Cudny jest
Irys Kocia Charyzma*PL
- alakin
- Posty: 873
- Rejestracja: 18 lis 2014, 01:38
- Płeć: *
- Skąd: Kraków
Re: Irys Kocia Charyzma*PL
Dziękujemy <serce>
Cudny jest
Cudny jest
- atomeria
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2891
- Rejestracja: 28 gru 2012, 11:17
- Płeć: K
- Skąd: okolice Poznania
Re: Irys Kocia Charyzma*PL
Przeczytałam ten post 3 razy i nadal nie rozumiem dlaczego nazywasz Irysa "chorowitkiem"? Czy to takie pieszczotliwe określenie czy jak?annussia pisze: Maluszek okazał się chorowitkiem i robimy co możemy, żeby nic mu nie było.
Ale od początku..
..podczas wieczornego drapania wyczułam taki guzek za uszkiem małego - wielkości migdała. Zaniepokojeni pojechaliśmy do weta - zobaczyć, wyjaśnić, zbadać. Pani Weterynarz zbadała małego, okazało się, że takich powiększonych guzków jest więcej - węzły chłonne - jedne mniej, inne bardziej.
Zaczęliśmy 10-dniową kurację antybiotykową.
Dodam, że Mały przez cały czas zachowywał się normalnie - jadł, przybierał na wadze, bawił się i miział
Po codziennych wizytach u weta, 3 morfologiach, usg, konsultacjach z innymi hodowcami (dzięki naszej hodowli) i antybiotykowi oczywiście - wszystko przeszło. Diagnoza: ząbkowanie
Ale po 3 dniach znowu wyskoczyły guzki. Przez cały czas ich wielkość się zmieniała, raz lewa, raz prawa strona bardziej. Nieraz w ogóle, czasem wszystkie. Wykluczaliśmy powoli wszystkie możliwe choroby. Akurat to był czas naszej wizyty w Mamy i Hugusia więc zabraliśmy Małego do Pankracego. Znów morfologia, rtg, testy. Wykluczone możliwe wszystko - kocio zdrów. Diagnoza była ta sama.
No ale jak tu spokojnie żyć jak u Małego cały czas te guzki i raz tak 'na pupce', raz za uszkiem? Niby wszystkie możliwe badania zrobione, ale cały czas to mi się w ogóle nie podoba. Wszyscy uspokajają - ale no wiecie jak to jest. Wolałabym sprawdzać codziennie..
Ostatnio znowu brzuszek coś Małego pobolewał - wizyta u Weta, zrobiliśmy zdjęcie - zalegało mu coś w żołądku. Widocznie częściej muszę podawać bezo-pet. Chyba kłaczek. Teraz byliśmy na święta w domu to się jakoś wszystko ruszylo - był już bardziej ruchliwy i skory do zabaw - czego śladem jest strupek na tyłeczkuTak to się z Hugusiem bawł..
To taki mega skrót małego chorowitka
Pani Weterynarz powiedziała, że może Mały z tego wyrośnie....
![]()
Kupię mu coś na poprawę odporności.
Guzki faktycznie niepokojące, ale jak rozumiem został przebadany wzdłuż i wszerz i dwóch lekarzy stwierdziło, że to ząbkowanie? A może te guzki to reakcja organizmu na stres? I wahania odporności związane z ciągłymi zmianami w jego życiu?
Jeśli dobrze rozumiem Irys od pierwszych chwil u Ciebie regularnie i często jeździ z Tobą na weekendy do Twojej Mamy i Huga? Dla małego kotka taki wyjazd na weekend to jak przeprowadzka, do tego w miejsce, gdzie jest już inny kot, czyli regularne dokocenie z wszystkimi jego konsekwencjami, o których możesz sobie poczytać na tym forum, co gorsza dokocenie wielokrotne i do tego niemal co chwilę. Dla malucha i jego zdrowia musiało to być bardzo dużym obciążeniem, to ciągły stres i walka osłabionego nim organizmu ze stale nowymi zagrożeniami (chociażby bakteriami i wirusami).
