Orodruina
- Maru
- Posty: 110
- Rejestracja: 28 wrz 2010, 00:41
- Maru
- Posty: 110
- Rejestracja: 28 wrz 2010, 00:41
U nas na froncie futrzanym bez zmian. Duża wciąż obrażona i bulgocząco-sycząca. Mała wciąż podejmuje próby by się do niej zbliżyć. Czasami zachodzi ją od tyłu w zupełnie niespodziewanych momentach.
Dziś były po raz pierwszy same w domu. Po powrocie z pracy zastałam obie smacznie śpiące: mała na górze w sypialni, duża na dole w salonie. Jednym słowem pod naszą nieobecność nic się nie zmieniło. Przynajmniej nie doszło też do żadnej agresji ze strony dużej.
Teraz próbowałam wymęczyć Orcio, by w końcu mieć spokojną noc
Mała dostała głupawki i biegała jak szalona po całym salonie polując na wszystko w zasięgu wzroku. Rano tak dobrze schowała swoje piórka na kijku, że nigdzie nie możemy ich znaleźć. To niesamowite, że byłą w stanie tak dobrze je ukryć. Przynajmniej odnalazłam kaczuchę, którą dostała w sobotę od "cioci" i "wujka", a która szalenie przypadła jej do gustu.
Coś nowego w zasięgu wzroku:

Drapak fajny jest:
Nowa kryjówka:
Tu wygląda tak brytkowato:

P.S. Dziś Orcio miała po raz pierwszy kontakt z ogniem. Rozpaliliśmy kominek i mała aż zleciała z niskiej półeczki przed nim tak była zafascynowana skaczącymi płomieniami <lol>
Dziś były po raz pierwszy same w domu. Po powrocie z pracy zastałam obie smacznie śpiące: mała na górze w sypialni, duża na dole w salonie. Jednym słowem pod naszą nieobecność nic się nie zmieniło. Przynajmniej nie doszło też do żadnej agresji ze strony dużej.
Teraz próbowałam wymęczyć Orcio, by w końcu mieć spokojną noc
Coś nowego w zasięgu wzroku:

Drapak fajny jest:
Nowa kryjówka:
Tu wygląda tak brytkowato:

