Strona 39 z 82
: 17 kwie 2012, 10:10
autor: Danusia
kochane łaputki <zakochana> <zakochana> <zakochana>

<serce>
: 22 kwie 2012, 10:00
autor: kosanna
Meg po zabiegu sterylizacji przechodzi kolejną zmianę osobowości z "agresora" stała się Ragdollem czyli szmacianą lalką przelewającą się przez ręcę, śpiącą swojej pani na głowie, poruszającą się za nią jak cień. Jej ulubionym miejscem do spania stały się kolana, a ulubioną zabawą mizianie po brzuszku <shock> . W chwilach gdy nie leniuchuje poluje, aportuje (sic!) i pisze na klawiaturze. Ostatnimi czasy to jej ulubione zajęcia! Zabieg sterylizacji nie pozbawił jej wigoru i ciekawości, natomiast zwiększył łakomstwo! Tłumaczę sobie, że to zjawisko przejściowe, spowodowane rekonwalescencją i na pewno wkrótce minie.

:-)
Ostatnio wyczytałam u Rogera Tabora takie oto zdanie: Nadmiernie zależne koty będą częściej przesiadywać na twoich kolanach, spędzać w twoim towarzystwie wiele czasu, często będą ugniatać Cię łapkami i ocierać się o Ciebie i pobliskie przedmioty (...) Zbyt zależny kot często bywa smutny i osowiały. Umieszczony w hotelu dla kotów może nawet przestać jeść!
W związku z powyższym zastanawiam się, czy powinnam się już zacząć martwić na zapas?

:-)
Jednak już tak na poważnie to wydaje mi się, że to kolejna fala wywołana "burzą hormonalną" spowodowana zabiegiem sterylizacji i nie mogę się już doczekać, kiedy przetoczy się przez Meg i Meg wróci naprawdę do siebie! W każdym razie Kocinka mnie ciągle zaskakuje, ponieważ co jakiś czas ujawnia swoje całkiem nowe oblicze!
Meg: nmnmxbvb
Napisałam coś bardzo ważnego w kocim języku.
Uploaded with
ImageShack.us
Meg: Nie rozumiesz?
Uploaded with
ImageShack.us
Meg: To napiszę jeszcze raz!

Meg: Albo lepiej nie, jak zwalę klawiaturę to prędzej zrozumiesz, co napisałam. POBAW SIĘ ZE MNĄ!
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
: 22 kwie 2012, 10:30
autor: margita
Ja też się tego bałam bo mój Bronuś też stał się mniej aktywny po kastracji. Ale zawsze za mną chodził, tam gdzie ja to i on - tylko że na odległość <mrgreen> to mu zostało do dziś. Faktycznie wydaje się zależny ode mnie bo tylko ja mogę pozwolić sobie na pieszczenie go nawet wtedy kiedy on nie jest tym zainteresowany i tylko za mną chodzi krok w krok :-) Natomiast mój syn bierze go też na ręce (bo jak takiego kochanego futrzaka nie brać) a Bronek wtedy się wydziera czyli miauczy, ja zresztą też. A u mnie nigdy to się nie zdarza z czego jestem dumna <mrgreen> TŻ jest najbardziej wyrozumiały i nigdy nie bierze go wtedy kiedy Bronek nie chce - i widać że kocurek to docenia. Często sam do niego przychodzi i śpi z nim.
Kolanka prawie nigdy, może dlatego że się na nich nie mieści (7kg wagi) <lol>
Ale mam takie same obawy i odczucia jak ty i dlatego chcę się dokocic, ale to może trochę potrwać - mam nadzieję, że góra rok :-)
Czasami się zastanawiam czy to może my czegoś niepotrzebnie się dopatrujemy <mrgreen>
: 22 kwie 2012, 11:04
autor: kotku
Myślę, że akurat przytulajstwem kota nie ma się co martwić

Zdjęcia Kocinki superkowe. Ta jej minka z fotki nr 2 mnie powala <lol> <serce>
Pozdrowienia!
: 22 kwie 2012, 14:42
autor: kosanna
Póki co dziewczyny ja się z tego baaaaaaaaaaardzooooooo cieszę!
Chociaż co poniektórzy sugerują, że ta niespodziewana miłość wynika tylko i wyłącznie ze wzrostu zapotrzebowania kota na jedzenie i ogrzewanie po chorobie (w końcu jestem najpewniejszym źródłem pożywienia i ciepła), ale ja się tym nie przejmuję!

