Kicia, Mimi i Mikołaj
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Re: Kicia i Mikołaj
Trzeba po prostu więcej czasu. Najłatwiej to się dokaca jednak maluszek, bo kociaki to mają większy dystans do wszystkiego i mają wszystko w nosie. A jak się już dokaca większym kotem do dorosłego rezydenta to trzeba się bardziej nagimnastykować, żeby przez to przejść.
Może zorganizować kotkom więcej atrakcyjnych dla nich miejsc, np. jakieś półki na ścianach, żeby mogły sobie wchodzić wyżej i przechodzić po meblach na szafę. Może to by pomogło, gdyby sobie oba koty znalazły taki jakiś swój azyl. Dobrze byłoby też włączyć Feliweya.
Może zorganizować kotkom więcej atrakcyjnych dla nich miejsc, np. jakieś półki na ścianach, żeby mogły sobie wchodzić wyżej i przechodzić po meblach na szafę. Może to by pomogło, gdyby sobie oba koty znalazły taki jakiś swój azyl. Dobrze byłoby też włączyć Feliweya.
- Molly
- Posty: 2210
- Rejestracja: 05 sie 2012, 00:02
Re: Kicia i Mikołaj
jest taki program , albo był - nie wiem, bo kilka odcinków widziałam na you tube - kot z piekła rodem. Oczywiście żadnych kotów z piekła tam nie ma, albo są sfrustrowane brakiem przestrzeni dla siebie, albo potwornie zastraszone. Do czego zmierzam, żeby nie było offtop - facet prowadzący program powiedział, że kot, który się boi szuka skrytki pod meblami. tam się czuje bezpiecznie, ale... paradoksalnie wcale nie wzrasta jego poczucie bezpieczeństwa ogólne w domu, wręcz przeciwnie, te skrytki uczą wycofania i ucieczkowej postawy, a lęk u zwierzaka może się nie nasila, ale z całą pewnością jest pięknie pielęgnowany. Dlatego we wszystkich programach, które widziałam kładziono nacisk, aby kotom stwarzać przestrzeń nad naszymi głowami = systemy półek, wysokie drapaki z punktem obserwacyjnym u szczytu, bo taki układ pozwala zwierzęciu mieć kontrolę nad terenem i co za tym idzie wzmacnia pewność siebie, a następnie poczucie bezpieczeństwa. Może faktycznie warto spróbować jakoś tak to rozwiązać. Zawsze nam szkoda pięknie urządzonych mieszkań , które trzeba dostosować do naszych pupilów, ale można to zrobić ładnie i tak by był wilk syty i owca cała.
Wiem, że to są koszta zawsze, ale warto przemyśleć. To jednorazowa inwestycja, a jestem pewna, że uszczęśliwiłaby futerka
Wiem, że to są koszta zawsze, ale warto przemyśleć. To jednorazowa inwestycja, a jestem pewna, że uszczęśliwiłaby futerka
- Bartolka
- Posty: 1956
- Rejestracja: 05 lis 2010, 20:51
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Poznań
Re: Kicia i Mikołaj
Nie wolno stosować nawet najmniejszej przemocy wobec zwierząt. To, co miało miejsce u Was mogło tylko uwstecznić sytuację i dodatkowo bardzo emocjonalnie zranić kotka, który wcześniej był jedynakiem.
Przede wszystkim cierpliwość z Waszej strony i dużo ciepła dla kotków. Spojrzałam na pierwszę stronę i widzę, że zaadoptowana dziewczynka jest raptem ok dwóch miesięcy. Ja mam Lulu ponad rok i dopiero teraz widzę, że Bibi "odetchnęła". A było różnie z Bibulkiem - strach, wycofanie z zabaw, jedzenie tylko w ukryciu z miseczki w mojej ręce... Wierzyłam, że będzie dobrze i dużo się edukowałam i starałam dostosować mieszkanie szczególnie dla tej najwrażliwszej.
