Też taki zrobię i póki co się wstrzymam z kastracją, na wszystko przyjdzie swój czas.Izabella1974 pisze:A może załóż wolierę z siatką i na ogródek go wypuszczaj, niech przyzwyczaja się do bycia na dworze po woli. Mój niestety na dwór nie polubił chodzić, ale za to ba balkonie chętnie powygląda i z zaciekawieniem obserwuje wsztko dookoła. :-) Co do kastracji, to Wet mówią, że 4-5 m-cy to odpowiedni moment na kastrację. Ja swojego wykastrowałam jak miał 5 m-cy, po zabiegu miał traumę ok 2 tyg-tzn nie miał apetytu, był wystraszony. Ale minęło i już o niczym nie pamięta. Teraz jest wesołym, zdrowym kotkiem, któremu apetyt dopisuje. Teraz ma 8 m-cy i waży 6kg
Dziś pogoda sprzyjała, więc wielkie sprzątanie na ogródku było. Kot wszystko obserwowal zza szyby i miauczał przeraźliwie domagając się wypuszczenia. Stwierdziłam, że jak przyjdzie lato to i tak trzeba będzie coś dla niego wykombinować, bo nie utrzymam go w domu, więc zaryzykowałam.
Najpierw akcja z założeniem obróżki- bardzo był niechętny, siłował się, za wszelką cenę chciał się z niej oswobodzić, ale jak otworzyłam drzwi na ogródek i poczuł świeże powietrze, to kita do góry i zupełnie zapomniał o dolegliwościach związanymi z obrożą

Latał jak głupi po całym ogródku (wspomnieć należy, że mój ogródek jest ogrodzony z wszystkich stron i nie jest za duży), więc kot wszystkie koty i krzaczki zwiedził
Zdziwko przyszło jak przyleciał ptaszek...

Czaił się czaił, ale nic z tego oczywiście nie wyszło <lol>
Dwa powyższe zdjęcia są jedynymi wyraźnymi spośród ok. 80, które mu zrobiłam. To najlepszy dowód na to, że z dupką go nosiło i był całkowicie nieuchwytny <ok>
Ale nad te wolierą będę musiała poważnie pomyśleć, nie mam czasu by wciąż z nim na smyczy chodzić, a i on by pewnie wolał więcej swobody. Teraz, gdy wróciłam z nim do domu to jest rozpacz wniebogłosy!! <shock>


