Strona 5 z 18
Re: Czekoladowy duet u aszu <3
: 02 lis 2013, 09:41
autor: Aga G.
No to my już czekamy na fotki słodkiego rodzeństwa

:):):)
Re: Czekoladowy duet u aszu <3
: 02 lis 2013, 09:48
autor: Barlog
Witam się z tobą serdecznie i czekam na kociaki również :-) .Zazdroszczę od razu dwóch futerek kocich w domu

Re: Czekoladowy duet u aszu <3
: 02 lis 2013, 13:21
autor: aszuelka
Mam już czekoladki w domu ale na zdjęcia będziecie musieli poczekać, bo kotki sa nieco zestresowane. Milka płakała przez cała podróż, Wedel był cichutko. Wiecej napisze pozniej
Re: Czekoladowy duet u aszu <3
: 02 lis 2013, 15:02
autor: MoniQ
I ja się witam, dopiero teraz, ale chyba lepiej późno niż wcale

Zdążyłam przed zdjęciami

Re: Czekoladowy duet u aszu <3
: 02 lis 2013, 15:54
autor: agnieszka9008
Ja też czekam na fotki:) <serce>
Re: Czekoladowy duet u aszu <3
: 02 lis 2013, 15:55
autor: aszuelka
Wedel siedzi cały czas w transporterze, Milka obejrzała już kuchnie, ale mimo wszystko najbezpieczniej czuje sie pod kanapa. Na pewno nie bede potrzebowała żadnych obrozek, różnica jest tak widoczna, ze na pewno bede ich rozróżniać. Teraz tylko mogę czekać na moment w którym koty poczują sie pewniej, co przy moich dzieciach moze być trudne

Re: Czekoladowy duet u aszu <3
: 02 lis 2013, 16:19
autor: Audrey
Będzie dobrze.

Daj im czas. Jeśli trzeba będzie nawet sporo czasu. Zmiana miejsca i opiekunów jest na pewno stresująca dla czekoladek.

Ważne, że mają siebie nawzajem, to pewnie doda im odwagi. Trzymam mocno kciuki za jak najszybsze oswojenie się ze wszystkim, co nowe. A na zdjęcia poczekamy, tyle ile będzie trzeba.

Re: Czekoladowy duet u aszu <3
: 02 lis 2013, 17:19
autor: aszuelka
Na pocieszenie, ja i moja Milusia <zakochana> <serce> <serce> <serce> <serce>

Re: Czekoladowy duet u aszu <3
: 02 lis 2013, 17:20
autor: Audrey
<serce> No proszę, już u Pańci :-)
Re: Czekoladowy duet u aszu <3
: 02 lis 2013, 18:30
autor: cheshire
Milka to jak węgielek a nie czekoladka wyszła. Chyba porządna gorzka czekolada <roll>
A z tym oswajaniem to się nie martw. Nasz też z transportera wyjść nie chciał, a jak wyszedł to wcisnął się pod meble na pół dnia - co ja przeżywałam <hm> Następne dwie noce przemiauczał i malutko jadł. A teraz widać, że bardzo szczęśliwy kociak i na krok nas nie odstępuje - ciśnie się na kolanka, nawet gości się nie boi. Na wszystko przyjdzie czas. Ważne, żeby ich nie zamęczać i pozwolić Was obserwować.