Aż mi się wierzyć nie chce, że nikt wcześniej Ci o tym nie napisał (chyba, że przeoczyłam? jeśli tak, to przepraszam, nie śledzę forum od A do Z).
Gdybym to ja miała kotka "chorowitka" to przede wszystkim starałabym się ograniczyć stres do absolutnego minimów (jakim są na przykład wizyty u weta) i zapewnić mu jak najwięcej spokoju w stabilnym i stałym otoczeniu.
<ok> <ok> <ok> Trzymam kciuki za zdrowie ślicznego Iryska.
- alakin
- Posty: 873
- Rejestracja: 18 lis 2014, 01:38
- Płeć: *
- Skąd: Kraków
Re: Irys Kocia Charyzma*PL
Faktycznie - jest sens w tym co pisze "atomeria ".
Cookie zawsze odchoruje stresujące sytuacje - najcześciej bardziej płacze. Mysle ze czasami nie zdajemy sobie sprawy jakimi drobnymi zmianami stresują sie nasze maluchy
Cookie zawsze odchoruje stresujące sytuacje - najcześciej bardziej płacze. Mysle ze czasami nie zdajemy sobie sprawy jakimi drobnymi zmianami stresują sie nasze maluchy
- Aleex
- Posty: 976
- Rejestracja: 07 kwie 2014, 19:23
- Płeć: kobieta
- Skąd: Pionki
- Kontakt:
Re: Irys Kocia Charyzma*PL
atomeria pisze:Przeczytałam ten post 3 razy i nadal nie rozumiem dlaczego nazywasz Irysa "chorowitkiem"? Czy to takie pieszczotliwe określenie czy jak?annussia pisze: Maluszek okazał się chorowitkiem i robimy co możemy, żeby nic mu nie było.
Ale od początku..
..podczas wieczornego drapania wyczułam taki guzek za uszkiem małego - wielkości migdała. Zaniepokojeni pojechaliśmy do weta - zobaczyć, wyjaśnić, zbadać. Pani Weterynarz zbadała małego, okazało się, że takich powiększonych guzków jest więcej - węzły chłonne - jedne mniej, inne bardziej.
Zaczęliśmy 10-dniową kurację antybiotykową.
Dodam, że Mały przez cały czas zachowywał się normalnie - jadł, przybierał na wadze, bawił się i miział
Po codziennych wizytach u weta, 3 morfologiach, usg, konsultacjach z innymi hodowcami (dzięki naszej hodowli) i antybiotykowi oczywiście - wszystko przeszło. Diagnoza: ząbkowanie
Ale po 3 dniach znowu wyskoczyły guzki. Przez cały czas ich wielkość się zmieniała, raz lewa, raz prawa strona bardziej. Nieraz w ogóle, czasem wszystkie. Wykluczaliśmy powoli wszystkie możliwe choroby. Akurat to był czas naszej wizyty w Mamy i Hugusia więc zabraliśmy Małego do Pankracego. Znów morfologia, rtg, testy. Wykluczone możliwe wszystko - kocio zdrów. Diagnoza była ta sama.
No ale jak tu spokojnie żyć jak u Małego cały czas te guzki i raz tak 'na pupce', raz za uszkiem? Niby wszystkie możliwe badania zrobione, ale cały czas to mi się w ogóle nie podoba. Wszyscy uspokajają - ale no wiecie jak to jest. Wolałabym sprawdzać codziennie..
Ostatnio znowu brzuszek coś Małego pobolewał - wizyta u Weta, zrobiliśmy zdjęcie - zalegało mu coś w żołądku. Widocznie częściej muszę podawać bezo-pet. Chyba kłaczek. Teraz byliśmy na święta w domu to się jakoś wszystko ruszylo - był już bardziej ruchliwy i skory do zabaw - czego śladem jest strupek na tyłeczkuTak to się z Hugusiem bawł..
To taki mega skrót małego chorowitka
Pani Weterynarz powiedziała, że może Mały z tego wyrośnie....
![]()
Kupię mu coś na poprawę odporności.
Guzki faktycznie niepokojące, ale jak rozumiem został przebadany wzdłuż i wszerz i dwóch lekarzy stwierdziło, że to ząbkowanie? A może te guzki to reakcja organizmu na stres? I wahania odporności związane z ciągłymi zmianami w jego życiu?