Będzie dobrze :-)
Poczytaj w wątkach o dokoceniu, w wątkach gdzie jest więcej niż jeden kot. Problemy się powielają u innych - jest tam sporo cennych uwag (np Dorszki porady w wątku Effy i Tori) :-)
Przede wszystkim cierpliwość z Waszej strony i dużo ciepła dla kotków. Spojrzałam na pierwszę stronę i widzę, że zaadoptowana dziewczynka jest raptem ok dwóch miesięcy. Ja mam Lulu ponad rok i dopiero teraz widzę, że Bibi "odetchnęła". A było różnie z Bibulkiem - strach, wycofanie z zabaw, jedzenie tylko w ukryciu z miseczki w mojej ręce... Wierzyłam, że będzie dobrze i dużo się edukowałam i starałam dostosować mieszkanie szczególnie dla tej najwrażliwszej.
Będzie dobrze :-)
- Arla
- Posty: 363
- Rejestracja: 10 sty 2013, 16:26
- Płeć: Kobieta
Re: Kicia i Mikołaj
Ech,u mnie w domu pochorowali się -grypa i dopiero teraz znalazłam chwilkę żeby wejść na forum i poczytać .Dzisiaj porozmawiałam sobie z mężem na temat półek dodatkowego drapaka i przedstawiłam argumenty dlaczego ,po co ,na co.Ciężko było,mąż inaczej podchodzi do naszych kotów i raczej niechętnie przystał na rewolucję w pokoju w którym koty są większość dnia.Kuję żelazo póki gorące i jutro jak będzie czuł sie lepiej pojedziemy po półki do stolarza.
Molly obejrzałam już wcześniej ten program "kot z piekła rodem".Wykorzystałam nawet podany sposób na to ,żeby Kicia chciała sama wyjść spod łóżka.Mąż się smiał ,bo myślał,że mi się coś stało.Wchodzi do sypialni ,a ja leżę na podłodze ,nie ruszam się i patrzę na kota.Już nie mówiłam mężowi ,że w programie radzą w ten sposób złapać kontakt wzrokowy z kotem.No ale sposób dobry ,bo zadziałał.
Wczoraj dużo myślałam o Mikołaju i zrozumiałam jego zachowanie wobec Kici.Przez ostatnie dni może faktycznie bardziej skupiłam się na Kici.Byłam na każde jej zamiałknięcie. Może za bardzo nadskakiwałam Kici,że ona taka bidulka,że to Mikołajowi jest lżej bo biega po domu wyluzowany ,a ona taka spięta.Dzisiaj wzięłam na luz.Przestałam rozczulać się nadmiernie nad Kicią i o dziwo ,dzień minął całkiem inaczej.Koty jakoś spokojniejsze,zero walk.Wołowinkę zjadły nawet z jednej miski( no trochę lękliwie ale..jednak).Może coś drgnęło w końcu?
Molly obejrzałam już wcześniej ten program "kot z piekła rodem".Wykorzystałam nawet podany sposób na to ,żeby Kicia chciała sama wyjść spod łóżka.Mąż się smiał ,bo myślał,że mi się coś stało.Wchodzi do sypialni ,a ja leżę na podłodze ,nie ruszam się i patrzę na kota.Już nie mówiłam mężowi ,że w programie radzą w ten sposób złapać kontakt wzrokowy z kotem.No ale sposób dobry ,bo zadziałał.
Wczoraj dużo myślałam o Mikołaju i zrozumiałam jego zachowanie wobec Kici.Przez ostatnie dni może faktycznie bardziej skupiłam się na Kici.Byłam na każde jej zamiałknięcie. Może za bardzo nadskakiwałam Kici,że ona taka bidulka,że to Mikołajowi jest lżej bo biega po domu wyluzowany ,a ona taka spięta.Dzisiaj wzięłam na luz.Przestałam rozczulać się nadmiernie nad Kicią i o dziwo ,dzień minął całkiem inaczej.Koty jakoś spokojniejsze,zero walk.Wołowinkę zjadły nawet z jednej miski( no trochę lękliwie ale..jednak).Może coś drgnęło w końcu?
