Strona 38 z 82

: 16 kwie 2012, 00:10
autor: Dorszka
kosanna pisze:Chciałam się właśnie "pochwalić" jak ją przechytrzyłam sposobem, a tu dostaje "manto" na forum! ;-)) :-) Wiem, wiem, że to dla dobra kota i z troski, ale ja wychodzę z założenia, że zawsze wszystko lepiej idzie "dobrocią" niż na siłę. (...)
Mago naprawdę nie chodzi o to, żeby mieć zawsze rację! To nie o to tu chodzi. Nie ma reguł, są przypadki indywidualne. Uwierz mi na słowo!
Przykro mi, ale nie dołączę się do chóru pochwalnego. Oczywiście, że nie chodzi o to, żeby zawsze mieć rację, ale akurat w tym konkretnym przypadku Mago tę rację ma, i nie pozwolę, żeby to przepadło niezauważona. Chodzi o zasadę, że myślimy o tym, co jest dobre dla kota. Dobre jest, jeśli podejmujemy leczenie. Porównanie do dzieci jest bardzo trafne, ale akurat nie w odniesieniu do słodyczy - słodycze nie są szkodliwe same w sobie, są szkodliwe w nadmiarze, jak wszytko. Takie porównanie w odniesieniu do sposobów podawania leków kotu jest zupełnie nietrafione.

Nie będę więcej pisała na ten temat, bo wszystko, co najważniejsze, zostało już powiedziane - albo Pani z tych rad skorzysta, albo nie. Nie ma się o co obrażać, nie da się po prostu pochwalić nieprawidłowego postępowania. Kot musi przyjmować leki, a my, jako opiekunowie, musimy się nauczyć je podawać. Zgadzam się z Mago - lekarz najwyraźniej sam nie potrafi podać tabletki.

Proponuję zapoznać się z wątkiem podpowiedzianym przez Mago - aplikatory do podawania tabletek są naprawdę bardzo pomocne dla początkujących kociarzy.

Nie da się zakropić kotu oczu w inny sposób, jak unieruchamiając go. Zdrowie oczu kocich jest ważniejsze od naszego dyskomfortu, że robimy coś nie po myśli kota. Wielu rzeczy nie da się zrobić "po dobroci", ani metodą wzmocnień pozytywnych, ani klickerem - należy do niech na przykład podawanie niektórych leków, czy wykonywanie niektórych zabiegów, nawet głupiego zastrzyku.

I prawdą jest, że nikt nie jest alfą i omegą, ale czym innym jest popełnienie błędu wynikające z niewiedzy, a zupełnie czym innym trwanie w jakiejś postawie, bo tak jest wygodniej i w taki sposób ucieka się od problemu. Przepraszam, że nie napisałam tego, co jest miłe i bagatelizujące problem, ale to mój ostatni post w tym tonie, więcej tego już robić nie będę, żeby nie być posądzaną o "napaści". Nie napadam, po prostu proszę o rozwagę.

Cieszę się, że Meguni jest lepiej, i że już wraca do zdrowia. Najtrudniejsze już za nią, teraz na pewno szybko wróci do swojej poprzedniej formy.

: 16 kwie 2012, 08:31
autor: Agnieszka7714
Cieszę się, że z Megunią już lepiej, bo na pewno byłaś w rozterce. Jednak nie popieram Twojego postępowania. Nie będę tego komentować, bo widzę, że wiesz swoje, szkoda tylko, że to może odbić się na zdrowiu kota.

: 16 kwie 2012, 08:42
autor: kosanna
Dorszko ja się na nikogo tutaj nie obraziłam, to nie leży w mojej naturze i jest mi zupelnie obce. A już na pewno nie na osoby, które mi udzielają dobrych rad, wprost przeciwnie bardzo sobie wszystkie rady cenię.
Nawiązując do słodyczy, które są dobre jeśli podawane są dzieciom z umiarem to przecież problem kawy nie istnieje od kilku dni. Dwa razy rozpuściłam w łyżce lekarstwa, bo wiem że Meg gdy ja nie widzę, wylizuje mój kubek i wkłada łapkę żeby trochę "podkraść", tego specyfiku. Meg dała się nabrać i wylizała lekarstwa, kolejny raz podałam jej normalnie tabletkę z ręki (myśląc, że skoro poznała smak tabletki i je zaakceptowała, to może będzie jadła leki normalnie. I faktycznie tak się stało od kilku dni podaje jej normalnie tabletkę i Meg ją bezproblemowo połyka jak smaczek.
To jest oczywiste, że jak się ma kota to trzeba się nauczyć podawania tabletek i nie mam zamiaru od tego uciekać. Wiadomo, że będę się musiała tego nauczyć, tak samo jak musiałam się nauczyć zakraplania do oczu antybiotyków. Tylko, że jeszcze kilka dni temu Meg była w takim stanie psycho-fizycznym, że mnie atakowała (kubraczek, sterylizacja, zszywanie szwów, koci katar itd). I to było jedyne wyjście na jakie wówczas było mnie stać, inaczej musiałabym ją zawozić za każdym razem do weterynarza (dodam, że do transporterka ładowałam ją zawiniętą w kocyk), a moje ręce przypominały ręce kogoś kto uprawia agrest, dla niezorientowanych były całe w "sznytach". To była sytuacja krytyczna! Sama przecież pisałam, że kawa jest niezdrowa.
Dorszko pisała pani (nie wiem jak się cytuje w trakcie, więc:

"Nie da się zakropić kotu oczu w inny sposób, jak unieruchamiając go. Zdrowie oczu kocich jest ważniejsze od naszego dyskomfortu, że robimy coś nie po myśli kota. Wielu rzeczy nie da się zrobić "po dobroci", ani metodą wzmocnień pozytywnych, ani klickerem - należy do niech na przykład podawanie niektórych leków, czy wykonywanie niektórych zabiegów, nawet głupiego zastrzyku".

