na wstępie, dziękujemy za kciukasy :->
więc tak, godzinna podróż do nowego domu- przespana <mrgreen> po przyjeździe, otworzyliśmy transporter w pobliżu jedzonka i kuwety, niestety przez ponad godzine kicia nie wystawiła nawet nosa, nie wytrzymałam i sama ją wyciągnełam, postawiłam przy miseczkach, zjadła mokre, wypiła wode. Przeniosłam do kuwety, rozkrzyczała się w niebogłosy i wyskoczyła. Wziełam na kolana, miziam miziam, a tu taaaaaaki traktor jej się włączył <klaszcze> po dłuższej chwili głasków, zeskoczyła i poszła obadać teren- posłanko, drapak i zabawki. I niby wszystko jest w porządku ale... musimy być w pobliżu :-) mała większość dnia przespała, a jak się budzi i nikogo przy niej nie ma, to płacze

wystraczy do niej podejść, i nawet bez wyciągania ręki, poprostu popatrzeć, uspokaja się i znów mruczy

nie wiem czy to z tęsknoty czy poprostu nie lubi być sama? <oops>
martwi mnie też to, że w kuwecie jeszcze nie była, jak się obudzi to spróbuje ją raz jeszcze tam wsadzić
a poza tym, jest najcudowniejszym futrem pod słońcem <zakochana> ciekawa jestem jak będzie wyglądała dzisiejsza noc 8-)