P.S. Dziś Orcio miała po raz pierwszy kontakt z ogniem. Rozpaliliśmy kominek i mała aż zleciała z niskiej półeczki przed nim tak była zafascynowana skaczącymi płomieniami <lol>
- Maru
- Posty: 110
- Rejestracja: 28 wrz 2010, 00:41
Właśnie Orodruina, to uosobienie spokoju, postawiła się dużej. Aż się przestraszyłam, że będzie bijatyka. Pusia przywędrowała do mojej sypialni. Jak mała ją zobaczyła, zeskoczyła z łóżka, nastroszyła się, wygięła grzbiet, postawiła ogon i uszy tak położyła na głowie, że praktycznie przestało być je widać. Do tego zaczęła intensywnie syczeć i powarkiwać. W tak bojowej postawie ruszyła powoli na Puśkę, którą zwyczajnie zamurowało. Nawet nie syknęła ani się nie nastroszyła. Tylko dłuższą chwilę patrzyła szeroko otwartymi ślepiami i w końcu wycofała się z pokoju pod naporem małej.
Mam nadzieję, że to nie będzie przyczyną zupełnego popsucia ich delikatnych "stosunków". Aż się boję zostawiać je jutro same w domu.
Mam nadzieję, że to nie będzie przyczyną zupełnego popsucia ich delikatnych "stosunków". Aż się boję zostawiać je jutro same w domu.
-
katana1978
- Posty: 95
- Rejestracja: 25 paź 2010, 14:47
- lakshmi
- Hodowca
- Posty: 162
- Rejestracja: 09 mar 2009, 10:55
- Hodowla: Underleyhall*PL
- Kontakt:
Orodruina to zupełnie normalny kot, troszkę z zachowania przypomina moją Naryę.
Tyle, że u mnie do konfrontacji na linii mały kot - duży kot, a konkretnie wnuczka - babcia, doszło dużo szybciej.
Na dzień dobry babcia wtłukła wnusi i zaliczyła szok, bo wnusiunia nie pozostała dłużna. Teraz bawią się razem w "berka gryzionego", ale widać, że to zabawa.
Pozdrowienia dla "prawie rodziny" :-)
Tyle, że u mnie do konfrontacji na linii mały kot - duży kot, a konkretnie wnuczka - babcia, doszło dużo szybciej.
Na dzień dobry babcia wtłukła wnusi i zaliczyła szok, bo wnusiunia nie pozostała dłużna. Teraz bawią się razem w "berka gryzionego", ale widać, że to zabawa.
Pozdrowienia dla "prawie rodziny" :-)
- Maru
- Posty: 110
- Rejestracja: 28 wrz 2010, 00:41
Na froncie czekoladka vs. czarnukla wciąż bez widocznych zmian. Wczoraj po powrocie z pracy zastałam obie na tym samym piętrze domu. To chyba można uznać za postęp :-P Czekoladka spała na krześle w części kuchennej, a czarnulka na swoim fotelu w części salonowej. Zgodnie z dopiero co zapoczątkowaną tradycją najpierw było częstowanie koteczek ciasteczkiem. Chyba już załapały, o co chodzi, bo bez sprzeciwu zjadły w swojej obecności przysmak. Duża nawet dokładnie wyczyściła potem kruszynki po małej, które zostały pod jej fotelem. Mała przechodzi teraz przez etap niepewnych prób ataku na dużą – chce się z nią bawić i w podskokach próbuje ją dogonić. Najzabawniej wyglądają, kiedy mała idzie z nosem w ogonie dużej. Oczywiście duża od razu burczy i ucieka. Jeszcze się na tyle nie oswoiła z „intruzem”, by pozwalać na tak swawolne zabawy i spoufalanie się.
Próbowałam im podać drugi przysmak na podłodze (obecna kombinacja to fotel-podłoga przy fotelu), ale jak duża zobaczyła w pobliżu małą od razu zawarczała i to tak na serio, więc Orcio szybciutko się wycofała i już nawet ciasteczka nie chciała. Za to później wieczorem, Pusia znowu przyszła nas odwiedzić w mojej sypialni i Oro znowu zmieniła się w małą bojową kulkę, ale tym razem duża wydała kilka dziwnych miauknięć, które najwyraźniej uspokoiły małą, bo od razu przekształciła się z powrotem w słodką czekoladkę i spróbowała podejść do czarnulki – niestety się nie dało – duża od razu się wycofała.
Pocieszające jest to, że Pusia powoli wraca z powrotem do swoich nawyków, które z nerwów zarzuciła. Wczoraj po raz pierwszy od przybycia Orodruiny wlazła na moją szafę. Do tej pory to było jedno z jej ulubionych miejsc na wieczorną drzemkę (leży tam długi karton od Guitar Hero), ale odkąd pojawiła się Oro przestała przychodzić. No i chyba trochę przebaczyła rodzicom, bo znowu chodzi trochę na nich pospać w nocy i nad ranem. Za to na gizianie wciąż nie przychodzi. Najwyraźniej jeszcze zbytnio obrażona.
Ja zaś wciąż chodzę niewyspana. W prawdzie dziś Orcio spała grzeczniutko za moimi plecami, ale za to sama się obudziłam o 4:00 i kaplica. Mała jak wyczuła, że nie śpię od razu zaczęła się o mnie ocierać i łasić i to był koniec naszego spania. Przynajmniej posłuchałam sobie do 6:00 fajnej książki w audiobooku: „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” Stiega Larssona. Na prawdę dobra, więc jeśli ktoś jeszcze nie sypia po nocach, to polecam
Próbowałam im podać drugi przysmak na podłodze (obecna kombinacja to fotel-podłoga przy fotelu), ale jak duża zobaczyła w pobliżu małą od razu zawarczała i to tak na serio, więc Orcio szybciutko się wycofała i już nawet ciasteczka nie chciała. Za to później wieczorem, Pusia znowu przyszła nas odwiedzić w mojej sypialni i Oro znowu zmieniła się w małą bojową kulkę, ale tym razem duża wydała kilka dziwnych miauknięć, które najwyraźniej uspokoiły małą, bo od razu przekształciła się z powrotem w słodką czekoladkę i spróbowała podejść do czarnulki – niestety się nie dało – duża od razu się wycofała.
Pocieszające jest to, że Pusia powoli wraca z powrotem do swoich nawyków, które z nerwów zarzuciła. Wczoraj po raz pierwszy od przybycia Orodruiny wlazła na moją szafę. Do tej pory to było jedno z jej ulubionych miejsc na wieczorną drzemkę (leży tam długi karton od Guitar Hero), ale odkąd pojawiła się Oro przestała przychodzić. No i chyba trochę przebaczyła rodzicom, bo znowu chodzi trochę na nich pospać w nocy i nad ranem. Za to na gizianie wciąż nie przychodzi. Najwyraźniej jeszcze zbytnio obrażona.
Ja zaś wciąż chodzę niewyspana. W prawdzie dziś Orcio spała grzeczniutko za moimi plecami, ale za to sama się obudziłam o 4:00 i kaplica. Mała jak wyczuła, że nie śpię od razu zaczęła się o mnie ocierać i łasić i to był koniec naszego spania. Przynajmniej posłuchałam sobie do 6:00 fajnej książki w audiobooku: „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” Stiega Larssona. Na prawdę dobra, więc jeśli ktoś jeszcze nie sypia po nocach, to polecam
- mimbla
- Posty: 2179
- Rejestracja: 02 paź 2009, 14:17
- Kontakt:
Fajnie, że masz taką przestrzeń i koty mogą sobie spokojnie żyć i przyzwyczajać się do swojej obecności. Czasem jak czytam wątki innych i widzę, że koty się dogadują po 2 dniach, to się szczerze dziwię i zazdraszczam <lol> Także Maru obserwuj spokojnie i donoś nam na bierząco. To czasem trochę trwa, ale jak potem jest fajnie 
