Re: Królowa Coco (?) i cała reszta
: 07 kwie 2013, 17:44
<rotfl> <lol>
okna w jakimś szale chyba myłam i w sumie nie wiem po co - wiadomo, ładnie słońce zagląda, i sąsiedzi, i koty bezdomne...<wsciekly>
Soniu - u nas z izolowaniem słabizna - bo 2 pokoje, z czego tylko sypialnia- królestwo Coco z drzwiami - a Leszek reaguje wyciem i drapaniem na drzwi pozamykane...
zresztą brzydactwo cały dom przefrunęło już za pierwszą niezapowiedzianą wizytą, właśnie prócz sypialni- tego Coco chyba by już nie zniosła... <cenzura>
mam nadzieję, że szczepienia z początku lutego + preparat z lizyną jakąś odporność u Coco wyrobiły (szczepię na wszystko łacznie z wścieklizną)...
wiem na 100% że pchły mi to przyniosło, domyślać się mogę też robali, ale dosłownie pół tabletki na odrobaczenie mi zostalo więc jutro muszę u weterynarza kupić...
paskudztwo na chore nie wygląda- oko jak brzytwa, zero ropy czy trzeciej powieki, ale wszystko może wyjść z czasem, więc lepiej na zimne dmuchać...zobaczę czy wet nie zaleci też profilaktycznie Coco jakiś leków podać?
chude to jest, wymyła sobie łapeczki, pychola, najadła się i napiła i śpi rozwlona w budce Coco...
Lechu zapomniał chyba że ona nawet jest i znów przez balkon dzieci sąsiadów obszczekuje, Coco na warcie -zmienia punkty obserwacyjne i z pelna powaga wgapia się w budkę, ja chyba już 3 raz ( <gwiżdże> w niedzielę) odkurzam bo mnie wszystko swędzi jak tylko o tych pchłach myslę
<gwiżdże>
Ewa - cała reszta - to my wierne sługi - i pies wspólnik w zbrodni...
myślę, że Coco nie przewidywała konkurencji w postaci bezczelnej kotki- młodsza, kolorowa, i pewna siebie...
ps ja uż nie wiem jak to jest mozliwe- podejrzenie mam co do dzieci sąsiada z parteru (chyba słusznie Lechu na nie szczeka)- przecież my na 1piętrze (ostatnim zarazem) mieszkamy, drzwi na dole na domofon - skąd ten kot u nas ?? i to przy naszej super wyjściowej szafce na buty i pojemnikach?? może dzieciaki wczoraj zamkneły kota na klatce - a do nas wlazła bo... to ostatnie pietro i wyżej się nie dało, albo ta karma przeklęta w pojemniku jej ładnie pachniała? <hm>
no nic, wleciała jak torpeda, awanturowała się, że chce zostać to niech siedzi...

okna w jakimś szale chyba myłam i w sumie nie wiem po co - wiadomo, ładnie słońce zagląda, i sąsiedzi, i koty bezdomne...<wsciekly>
Soniu - u nas z izolowaniem słabizna - bo 2 pokoje, z czego tylko sypialnia- królestwo Coco z drzwiami - a Leszek reaguje wyciem i drapaniem na drzwi pozamykane...
zresztą brzydactwo cały dom przefrunęło już za pierwszą niezapowiedzianą wizytą, właśnie prócz sypialni- tego Coco chyba by już nie zniosła... <cenzura>
mam nadzieję, że szczepienia z początku lutego + preparat z lizyną jakąś odporność u Coco wyrobiły (szczepię na wszystko łacznie z wścieklizną)...
wiem na 100% że pchły mi to przyniosło, domyślać się mogę też robali, ale dosłownie pół tabletki na odrobaczenie mi zostalo więc jutro muszę u weterynarza kupić...
paskudztwo na chore nie wygląda- oko jak brzytwa, zero ropy czy trzeciej powieki, ale wszystko może wyjść z czasem, więc lepiej na zimne dmuchać...zobaczę czy wet nie zaleci też profilaktycznie Coco jakiś leków podać?
chude to jest, wymyła sobie łapeczki, pychola, najadła się i napiła i śpi rozwlona w budce Coco...
Lechu zapomniał chyba że ona nawet jest i znów przez balkon dzieci sąsiadów obszczekuje, Coco na warcie -zmienia punkty obserwacyjne i z pelna powaga wgapia się w budkę, ja chyba już 3 raz ( <gwiżdże> w niedzielę) odkurzam bo mnie wszystko swędzi jak tylko o tych pchłach myslę
<gwiżdże>
Ewa - cała reszta - to my wierne sługi - i pies wspólnik w zbrodni...
myślę, że Coco nie przewidywała konkurencji w postaci bezczelnej kotki- młodsza, kolorowa, i pewna siebie...
ps ja uż nie wiem jak to jest mozliwe- podejrzenie mam co do dzieci sąsiada z parteru (chyba słusznie Lechu na nie szczeka)- przecież my na 1piętrze (ostatnim zarazem) mieszkamy, drzwi na dole na domofon - skąd ten kot u nas ?? i to przy naszej super wyjściowej szafce na buty i pojemnikach?? może dzieciaki wczoraj zamkneły kota na klatce - a do nas wlazła bo... to ostatnie pietro i wyżej się nie dało, albo ta karma przeklęta w pojemniku jej ładnie pachniała? <hm>
no nic, wleciała jak torpeda, awanturowała się, że chce zostać to niech siedzi...