Jesteśmy

Dziękuję wszystkim za troskę i życzenia zdrowia dla Kayci
Kaya na drugie ma ostatnio "rzygowniczek"
Ma porobione wszystkie badania, krew, usg, rtg, niby wszystko okej poza małymi odchyleniami, niedoborem B12, który uzupełniamy, ale i tak szału nie ma. Cieszę się, że wrócił jej apetyt, widać, że lepiej się czuje, ale do szczytu formy sporo brakuje. W kuwecie różnie, wymiotuje co drugi, trzeci dzień. Brała 2 tygodnie metronidazol, przez pierwszy tydzień również fenbendazol, 3 razy steryd w zastrzyku, co tydzień zastrzyk B12, ostatnio też przeciwwymiotne leki, od tygodnia dostaje tez enzymy i beta glukan. Trochę tego było, teraz mamy za 4 tyg na B12 przyjechać, chyba że wcześniej coś się wydarzy
Z metronidazolem przeprawa była ciężka na początku, mieliśmy już zrezygnować.próbowaliśmy podać w kapsulce szczypcami od weta, ale za płytko wsadzalam kapsulke do buzi i kończyło się wypluwaniem, za trzecim razem TZ został ugryziony w palec i wtedy stwierdziliśmy, że to koniec (znaczy TZ wrzeszczal różne rzeczy, których cytować nie będę

). Mało tego tak go udziabala, że bałam się, że męża będę musiała własnoręcznie dobić, w pewnym momencie żałowałam, że to nie mnie ugryzla

W każdym razie ja zrezygnowałam, ale ranny TZ wziął tą rozmoczona lekko kapsulke i obtoczyl w FortiFlorze i ta franca zjadła po dobroci

Jadła tak przez 2 tygodnie ten pieprzony metronidazol, dawalismy jej potem szybko jakieś 2-3 chrupki na przepchanie żeby się nie wróciło i gorzkim nie czknelo

Na szczęście nigdy nie przegryzla kapsułki bo byłoby po zawodach. Teraz to rzyganko doszło, raczej nie klaczki, sama nie wiem już o co chodzi.