Podróż zadziwiająco dobrze
Jechałyśmy 4,5 godziny, właściwie 5, bo pociąg z Poznania do Sz-na był opóźniony. Angie była cichutko, w ogóle nie miauczała (byłam zdziwiona, bo Arya lamentowała całą drogę, jak ją wieźliśmy do domu, aż zachrypła <strach> ). Angelina tylko biedna na dworcu w Poznaniu strasznie się kuliła w transporterze, bo tam było najwięcej ludzi i głośno, więc uciekłam na kawę

- tam było spokojniej. Bałam się też, czy nie marznie, bo mróz był jak diabli...
W domu zaanektowała duży pokój, Arya bała się wejść, a Angelina spokojnie go zwiedzała, pobawiła się zabawkami Aryi i na koniec zasnęła w legowisku. Noc była w miarę spokojna - nawet nie zamykałam ich osobno. Arya spała ze mną, jak zawsze

, a Angelina w dużym pokoju. Budziłam się parę razy i słyszałam jak cicho pomiałkuje, ale i tak była dzielna - w końcu to pierwsza noc w nowym domu.
Dziewczyny na razie omijają się szerokim łukiem, Arya syczy, ale widać, że obie są coraz bardziej ciekawe siebie nawzajem. Teraz zamknęłam Aryę w dużym pokoju - tam jest najwięcej zapachu Angeliny, a Angie zwiedza spkojnie resztę mieszkania