Jeśli dobrze rozumiem Irys od pierwszych chwil u Ciebie regularnie i często jeździ z Tobą na weekendy do Twojej Mamy i Huga? Dla małego kotka taki wyjazd na weekend to jak przeprowadzka, do tego w miejsce, gdzie jest już inny kot, czyli regularne dokocenie z wszystkimi jego konsekwencjami, o których możesz sobie poczytać na tym forum, co gorsza dokocenie wielokrotne i do tego niemal co chwilę. Dla malucha i jego zdrowia musiało to być bardzo dużym obciążeniem, to ciągły stres i walka osłabionego nim organizmu ze stale nowymi zagrożeniami (chociażby bakteriami i wirusami).
Aż mi się wierzyć nie chce, że nikt wcześniej Ci o tym nie napisał (chyba, że przeoczyłam? jeśli tak, to przepraszam, nie śledzę forum od A do Z).
Gdybym to ja miała kotka "chorowitka" to przede wszystkim starałabym się ograniczyć stres do absolutnego minimów (jakim są na przykład wizyty u weta) i zapewnić mu jak najwięcej spokoju w stabilnym i stałym otoczeniu.
<ok> <ok> <ok> Trzymam kciuki za zdrowie ślicznego Iryska.
Atomerio - pozwolisz, że zamiast córki zajętej sesją i Irysem odpowiem ja, bo jestem osobą świetnie zorientowaną w temacie.
Po pierwsze "chorowitek" jest wprawdzie pieszczotliwym określeniem (bo wszyscy bardzo kochamy Iryska), ale odnosi się też do stanu faktycznego. Mały ma problemy ze zdrowiem, ale nie dzieje się nic takiego, co byłoby tragiczne. Ot, taki jego urok i tyle. Rzeczywiście Irysek został przebadany "wzdłuż i wszerz" i wykluczono wszystkie poważne choroby, ale musi jeszcze wydobrzeć, poprawić odporność i pewnie wszystko będzie ok.
Co do wyjazdów córki do domu razem z Irysem, to od początku października był u nas 3 razy, przy czym za każdym razem był to pobyt co najmniej kilkudniowy. Piszesz, że każdy wyjazd to dla kota ogromny stres i duży spadek odporności związany z tą traumą oraz wielokrotnym dokoceniem. No cóż, w tej kwestii zupełnie się z Tobą nie zgadzam.
Każdy z nas zna swojego kota, wiemy, jak reagują one na każdą sytuację, na ludzi i na inne koty. My też znamy Irysa. Irys tylko przy pierwszym spotkaniu był osyczany przez Huga, a później obaj bawili się znakomicie. Kiedy córka szykuje się do wyjazdu, wystarczy, że głośno powie o Hugo, a Irys sam wchodzi do postawionego na podłodze transportera. Podczas drogi śpi. Gdybym nie widziała jego zachowania, nie pisałabym o tym. To mój Hugo niechętnie jeździ w transporterze, nie przepada za podróżami, ale Irys nie ma z tym żadnego problemu. Po przyjeździe do domu ten "zestresowany" kot z ogonem odważnie podniesionym do góry prosto z transportera wędruje do... miski Hugo. Jeśli nie zdążę postawić mu jego porcji, bez żadnych skrupułów wyjada karmę Hugo. Potem wędruje do nas, aby się przywitać. Podchodzi z "głośno włączonym motorkiem" do każdego, łasi się i mizia. A po tym zaczyna się zabawa z Hugo. Nie sądzę, by były to oznaki stresu. Raczej przeciwnie, kot świetnie znosi podróż i doskonale się u nas czuje.
