Wymiziaj bohaterke
Lili i Bazylek
- Audrey
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6092
- Rejestracja: 30 cze 2012, 19:38
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kujawy
Re: Lili
Zgadzam się. Mogg, jesteście cudownymi opiekunami. <serce>Becia pisze:Mogg, zasłużyłaś na medal za to co zrobiłaś dla Lili![]()
![]()
Bardzo się cieszę, że kupka gości w kuwecie codziennie, a Lili wraca do formy.
- mogg
- Posty: 184
- Rejestracja: 02 lis 2013, 22:39
- Płeć: kotka
- Skąd: Kielce
Re: Lili
Dziękujemy bardzo za te miłe słowa, Lilunia wykiziana na wszystkie strony! <roll>
Ja biorąc zwierzaka do domu, zawsze powtarzałam że jest to członek rodziny, kocham zwierzęta i od najmłodszych lat działałam w tzw. w moim mieście "animalsach" nie umiałam przejść obojętnie obok zwierzęcia które potrzebowało pomocy. I tak oto w moim domu gościły jeże, ptaki ze złamanymi skrzydłami, pieski czy koty, a nawet wyrzucony żółw, a i mieliśmy jeszcze przez chwilę sowę. W wieku 12/13 lat potrafiłam drzeć się już na dzieci za to że maltretują zwierzęta i na dorosłych którzy patrzyli bo dzieci się bawią kotkiem w piaskownicy.
Co więcej dostałam się na weterynarię ale jednak wybrałam inny zawód całkowicie nie związany z weterynatią.
Uważam że jeśli bierzemy zwierzę do domu to zobowiązujemy się do odpowiedzialności za Nie, skoro ja nie będę się załatwiała do brudnego WC to mój kot również nie będzie się załatwiał do brudnej kuwety. Tak samo jedzenie, czyste miski i dawanie kotu do jedzenia byle co, zamiast wartościowej karmy, gdzie często wystarczy dołożyć parę złoty by była naprawdę dobra.
Ja dla mojego zwierzaka zrobiłabym wszystko i stanęła na czubku głowy żeby zwierze wyzdrowiało. Dopiero gdyby weterynarze rozłożyli ręce i powiedzieli, że nic więcej nie da się zrobić a kot straszne cierpi - to skróciłabym jego męki. Myślę że każda z Nas ratowałaby swojego zwierzaka tak jak i Ja. Dla mnie to nie był wyczyn ani nic nadzwyczajnego , zrobiłam to co każda z Nas by zrobiła dla swojego kociego przyjaciela.
Nie ukrywam,że to forum jest wspaniałe. Bo ludzie się ze mnie śmiali, że latam z kotkiem do lekarza, wydaję kasę a to tylko zwierzak. Chodzi o to, że to nie jest tylko zwierzak. Bardzo mi pomogły Wasze słowa otuchy i zainteresowanie, to WY jesteście cudowne i dziękuję każdej cudownej i wspaniałej duszyczce która tu weszła i napisała te kilka słów które dla mnie były są ogromnym pocieszeniem, przy połowie to ja ryczałam. Dziękuję za wsparcie i również przekazuję głaski dla Waszych cudownych kotków by nie chorowały a psociły i dawały jak najwięcej radości !! <serce> <zakochana> Razem z Lilunią zawsze myślimy ciepło o forum i o wszystkich tu osobach które zawsze służą radą i wsparciem <serce>
Ja biorąc zwierzaka do domu, zawsze powtarzałam że jest to członek rodziny, kocham zwierzęta i od najmłodszych lat działałam w tzw. w moim mieście "animalsach" nie umiałam przejść obojętnie obok zwierzęcia które potrzebowało pomocy. I tak oto w moim domu gościły jeże, ptaki ze złamanymi skrzydłami, pieski czy koty, a nawet wyrzucony żółw, a i mieliśmy jeszcze przez chwilę sowę. W wieku 12/13 lat potrafiłam drzeć się już na dzieci za to że maltretują zwierzęta i na dorosłych którzy patrzyli bo dzieci się bawią kotkiem w piaskownicy.
