Felliway włączony został za Waszą radą tydzień wcześniej.My spakowaliśmy się i przewieźliśmy wszystko w weekend.Tempo było szalone.W życiu się tyle nie naukładałam i nie naprzenosiłam różnych rzeczy.A ile rzeczy się znalazło,a o ilu zapomniałam ,że je miałam to już nawet nie zliczę.Jeffreya przewieźliśmy dopiero za dwa dni,kiedy wszystko rozpakowaliśmy i poukładaliśmy.Byłam bardzo zdziwiona i pozytywnie zaskoczona tym jak odnalazł się w nowym miejscu.Był bardzo zaciekawiony,ale nie przerażony.Wszystko,ale naprawdę wszystko oglądał,obwąchiwał i sprawdzał.Przywiozłam go z córką późnym popołudniem aby mieć gwarancję,że już nikt do nas nie przyjdzie.Początkowo,kiedy chciał gdzieś się schować wchodził do kuwety i leżał na żwirku ( <shock> ).Dopiero wczoraj zaczął normalnie jeść.Pił już pierwszego dnia.Jest bardzo spokojny i chyba zaczyna się wyluzowywać,bo dziś pierwszy raz rano położył się na podłodze taki rozciągnięty.Do tej pory,tylko chodził,a jak gdzieś chciał się położyć to szedł do kuwety lub zwijał się w kłębek gdzieś w kącie.Póki co zaobserwowałam,że prawie nie śpi oraz bardzo dużo miauczy.Jeff generalnie to gaduła,ale to co odstawia tutaj to przechodzi ludzkie pojęcie.Miauczy na różne nuty i tony.Coś to pewnie znaczy ale niestety nie wiemy co
Wygląda na szczęśliwego i chyba podoba mu się nowy dom.Szczególnie okna do ziemi i schody z których może podziwiać wszystko co dzieje się w domu.Jak już się tak ogarniemy i wyluzujemy to wrzucę kilka fotek.Buziaki


