Chester Rufi*PL - długowłosy Bri-miś
- Jo`Ann
- Posty: 108
- Rejestracja: 24 lis 2008, 09:43
Bo nie uda mi się przekonać męża do kolejnego kociego członka rodziny
Chester roznosi tyle kłaków, że ciągle musimy je usuwać z ubrań, zwłaszcza czarnych. Teraz jest zima, więc wygląda to o niebo lepiej, bo puchacz się mniej leni, futerko ma bosko puszyste, ani jednego dredzika, super po prostu, ale wiosna i lato bardzo się daje we znaki.
p.s. muszę się z Wami podzielić moim snem - koszmar mi się śnił tuż nad ranem, zaspałam do pracy przez to...
Śniło mi się , ze się budzę w domu rodziców i widzę, że Chester ma jedno oko takie masakrycznie czerwone, jakby ślepe i przecięte, jedna nóżkę podwija pod siebie...a ja chodzę jak głupia po domu i zastanawiam się co się mogło stać zamiast od razu lecieć do weta...koszmar - obudziłam się i pognałam do Chsterka, bo się przestraszyłam, ze może w nocy mu się coś stało, może jakaś igła z choinki...
Na szczęście to był tylko straszny sen
Chester roznosi tyle kłaków, że ciągle musimy je usuwać z ubrań, zwłaszcza czarnych. Teraz jest zima, więc wygląda to o niebo lepiej, bo puchacz się mniej leni, futerko ma bosko puszyste, ani jednego dredzika, super po prostu, ale wiosna i lato bardzo się daje we znaki.
p.s. muszę się z Wami podzielić moim snem - koszmar mi się śnił tuż nad ranem, zaspałam do pracy przez to...
Śniło mi się , ze się budzę w domu rodziców i widzę, że Chester ma jedno oko takie masakrycznie czerwone, jakby ślepe i przecięte, jedna nóżkę podwija pod siebie...a ja chodzę jak głupia po domu i zastanawiam się co się mogło stać zamiast od razu lecieć do weta...koszmar - obudziłam się i pognałam do Chsterka, bo się przestraszyłam, ze może w nocy mu się coś stało, może jakaś igła z choinki...
Na szczęście to był tylko straszny sen
- Jo`Ann
- Posty: 108
- Rejestracja: 24 lis 2008, 09:43
No a mój właśnie najczęściej czarne nosi 
Raz musiałam nawet iść do pani do szkoły, bo Miłosz narysował rodzinę i niby wszystko oki, ale tata na czarno i pani się przestraszyła, a tłumaczenie dziecka, ze tata tak się ubiera nie bardzo przyjęła do wiadomości...musiałam potwierdzić.
Po tamtym incydencie coraz więcej kolorków kupuje sobie tatuś, ale czarny pozostaje ulubionym
Raz musiałam nawet iść do pani do szkoły, bo Miłosz narysował rodzinę i niby wszystko oki, ale tata na czarno i pani się przestraszyła, a tłumaczenie dziecka, ze tata tak się ubiera nie bardzo przyjęła do wiadomości...musiałam potwierdzić.
Po tamtym incydencie coraz więcej kolorków kupuje sobie tatuś, ale czarny pozostaje ulubionym
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Ja uwielbiam czernie. Nosimy nadal mimo kotów, chociaż niekiedy rzeczyświscie jest trudno...
A co do przygody z rysunkiem - tak się zdarza, gdy przeszkoleni nauczyciele nie patrzą na "całokształt", a jedynie zachłystują się wiedzą na temat symboliki rysunku, zapominając, że nie istnieje prawidłowa interpretacja i analiza na podstawie JEDYNIE rysunku