Piszesz też o wielokrotnym dokoceniu... Uważam, że nie doceniasz kotów. Fakt, każdy jest inny, ale sądzę, że nasze inteligentne koty doskonale pamiętają miejsca, osoby czy inne zwierzęta w swoim otoczeniu. Kiedy wróciłam z wakacji z Hugiem, ten od razu odszukał w domu swoje ulubione miejsca, poznał osoby mieszkające w domu oraz psa siostry (którego widzi bardzo rzadko i którego nie lubi). Do niczego i nikogo nie musiał się od nowa przyzwyczajać. Podobnie jest z Iryskiem. On świetnie zna nasz dom, jego zakamarki, czuje się jak u siebie. Za każdym razem poznaje bezbłędnie Huga. Nie ma mowy o syczeniu na siebie, od razu zaczyna się zabawa kotów. Irysek, jako ten młodszy, nie ma żadnego respektu przed starszym bratem przyrodnim
Ostatnio córka zostawiła Iryska w Lublinie z narzeczonym. Irys całą noc chodził i szukał jej po domu, miauczał i płakał, aż wreszcie usnął pomiaukując przez sen na poduszce córki. Moim zdaniem wtedy był zestresowany.
Teraz, ponieważ trwa leczenie Iryska, nie przyjeżdża on do nas. Jednak nie zrezygnujemy z jego odwiedzin, ponieważ uważamy, że jeśli są one od czasu do czasu, to w żaden sposób, przy tak wspaniale reagujących na siebie kotach, nikomu nie czynią krzywdy. Zresztą w tej sprawie konsultowałyśmy się już z lekarzami, którzy jednoznacznie stwierdzili, że każdy nasz kot jest indywidualnością, każdy ma swoje potrzeby i swoje reakcje. Ale to na pewno już wiesz, bo mając kota, masz o nich sporą wiedzę wynikającą z doświadczenia
Irysek czuje się coraz lepiej, jest naszym oczkiem w głowie (tak jak Huguś) i bardzo cieszymy się, że robi się coraz starszy, coraz piękniejszy i coraz bardziej odporny. A z chorobami u kotków bywa jak z chorobami u dzieci. Czasami matka stoi obok dziecka, "chucha i dmucha", a dziecko pod jej nosem upadnie i stłucze kolano. Wszystko może się zdarzyć, choroba też. Ważne, że kociak ma zapewnioną opiekę świetnego weterynarza, jest monitorowana jego odporność, a przede wszystkim jest otoczony miłością. To wszystko zapewni mu komfortowe funkcjonowanie.
Dziękujemy za komplementy dla Iryska.
Pozdrawiam, Aleex ("babcia" Iryska <lol> )
- atomeria
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2891
- Rejestracja: 28 gru 2012, 11:17
- Płeć: K
- Skąd: okolice Poznania
Re: Irys Kocia Charyzma*PL
Aleex, podpowiedziałam tylko to, na co zwróciłam uwagę, bo ja w podobnej sytuacji nie ryzykowałabym i nie przysparzała kotu kolejnych czynników mogących źle wpłynąć na jego zdrowie, o które się przecież obawiacie. Sama niedawno przeceniłam swoją znajomość własnych kotów i nie doceniłam wpływu stresu na ich zdrowie, wynikającego ze zmian w ich życiu. U mnie objawiło się to problemem z siusianiem u Kitki, a o ile dobrze kojarzę Irys też wykazywał pewne zaburzenia w tej kwestii (siusiał na drapak?).
Ale to oczywiście Wasz kot i Wasze decyzje, co niestety nie zmieni faktu, że się o niego niepokoję.
Ale to oczywiście Wasz kot i Wasze decyzje, co niestety nie zmieni faktu, że się o niego niepokoję.
