Re: Irys Kocia Charyzma*PL
: 19 sty 2015, 19:29
Dziękujemy <serce>
Cudny jest
Cudny jest
Forum o kotach, nie tylko brytyjskich, ich ludziach, i innych interesujących sprawach.
https://stareforum.pl/
Przeczytałam ten post 3 razy i nadal nie rozumiem dlaczego nazywasz Irysa "chorowitkiem"? Czy to takie pieszczotliwe określenie czy jak?annussia pisze: Maluszek okazał się chorowitkiem i robimy co możemy, żeby nic mu nie było.
Ale od początku..
..podczas wieczornego drapania wyczułam taki guzek za uszkiem małego - wielkości migdała. Zaniepokojeni pojechaliśmy do weta - zobaczyć, wyjaśnić, zbadać. Pani Weterynarz zbadała małego, okazało się, że takich powiększonych guzków jest więcej - węzły chłonne - jedne mniej, inne bardziej.
Zaczęliśmy 10-dniową kurację antybiotykową.
Dodam, że Mały przez cały czas zachowywał się normalnie - jadł, przybierał na wadze, bawił się i miział
Po codziennych wizytach u weta, 3 morfologiach, usg, konsultacjach z innymi hodowcami (dzięki naszej hodowli) i antybiotykowi oczywiście - wszystko przeszło. Diagnoza: ząbkowanie
Ale po 3 dniach znowu wyskoczyły guzki. Przez cały czas ich wielkość się zmieniała, raz lewa, raz prawa strona bardziej. Nieraz w ogóle, czasem wszystkie. Wykluczaliśmy powoli wszystkie możliwe choroby. Akurat to był czas naszej wizyty w Mamy i Hugusia więc zabraliśmy Małego do Pankracego. Znów morfologia, rtg, testy. Wykluczone możliwe wszystko - kocio zdrów. Diagnoza była ta sama.
No ale jak tu spokojnie żyć jak u Małego cały czas te guzki i raz tak 'na pupce', raz za uszkiem? Niby wszystkie możliwe badania zrobione, ale cały czas to mi się w ogóle nie podoba. Wszyscy uspokajają - ale no wiecie jak to jest. Wolałabym sprawdzać codziennie..
Ostatnio znowu brzuszek coś Małego pobolewał - wizyta u Weta, zrobiliśmy zdjęcie - zalegało mu coś w żołądku. Widocznie częściej muszę podawać bezo-pet. Chyba kłaczek. Teraz byliśmy na święta w domu to się jakoś wszystko ruszylo - był już bardziej ruchliwy i skory do zabaw - czego śladem jest strupek na tyłeczkuTak to się z Hugusiem bawł..
To taki mega skrót małego chorowitka
Pani Weterynarz powiedziała, że może Mały z tego wyrośnie....
![]()
Kupię mu coś na poprawę odporności.
atomeria pisze:Przeczytałam ten post 3 razy i nadal nie rozumiem dlaczego nazywasz Irysa "chorowitkiem"? Czy to takie pieszczotliwe określenie czy jak?annussia pisze: Maluszek okazał się chorowitkiem i robimy co możemy, żeby nic mu nie było.
Ale od początku..
..podczas wieczornego drapania wyczułam taki guzek za uszkiem małego - wielkości migdała. Zaniepokojeni pojechaliśmy do weta - zobaczyć, wyjaśnić, zbadać. Pani Weterynarz zbadała małego, okazało się, że takich powiększonych guzków jest więcej - węzły chłonne - jedne mniej, inne bardziej.
Zaczęliśmy 10-dniową kurację antybiotykową.
Dodam, że Mały przez cały czas zachowywał się normalnie - jadł, przybierał na wadze, bawił się i miział
Po codziennych wizytach u weta, 3 morfologiach, usg, konsultacjach z innymi hodowcami (dzięki naszej hodowli) i antybiotykowi oczywiście - wszystko przeszło. Diagnoza: ząbkowanie
Ale po 3 dniach znowu wyskoczyły guzki. Przez cały czas ich wielkość się zmieniała, raz lewa, raz prawa strona bardziej. Nieraz w ogóle, czasem wszystkie. Wykluczaliśmy powoli wszystkie możliwe choroby. Akurat to był czas naszej wizyty w Mamy i Hugusia więc zabraliśmy Małego do Pankracego. Znów morfologia, rtg, testy. Wykluczone możliwe wszystko - kocio zdrów. Diagnoza była ta sama.
No ale jak tu spokojnie żyć jak u Małego cały czas te guzki i raz tak 'na pupce', raz za uszkiem? Niby wszystkie możliwe badania zrobione, ale cały czas to mi się w ogóle nie podoba. Wszyscy uspokajają - ale no wiecie jak to jest. Wolałabym sprawdzać codziennie..
Ostatnio znowu brzuszek coś Małego pobolewał - wizyta u Weta, zrobiliśmy zdjęcie - zalegało mu coś w żołądku. Widocznie częściej muszę podawać bezo-pet. Chyba kłaczek. Teraz byliśmy na święta w domu to się jakoś wszystko ruszylo - był już bardziej ruchliwy i skory do zabaw - czego śladem jest strupek na tyłeczkuTak to się z Hugusiem bawł..
To taki mega skrót małego chorowitka
Pani Weterynarz powiedziała, że może Mały z tego wyrośnie....
![]()
Kupię mu coś na poprawę odporności.
Guzki faktycznie niepokojące, ale jak rozumiem został przebadany wzdłuż i wszerz i dwóch lekarzy stwierdziło, że to ząbkowanie? A może te guzki to reakcja organizmu na stres? I wahania odporności związane z ciągłymi zmianami w jego życiu?
Jeśli dobrze rozumiem Irys od pierwszych chwil u Ciebie regularnie i często jeździ z Tobą na weekendy do Twojej Mamy i Huga? Dla małego kotka taki wyjazd na weekend to jak przeprowadzka, do tego w miejsce, gdzie jest już inny kot, czyli regularne dokocenie z wszystkimi jego konsekwencjami, o których możesz sobie poczytać na tym forum, co gorsza dokocenie wielokrotne i do tego niemal co chwilę. Dla malucha i jego zdrowia musiało to być bardzo dużym obciążeniem, to ciągły stres i walka osłabionego nim organizmu ze stale nowymi zagrożeniami (chociażby bakteriami i wirusami).
Aż mi się wierzyć nie chce, że nikt wcześniej Ci o tym nie napisał (chyba, że przeoczyłam? jeśli tak, to przepraszam, nie śledzę forum od A do Z).
Gdybym to ja miała kotka "chorowitka" to przede wszystkim starałabym się ograniczyć stres do absolutnego minimów (jakim są na przykład wizyty u weta) i zapewnić mu jak najwięcej spokoju w stabilnym i stałym otoczeniu.
<ok> <ok> <ok> Trzymam kciuki za zdrowie ślicznego Iryska.