Polemizowałabym z tą tezą. Meg miała chore oczy jeszcze w hodowli. Mamy taki zwyczaj, że rano wskakuje mi na kolana, zakraplam jej oko, potem dostaje smaczek, potem drugie i przy zakraplaniu mruczy. Zakraplanie oczu traktuje jako coś normalnego, właśnie pozytywnym warunkowaniem to osiągnęłam.
Oczywiście ostatnimi czasy (po zabiegu sterylizacji) zapomniała o tym "pozytywnym warunkowaniu", ponieważ uważała mnie za przyczynę swoich wszystkich nieszczęść, ja ją do tego weterynarza, na te okrutne zabiegi woziłam i przeniosła na mnie agresję, więc wcale nie mogłam sie do niej dotknąć. Ten stan trwał kilkanaście dni i na szczęście mamy już go za sobą, dlatego pisałam że to był tzw. moment krytyczny, awaryjny. Nikt kto tego nie przechodził, a nie ma w sobie empatii tego po prostu nie zrozumie. Bynajmniej nikogo w tym momencie nie osądzam, nie twierdzę, też że posiadanie wysoce rozwiniętej empatii jest zaletą. Powiem nawet więcej funkcjonuje się o wiele lepiej, jak się jej nie posiada. Są różni ludzie i bardzo dobrze, że się od siebie różnimy, dzięki temu możemy się uczyć nie tylko o kotach, ale także o nas samych i o innych. ;-)) :-)
Tak, że ani "nie trwam w żadnej postawie" już od kilku postów, ani nie uciekam od żadnych problemów.
Bardzo mi miło Dorszko, że odpisałaś. Na nikogo się nie obraziłam. Serio, serio! :-)
Meg faktycznie wraca do zdrowia. Wczoraj latała za wskaźnikiem laserowym, ku mojej olbrzymiej radości. Pierwszy raz w życiu zjadła kurczaka (mam nadzieję, że to nie są początki łakomstwa posterylizacyjnego). Pozdrawiam wszystkich serdecznie i głaski dla milusińskich podopiecznych! :kotek:

: 16 kwie 2012, 09:02
autor: kosanna
Agnieszka7714 pisze:Cieszę się, że z Megunią już lepiej, bo na pewno byłaś w rozterce. Jednak nie popieram Twojego postępowania. Nie będę tego komentować, bo widzę, że wiesz swoje, szkoda tylko, że to może odbić się na zdrowiu kota.
Agnieszko jakiego mojego postępowania nie popierasz?
Przypominam, dla wszystkich, którzy niedoczytali problem kawy nie istnieje już od jakiś kilku stron. ;-)) :-)
<diabeł>

: 16 kwie 2012, 18:39
autor: Yola
A ja, Kosanno droga, podepre sie znanym powiedzeniem: "Cel (podanie tabletki) uswieca srodki (kawe)", czasem trzeba wybrac tzw. mniejsze zlo i chyba lepiej podac tabletke z kawa z mlekiem, bo, jak pisalas, Megi nie gustuje w espresso, niz nie podac tabletki wcale.
A tak w ogole to nie wiem o co ta cala "zadyma", bo reakcje sa takie jakbys non stop poila Megunie kawa wymieszana z Red Bullem.

: 16 kwie 2012, 22:56
autor: Bartolka
A może tak w ramach zdrowienia Kocinki dałabyś popatrzeć troszkę na Megusię :-) Ja poproszę o fotki panienki :-) :kotek:

: 17 kwie 2012, 01:01
autor: kosanna
Meg: Przestań ciągle czytać to forum! Mało masz rzeczy do zrobienia!

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Meg: Już Ci mówiłam, że dopoki nie zamieścisz oficjalnego sprostowania we wszstkich mediach od Wyborczej zaczynając, a na "Rzepie" kończąc, że nie poisz mnie już kawą to masz na forum przerąbane!

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
Meg: Dlatego pobaw się ze mną laserkiem! No pobaw się!

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
Meg: Czy muszę aż zwalić laser ze stołu, żebyś pojęła co do Ciebie mówię?!!!

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
Meg: No nareszcie pojęłaś co do Ciebie mówię! Brawo!

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
Meg: Nie chce Cię dobijać, ale nawet jak byś to zrobiła, to ... i tak Ci nikt nie uwierzy!
Więc sama widzisz, że nie masz wyjścia musisz się jeszcze ze mną troche pobawić!
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

: 17 kwie 2012, 07:12
autor: tymabri
milo popatrzec ze kicia dokazuje <klaszcze>

: 17 kwie 2012, 08:36
autor: kosanna
tymabri pisze:milo popatrzec ze kicia dokazuje <klaszcze>
Dokazuje tak jak i jej pani ;-)) :-) , która lubi sobie troszkę pożartować!

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Meg: Ty już lepiej przestań żartować, tylko idź napełnij mi miseczki zanim otworzę prawe oko!

: 17 kwie 2012, 10:08
autor: Ania_83
To ostanie zdjęcie najlepsze- kochane łapucie ! <zakochana> <zakochana>