Co więcej dostałam się na weterynarię ale jednak wybrałam inny zawód całkowicie nie związany z weterynatią.
Uważam że jeśli bierzemy zwierzę do domu to zobowiązujemy się do odpowiedzialności za Nie, skoro ja nie będę się załatwiała do brudnego WC to mój kot również nie będzie się załatwiał do brudnej kuwety. Tak samo jedzenie, czyste miski i dawanie kotu do jedzenia byle co, zamiast wartościowej karmy, gdzie często wystarczy dołożyć parę złoty by była naprawdę dobra.
Ja dla mojego zwierzaka zrobiłabym wszystko i stanęła na czubku głowy żeby zwierze wyzdrowiało. Dopiero gdyby weterynarze rozłożyli ręce i powiedzieli, że nic więcej nie da się zrobić a kot straszne cierpi - to skróciłabym jego męki. Myślę że każda z Nas ratowałaby swojego zwierzaka tak jak i Ja. Dla mnie to nie był wyczyn ani nic nadzwyczajnego , zrobiłam to co każda z Nas by zrobiła dla swojego kociego przyjaciela.
Nie ukrywam,że to forum jest wspaniałe. Bo ludzie się ze mnie śmiali, że latam z kotkiem do lekarza, wydaję kasę a to tylko zwierzak. Chodzi o to, że to nie jest tylko zwierzak. Bardzo mi pomogły Wasze słowa otuchy i zainteresowanie, to WY jesteście cudowne i dziękuję każdej cudownej i wspaniałej duszyczce która tu weszła i napisała te kilka słów które dla mnie były są ogromnym pocieszeniem, przy połowie to ja ryczałam. Dziękuję za wsparcie i również przekazuję głaski dla Waszych cudownych kotków by nie chorowały a psociły i dawały jak najwięcej radości !! <serce> <zakochana> Razem z Lilunią zawsze myślimy ciepło o forum i o wszystkich tu osobach które zawsze służą radą i wsparciem <serce>
- Betuś
- Posty: 4042
- Rejestracja: 21 sty 2014, 20:44
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Łódź
Re: Lili
Oby jak najwiecej takich ludzi na Świecie bylo jak Ty
Moja mama przez rok musiala codziennie jeździć do weta z nasza Mruczusią, przez pół roku była całkowice sparaliżowana. Lekarze mówili, ze dają jej jeszcze tydzien i ją uśpią. I tak minęło 6 miesiecy bez żadnych efektów. Możecie sobie wyobrazic to karmienie, masowamie kota, zeby sie załatwił. I odkładanie pieniędzy na leczenie kota. A po pół roku drgnęła łapką :-) My to płakaliśmy ze szczęścia. Po roku odzyskała całkowita sprawność. Choć osiwiala, przestała mruczec, ale dzieki temu dożyła starości. Żyła z nami 18 lat.
Jeszcze raz duuużo zdrowia Lili i dla Twojej Pani też :-)
Moja mama przez rok musiala codziennie jeździć do weta z nasza Mruczusią, przez pół roku była całkowice sparaliżowana. Lekarze mówili, ze dają jej jeszcze tydzien i ją uśpią. I tak minęło 6 miesiecy bez żadnych efektów. Możecie sobie wyobrazic to karmienie, masowamie kota, zeby sie załatwił. I odkładanie pieniędzy na leczenie kota. A po pół roku drgnęła łapką :-) My to płakaliśmy ze szczęścia. Po roku odzyskała całkowita sprawność. Choć osiwiala, przestała mruczec, ale dzieki temu dożyła starości. Żyła z nami 18 lat.
Jeszcze raz duuużo zdrowia Lili i dla Twojej Pani też :-)
- AgnieszkaP
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 4857
- Rejestracja: 24 lut 2011, 16:16
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa
Re: Lili
Tak się cieszę - brawo Mogg, brawo Lili
