Kochani trzymajcie za nas kciuki 30 września - Amelka jest umówiona na kastrację... Wiem, że to standard, że mnóstwo kotów i kotek przez to przechodzi, ale jednak jest we mnie jakiś strach, że coś pójdzie nie tak

No ale trzeba być dobrej myśli... urlop na opiekę pooperacyjną już mam zaplanowany, oby tylko Amelka nie miała mi za złe tego co jej zafundowałam

W poniedziałek byliśmy z nią u lekarza, żeby ocenił czy już jest czas na kastrację, czy jest zdrowa i czy nie ma żadnych przeciwwskazań. Generalnie jest okazem zdrowia i nie ma na co czekać - tak stwierdził lekarz

Jedyne co go zaniepokoiło to zaczerwienione dziąsła, ale powiedział, że mamy obserwować bo być może to pozostałości po wypadających mleczakach i z czasem wszystko wróci do normy. A jeśli okaże się, że to poważniejszy stan zapalny to będziemy go leczyć po zdjęciu szwów po kastracji. Uff... damy radę
Mój kot ciągle mnie zaskakuje...Wczoraj wieczorem Amelka zachowywała się bardzo dziwnie... podejrzewam, że to było takie jednorazowe zdarzenie (mam nadzieję)... do rzeczy... Amelka korzystała z kuwety (stolec), po wyjściu zaczęła szurać pupą po podłodze i zostawiała ślady z kału. Obkleiła sobie całe futro tylnej części ciała

A próba domycia jej skończyła się moją podartą bluzką, podrapanymi plecami i obrażonym na mnie TŻ (bo podobno histeryzowałam, że z pewnością jest to objaw jakiejś choroby). Generalnie spędziłyśmy z Amelią w łazience ponad godzinę, żeby ją dokładnie domyć, no bo w końcu śpi z nami w łóżku ;) Ach te koty...