- Aleex
- Posty: 976
- Rejestracja: 07 kwie 2014, 19:23
- Płeć: kobieta
- Skąd: Pionki
- Kontakt:
Re: Irys Kocia Charyzma*PL
Atomerio - rozumiem i dziękuję za podpowiedzi. Staramy się, aby Irysek był w jak najlepszej kondycji i aby mu niczego nie brakowało. Uczymy się cały czas (na szczęście wyciągamy wnioski i analizujemy błędy innych), słuchamy rad doświadczonych osób: lekarzy i hodowców. Jestem przekonana, że Irysek wkrótce się uodporni i wyrośnie na ślicznego, dużego Kocurka 
- annussia
- Posty: 134
- Rejestracja: 14 wrz 2014, 18:12
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Pionki
Re: Irys Kocia Charyzma*PL
Nie mam teraz w ogóle czasu, żeby pisać. Tak, tak siusianie Iryska szybko się wyjaśniło dzięki radom pewnej przemilej hodowczyni - miał w kuwecie mało prywatności <oops> i po zamknięciu kuwety, tzn założeniu drzwiczek - problem zniknął ;) na szczęście! Od dawna nic już się nie zdarzyło
) buziaczki, pozdrawiamy <tańczy>
- Snusia
- Hodowca
- Posty: 847
- Rejestracja: 12 mar 2011, 22:52
- Hodowla: Miziaki*PL
- Płeć: kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Re: Irys Kocia Charyzma*PL
Spóźniona witam Was serdecznie :-) Kotek cudny <serce>
Obojętnie co sobie pomyślicie , jestem tego samego zdania co atomeria. Podróż , nowe otoczenie, nowa flora bakteryjna , to wszystko jest całą serią powodów, przez które kot może się stresować. Nie chcę Was pouczać, tylko podzielić się doświadczeniem. To , że kot na pierwszy rzut oka nie reaguje źle, nie znaczy , że tego nie przeżywa. Uważajcie szczególnie teraz , kiedy zmienia on ząbki. Wystarczy mały spadek odporności , stres i kontakt z drobnoustrojami, a nieszczęście gotowe. Po prostu uważajcie, taka drobna rada takiego przeciętnego hodowcy.
Dużo zdrówka dla Was i kociastych . :-)
Obojętnie co sobie pomyślicie , jestem tego samego zdania co atomeria. Podróż , nowe otoczenie, nowa flora bakteryjna , to wszystko jest całą serią powodów, przez które kot może się stresować. Nie chcę Was pouczać, tylko podzielić się doświadczeniem. To , że kot na pierwszy rzut oka nie reaguje źle, nie znaczy , że tego nie przeżywa. Uważajcie szczególnie teraz , kiedy zmienia on ząbki. Wystarczy mały spadek odporności , stres i kontakt z drobnoustrojami, a nieszczęście gotowe. Po prostu uważajcie, taka drobna rada takiego przeciętnego hodowcy.
Dużo zdrówka dla Was i kociastych . :-)
- Aleex
- Posty: 976
- Rejestracja: 07 kwie 2014, 19:23
- Płeć: kobieta
- Skąd: Pionki
- Kontakt:
Re: Irys Kocia Charyzma*PL
Snusiu - naprawdę wszystkie Wasze rady bierzemy sobie do serca. Irysek bywa u nas rzadko. Od początku października był 3 razy, a teraz przyjedzie dopiero na Wielkanoc. Nie "szastamy" kotem bez zastanowienia, Ania zabiera go wtedy, gdy nie ma wyjścia, bo oboje z narzeczonym przyjeżdżają na kilka dni. Dziękuję serdecznie. Każdy wyważony i życzliwy głos jest dla nas naprawdę cenny
Pozdrawiam, Aga. :-)
- annussia
- Posty: 134
- Rejestracja: 14 wrz 2014, 18:12
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Pionki
Re: Irys Kocia Charyzma*PL
Dlatego własnie nie jeździ - kuruje się
W domu jesteśmy z Maluszkiem od świąt do świąt
dosłownie 
A teraz kilka zdjęć jeszcze Iryska..
Moj misio bardzo lubi mi pomagać jak się uczę.. albo gryzie długopis jak piszę, albo usypia mi na notatkach, tak czasem, żebym się nie pouczyła za dużo.. <tańczy>

Jak pracuję przy komputerze sobie leżąc, on też chce obok... <serce>

Więcej zdjęć będzie, jak Pancia będzie po sesji, ale przesylamy buziaczki !!


A teraz kilka zdjęć jeszcze Iryska..
Moj misio bardzo lubi mi pomagać jak się uczę.. albo gryzie długopis jak piszę, albo usypia mi na notatkach, tak czasem, żebym się nie pouczyła za dużo.. <tańczy>

Jak pracuję przy komputerze sobie leżąc, on też chce obok... <serce>

Więcej zdjęć będzie, jak Pancia będzie po sesji, ale przesylamy buziaczki !!