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Re: Kicia i Mikołaj
Wołowinkę lepiej podawać w osobnych miskach, blisko, ale osobno. Koty lubią swoją prywatność
Ja tylko kociętom podaję na dużych, wspólnych talerzach, dorosłe koty dostają na swoich talerzykach, uwielbiam ten rytuał, kiedy rozstawiam talerzyki, a one się ustawiają, wcale nie przy tych samych za każdym razem, i grzecznie czekają, aż napełni się ich korytko. No, z tym grzecznym czekaniem to trochę przesadzam,jeśli chodzi o Gattę, ona wsadziłaby nos tam, gdzie mięcho/puszka wylądują w pierwszej kolejności, nawet, jeśli jest to talerzyk Borgii <lol>
- Arla
- Posty: 363
- Rejestracja: 10 sty 2013, 16:26
- Płeć: Kobieta
Re: Kicia i Mikołaj
Ojej,a ja się cieszyłam Dorszko ,że dobrze,że z jednej zjedzą. 
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Re: Kicia i Mikołaj
Dobrze <mrgreen> To znaczy, że już znoszą się całkiem z bliska <lol> Po prostu będzie im przyjemniej 
- Arla
- Posty: 363
- Rejestracja: 10 sty 2013, 16:26
- Płeć: Kobieta
Re: Kicia i Mikołaj
To mnie chyba też grypa łapie albo jak inne choróbstwo bo myślenie mam spowolnione.
Dorszko, wyczytałam u Ciebie w "Sposoby porozumiewania się kotów, mowa kociego ciała",że krótki dźwięk „kh-kh-kh" wydają niektóre koty na widok nieosiągalnej zdobyczy.To jeżeli Mikołaj podczas zabawy z wędka w pewnym momencie zaczyna no może tak to nazwę turlac się,przewracać z boku na bok i patrząc się na Kicie wydaje takie dzwięki to traktuje ją jako swoje pożywienie ,taką żywą myszkę
?
Dorszko, wyczytałam u Ciebie w "Sposoby porozumiewania się kotów, mowa kociego ciała",że krótki dźwięk „kh-kh-kh" wydają niektóre koty na widok nieosiągalnej zdobyczy.To jeżeli Mikołaj podczas zabawy z wędka w pewnym momencie zaczyna no może tak to nazwę turlac się,przewracać z boku na bok i patrząc się na Kicie wydaje takie dzwięki to traktuje ją jako swoje pożywienie ,taką żywą myszkę
- Molly
- Posty: 2210
- Rejestracja: 05 sie 2012, 00:02
Re: Kicia i Mikołaj
Arla świetna kobitka jesteś, masz rację kuj żelazo , kuj - jestem pewna, że to poskutkuje.
Co do Mikołaja, agresja jest przejawem potwornego strachu i poczucia zagrożenia, ja wiem, że Ty wiesz już, że on się boi tak samo jak Kicia, tylko inaczej się u niego to objawia.
Będzie dobrze.
Jak już jedzą coś wspólnie to powolutku się będzie zmieniać na lepsze
Co do Mikołaja, agresja jest przejawem potwornego strachu i poczucia zagrożenia, ja wiem, że Ty wiesz już, że on się boi tak samo jak Kicia, tylko inaczej się u niego to objawia.
Będzie dobrze.
Jak już jedzą coś wspólnie to powolutku się będzie zmieniać na lepsze
- magdaita
- Posty: 190
- Rejestracja: 05 sty 2013, 23:18
Re: Kicia i Mikołaj
Arla, ja akurat tez mam męża, który koty toleruje, ale nic poza tym.
Więc u twojego mnie ta szmata nie dziwi.
Mój co prawda najczęściej wydaje odgłos psiiiiiik, jak mu się nie podoba, że gdzieś kot wlazł. Nie lubi na przykład jak kot przy śniadaniu zasiada na krześle i przy stole, bo on (małż.) "nie będzie jadł z kotami".
Jak się tłuką chłopaki, to też na nich psiiiika, albo woła z przekąsem: Ojej twoje kotusie się biją, choć ratuj Hawcia".
Fajnie,że Twoje kotusie już jedzą w bliskości. :-)
Więc u twojego mnie ta szmata nie dziwi.
Mój co prawda najczęściej wydaje odgłos psiiiiiik, jak mu się nie podoba, że gdzieś kot wlazł. Nie lubi na przykład jak kot przy śniadaniu zasiada na krześle i przy stole, bo on (małż.) "nie będzie jadł z kotami".
Jak się tłuką chłopaki, to też na nich psiiiika, albo woła z przekąsem: Ojej twoje kotusie się biją, choć ratuj Hawcia".
Fajnie,że Twoje kotusie już jedzą w bliskości. :-)
