Strona 39 z 54

: 27 kwie 2010, 13:37
autor: Dorszka
Kamiko pisze:I rozumiem, że to będzie powieść w odcinkach ,
każdy odcinek na jednego ogona :-D
Mam nadzieję...

A z tym gadulstwem i nieporadnością może ONI tak mają, mogłabym cały opis zręczności i upodobań skopiować i wkleić do swojego wątku <lol>

Ale Franek już stateczny...

: 27 kwie 2010, 13:38
autor: Gonab
Ooooo jak fajnie Was czytać i widzieć :)

Piękne zdjecie jak zwykle....

A zachowanie Francika jak dla mnie dość standartowe - u mnie podobne relacje :)

Tak jak Kamiko rozumiem, że opowieść w odcinkach???

pozdrawiam ciepło

: 27 kwie 2010, 18:42
autor: kizior
w takim razie czekamy na kolejne odcinki :-) :kotek:

: 27 kwie 2010, 20:58
autor: Ania i Krzyś
Mhm...
Miało być w odcinkach :)

W tej części Leniuch.

Obrazek

To kot który żyje we własnym świecie. minęło już 1,5 roku odkąd wylądował u nas na zsyłce i od tamtego czasu oswoił się bardzo, mimo tego nadal nie jest to kot którego można nazwać domowym. Nadal bardzo często budzi się zlękniony gotowy do ataku prychając na niewidzialnego stręczyciela, nadal przesiaduje godzinami wgapiając się w bezruch w zalegającą za oknem "nicość".
Przesypia praktycznie całe dnie wstając tylko na posiłki. Aktywny jest praktycznie tylko późnymi wieczorami, kiedy to wali swoją osieroconą łapą w drzwi balkonowe piskliwie błagając o wypuszczenie na jedyną dostępną mu przestrzeń poza "więziennymi murami". Jest to bardzo dokuczliwe, szczególnie w zimie kiedy mróz i zalegający na "spacerniaku" śnieg uniemożliwiają mu wyjście.

Czasem myślimy, że ten kocur powinien żyć wolno, byłby wtedy wielokrotnie bardziej szczęśliwy, a utrata łapy i przez to skazanie na dożywotnie zamknięcie, to najgorsze co mogło go spotkać.

Od pozostałych kotów trzyma się raczej z daleka. Czasem, kiedy Froś "nałoży na niego łapę", odda z nawiązką Tośce. Wstawia się jednak zawsze kiedy którejkolwiek z pozostałych ośmiu łap dzieje się krzywda. Wtedy podejmuje desperackie ataki ratunkowe gryząc oprawcę (Krzyśka lub Anię).

Co rano rusza też całe towarzystwo do podniesienia żebraczego krzyku o strawę, najgorsze, że harmider zaczyna się często grubo przed 6 rano...
...zresztą przed kocią kolacją też nie mamy lekko.

Lenko ze względu na wcześniej wspomniane problemy z układem moczowym pozostaje na diecie HD. Obecnie czuje się raczej dobrze. Po wnikliwych analizach doszliśmy do wniosku, że chorobę wywołał stres związany z tymczasami, które przez chwilę zacumowały w naszym mieszkanku.
Tak więc Leoś pozbawił nas na zawsze przyjemności obcowania z "obcym kocim materiałem" :(

...cóż - wszystko dla Rudasa...

: 28 kwie 2010, 07:41
autor: Gonab
Te dywagacje zawsze bedą nam towarzyszyły - nigdy nie bedziemy wiedzieć co siedzi w tych kocich łepkach. Tak czy inaczej robimy wszystko aby byłe szczęsliwe.
Lenik to pięnky kot i mimo wszystko ma ogromne szczęcie, że trafił do Was, a Wy mimo wszystko macie ten ogromny zaszczyt obcowac z nim <serce>

: 28 kwie 2010, 08:31
autor: kizior
kolejny przystojniak <zakochana> :kotek:

: 28 kwie 2010, 10:40
autor: Agathea
Fajnie się czyta Wasz wątek mimo że czasem pojawiają się smutki i troski.... A zdjęcie zieloonokiego boskie <klaszcze>

: 30 kwie 2010, 11:19
autor: Pola
Pięknie się czyta, czekam na opis i fotkę Tośki jeszcze :)

: 30 kwie 2010, 11:41
autor: Kamiko
Lenny zawsze porusza moje serce <serce>

: 30 kwie 2010, 15:20
autor: Ania i Krzyś
Tośka.
Musieliśmy chwilę zaczekać na lepsze światło. :)

Obrazek

Tosia bardzo spokorniała i wydoroślała - w końcu 31 marca skończyła 2 lata :)
Jest "najcieplejszym" z naszych kotów. Uwielbia przesiadywać na aniowych kolanach wytrwale pracując łapami jak doświadczona gospodyni nad ciastem drożdżowym.
Nie jest już tak olbrzymim żarłokiem, choć trzeba by się zastanowić czy zmalał jej apatyt, czy może Lenny przyćmił ją swoją rządzą pożerania. Mimo tego wciąż nie pogardzi szczelnie zapakowaną kajzerką, czy majonezem wylizywanym z głębokiego talerza, który zalany wodą z płynem do naczyń czeka na umycie.
Jest bardzo zadbana. W sumie nie możemy się dziwić bo pracuje nad sobą każdego dnia przynajmniej kilka godzin.
Nadal jest "kotem wysokich lotów", choć kanały powietrzne, którymi się porusza są wyraźnie bliżej ziemi. Przestało nam to przeszkadzać, zresztą każda uwaga w stronę tego kota kończy się długą, ożywioną dyskusją, po której niezbyt często nasze jest na wierzchu.
Tak więc wychodząc każdego dnia do pracy z pobłażaniem przyjmujemy widok Tosi, która grzeje się od elektrycznego czajnika, jeszcze ciepłego od wody zagotowanej na poranną herbatę.