:-)
: 22 kwie 2012, 19:34
autor: Danusia
EEE to ,że cieplejsza i bardziej przytulaśna to super , już ślicznie wyglada ,a jak oczki i ten niedobry katar ?

<serce>
: 22 kwie 2012, 22:01
autor: Agnes
super, że kocinka dobrze się czuje po zabiegu, będe śledziła dalsze losy, bo przed nami (za m-c) również sterylizacja, głaski dla małej

: 23 kwie 2012, 23:48
autor: kosanna
Bardzo Wam dziękuję! <serce> :-)
Katar minął, przestała kichać <klaszcze> <klaszcze> <klaszcze> , oczy niestety trochę łzawią. Ale wydaje mi się, że nic się z tym nie da się zrobić. Jak podreperuje trochę swój budżet (w tym miesiącu wydałam na kota hmmm, może nie będę pisać, bo jeszcze ktoś z rodzny przeczyta) to udam się do doktora Garncarza, który pewnie przepisze mi swoje rewelacyjne krople własnej produkcji. Wydaje mi się, że skoro nie ma punktów łzowych, to nic się z tym nie da zrobić.
W ogóle doszłam ostatnio do wniosku, że hodowla pewnych ras powinna być prawnie zakazana np. kotów perskich. Koty perskie w latach pięćdziesiątych wyglądały przecież zupelnie inaczej. Hodowcy, aby zbliżyć ich wygląd do twarzy dziecka kojarzyli je w sposób, który spowodował całkowite spłaszczenie cześci twarzowo-nosowej. Z tego powodu koty perskie mają nos prawie na tym samym poziomie co oczy (wygląda to jak trzecie oko), niedrożne kanaliki łzowe i ciągłe problemy z oczami. Uważam, że jest to po prostu sadyzm. Taka zabawka dla człowieka, już nie wspominając o tym, że na wolności nie miałyby szans przeżyć z powodu swojego długiego futra, którego same sobie przecież codziennie nie wyczeszą. Koty Perskie są oczywiście kochane, ale mają przerąbane przez człowieka i jego wymysły rodem z Frankensteina.
Analogicznie jak hodowle psów, które rodzą się tylko przez cesarskie cięcie, ponieważ nie mogą urodzić się normalnie ze względu na nieproporcjonalnie duże głowy w porównaniu do reszty ciała.
Tak, ze niedrożne kanaliki i spłaszczone nosy to podobno rezultat krzyżowek kotów brytyjskich z perskimi, w celu ratowania rasy. Od wielu osób usłyszałam już, że ten typ tak ma i będę musiała się z tym pogodzić. Oczywiście trudno mi sie z tym podgodzić, że Meg ma ciągle chore oczy, ale co zrobić? Jak jej zaleczę, to łzy zalegają w futrze pod okiem, robią się bakterię, zakażenia, zapalenie spojowek i tak w koło Macieju....
: 24 kwie 2012, 00:14
autor: margita

głaski dla Meg
: 24 kwie 2012, 07:45
autor: Danusia
Wiesz wydaje mi się ,ze kazda rasa coś ma niestety , swój słaby punkt.
Mam sznaucera olbrzyma i jej najsłabszym punktem są drogi moczowe niedawno sie o tym dowiedziałam ,a dodatkowo są strasznymi alergikami i już , mozna było kupić sobie kundelka ale czy byłby taki zdrowy tego nie wiem.
Z tego co wiem od innych właścicieli psów ( znanych ze spacerów) psy choruja jak ludzie na najróżniejsze choroby , mam sąsiada z astmą i inhalatorem pyłki traw go dobijają ,a to tylko buldożek.
Dachówki tez bardzo chorują ( mojego kolegi dachówka ma bardzo chorą watrobę, a to taka była kruszyneczka zabrana z piwnicy) , chyba dobija nas wszystkich cywilizacja.
A z tym co napisałaś też się zgadzam nadmierna ingerencja zawsze szkodzi.
Polecam Optex dla Meg do oczków , wymiziaj słoneczko kochane

<serce>