Moja Agnieszka miała w II klasie podst. badanie psychologiczne, tzn. cała klasa miała, i pani psycholog potem wzywała nas i omawiała te testy, wskazując na różne niepokojące ją sprawy. Kiedy doszło do mnie, pani mówi "No nie wiem do końca, jak to zinterpretować, bo w odpowiedziach na pytania x i y wychodzi, że Pani córka ma silny poziom lęku, ale to nie potwierdza się z kolei w pytaniach z i s. Zupełnie jakby odpowiadały dwie różne osoby, poza tym już rozmawiałam z córeczką, i jakoś mi nie przystaje do tego obrazu, ale zgłaszam, żeby pani pomyślała, czy wszystko w porządku..." Więc ja w te pędy do domu, przerażona, że może zastraszam dziecko ( a charakteru jestem okropnego, i zawsze się bałam, że to wyjdzie i moje dzieci na tym ucierpią), i podpytuję Agnieszkę, rozmawiamy niby to o niczym ważnym, wreszcie ja dochodzę do tego kluczowego pytania, które brzmiało "Czy zdarza Ci się mieć ściśnięte gardło i trudności w przełykaniu?", na które odpowiedziała twierdząco, no i podpytuję kiedy, czy często, a moje dziecko wtedy z pretensją w głosie: "No mamusiu, to już nie pamiętasz, jak się udławiłam dropsem i nie mogłam oddychać a Ty wytrzepywałaś mi go do góry nogami? I potem mnie tak gardło bolało."
Przepraszam za <offtopic>
Chester jest naprawdę imponujący, a co do przekonania męża... Nie on pierwszy będzie w tym względzie pokonany prędzej czy później!
A co do przygody z rysunkiem - tak się zdarza, gdy przeszkoleni nauczyciele nie patrzą na "całokształt", a jedynie zachłystują się wiedzą na temat symboliki rysunku, zapominając, że nie istnieje prawidłowa interpretacja i analiza na podstawie JEDYNIE rysunku
Przepraszam za <offtopic>
Chester jest naprawdę imponujący, a co do przekonania męża... Nie on pierwszy będzie w tym względzie pokonany prędzej czy później!
- Ania i Krzyś
- Posty: 362
- Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
- Kontakt:
<rotfl> Dobre... Prawie popłakałem się ze śmiechu... <rotfl>Jo`Ann pisze:No a mój właśnie najczęściej czarne nosi
Raz musiałam nawet iść do pani do szkoły, bo Miłosz narysował rodzinę i niby wszystko oki, ale tata na czarno i pani się przestraszyła, a tłumaczenie dziecka, ze tata tak się ubiera nie bardzo przyjęła do wiadomości...musiałam potwierdzić.
Po tamtym incydencie coraz więcej kolorków kupuje sobie tatuś, ale czarny pozostaje ulubionym
Człowiek uczy sie przez całe życie! <lol>
- Jo`Ann
- Posty: 108
- Rejestracja: 24 lis 2008, 09:43
Nie wierzę w ten okropny charakter <lol>Dorszka pisze: Więc ja w te pędy do domu, przerażona, że może zastraszam dziecko ( a charakteru jestem okropnego, i zawsze się bałam, że to wyjdzie i moje dzieci na tym ucierpią)....
A tego akurat będe się trzymaćDorszka pisze:Chester jest naprawdę imponujący, a co do przekonania męża... Nie on pierwszy będzie w tym względzie pokonany prędzej czy później!
- Jo`Ann
- Posty: 108
- Rejestracja: 24 lis 2008, 09:43
Póki igiełki całkiem nie spadły z choinki trochę się Chestuś z Pańcią pofocili.


na początku kotek siedział spokojnie...

po kilku dublach zaczął zwiewać...

i pańcia została sama pod choinką:(
Ponieważ kotek odmówił współpracy bardzo drastycznie = ugryzł pańcię w łapkę z aparatem - reszta zdjęć zrobiona dnia następnego, czyli wczoraj:


miny mówią sama za siebie...


toaleta na drapaczku...


I to tyle - taki doży pręguś już jestem


na początku kotek siedział spokojnie...

po kilku dublach zaczął zwiewać...

i pańcia została sama pod choinką:(
Ponieważ kotek odmówił współpracy bardzo drastycznie = ugryzł pańcię w łapkę z aparatem - reszta zdjęć zrobiona dnia następnego, czyli wczoraj:


miny mówią sama za siebie...


toaleta na drapaczku...


I to tyle - taki doży pręguś już jestem

