No i nas nie ominął oczkowy problem <wsciekly> Dzisiaj rano patrzę na mojego kochanego Gaculka a tu z jednego oczka łezki płyną

Jako że ja jestem panikara straszna to najpierw nogi się pode mną ugięły a jak już ochłonęłam trochę to zapakowałam Gaculka do transportera i do weta. Po obejrzeniu oczka i sprawdzeniu czy nie ma uszkodzeń mechanicznych wet stwierdził że póki co nie widzi nic poważnego i kazał wkraplać ludzki płyn do oczka

Kurcze naczytałam się tu sporo o chorobach oczu i prawie wygarnęłam wetowi, że zwykłe płyny do zakraplania to będą za słabe ale ugryzłam się w język i poobserwuję go trochę i zobaczę co z tego wyniknie. A tymczasem mój biedny Gacik chodzi z mokrym oczkiem aż mi go szkoda

Mam nadzieje, że te zwykłe płyny mu pomogą <hm> No nic , zaraz idę do apteki tylko jeszcze przestudiuje metody zakrapiania oczu(co prawda wet pokazał ale co doświadczenie to doświadczenie)