- trochę nas nie było ale w ostatnie dni spędzam dużo czasu w klinice, razem z Sapo zresztą...przeżywam horror...
- w piątek Sapo ganiał się jak zwykle z Ellem po domu i nagle dostał dziwnego ataku, zaczął się przewracać, stracił całkowicie kontrolę nad mięśniami, miał wytrzeszcz oczu, rozszerzone żrenice, ciekła mu woda gorąca z pyszczka i był przerażony, próbował wstawać i znowu się przewracał,,,jakos go uspokoiłam i siedząc na podłodze przy nim zadzwoniłam do wet - określiłam objawy i pierwsze podejrzenie to udar mózgu lub napad padaczkowy,,,,kazał natychmiast pakować psa i przywozić do klinii...
- po około 15 minutach Sapo mógł już, słaniając się na łapach, samodzielnie stać....pojechaliśmy do kliniki gdzie dyżur miał jakiś młody lekarz i po objawach klinicznych podejrzewał zatrucie toksynami lub jakimiś tabletkami ( Sapo bardzo obficie się ślinił cały czas).....
- mój lekarz , z tytułem doktora weterynarii diagnozował raczej padaczkę na tle hormonalnym- Sapo jest w okresie dojrzewania - ale była to diagnoza przez telefon, bo nie mógł do nas przyjechać ponieważ był na jakims przyjęciu a pora była póżna....
- nie można było wykluczyć tak do końca zatrucia, więc piecho został podłączony pod kroplówke już pół godziny po ataku, wcześniej pobrano mu krew do badania, dostał w zastrzyku leki moczopędne na przepłukanie nerek, i jakieś jeszcze inne - osłonowe na wątrobę ( nie pamiętam nazwy, bo gapcia, zostawiłam dzisiaj w klinice książeczkę zdrowia Sapcia)...
- przy zatruciu toksynami trzeba działać bardzo szybko, bo mogą uszkodzić nerki i wątrobę...
- dzisiaj Sapo czuje się już doskonale, jutro będą wyniki krwi, wczoraj miał robione zdjęcie z kontrastem na obecność ciał obcych w przewodzie pokarmowym, dzisiaj mieliśmy małe konsylium z udziałem naszego doktora i jednego z lepszych lekarzy od neurologii i diagnoza skłania się jednak do padaczki , która w okresie dojrzewania u owczarków australijskich występuje dosyć często, może to być atak jednorazowy, może być ich kilka i mogą samoistnie zniknąć - obserwacja jak na razie to jedyne co możemy robic....ale jeżeli ataki się powtórzą to robimy dalszą diagnostykę - czyli tomograf mózgu i leczenie farmakologiczne......
- jutro będą wyniki krwi, ale wszystko wskazuje na to, że będą dobre.....
- jestem wykończona po takim atrakcyjnym weekendzie i myślę, że całe życie człowiek się uczy,,,nie wiedziałam, że takie przypadłości zdarzają się u zwierząt,,,,mam nadzieję, że najgorsze już za nami......ufff....
- Vitek pozdrawia wszystkie Cioteczki
