam Wam teraz trochę spokoju z przygodami Kocinki i poczytam sobie co tam słychać w innych wątkach i sama się trochę powymandrzam... u innych

:-) :-> <diabeł>