...i to beztroskie leżenie na stole - kolejna kocia mama, która pozwala na wszystko <mrgreen>
Ola, jak tu nie pozwolić <roll> To TZ przez pierwszy tydzien myślał, że kot na stole "a w życiu, nie w jego domu"....
a teraz gada "niech już nawet niszczą, tylko zdrowe zeby były".
A tak w ogóle to dzisiaj o 4.30 nad ranem odczepiałam Taysona z firanki w sypialni <wsciekly> ,
a kiedy wstałam, znalazłam na chodniku w przedpokoju coś brązowego (pierwsze skojarzenie kocia qpa <strach> ),
oczy przetarłam, a to włochaty egipski wielbłądek z magnesem, był przyczepiony do mikrofali w kuchni.
Tajson musiał przejść po barze i wszystkich szafkach w kuchni zeby go zabrać i ponieśc w pysiu <diabeł>
Becia, Betuś, Beate (sie Was namnożyło <lol> ), Fusiu - dziekujemy
Monika - Tajson pućki pękają z dumy, chyba spać nie pójdzie po tych komplementach
