Re: Tummy & Pillow
: 01 sty 2014, 23:01
Ciocia Madzia zapomniała napisać, że to my od niej z siatą przysmaków odjechaliśmy. A dla dziewczynek pożyczyła zabawkowy tunel z kulką na wypróbowanie, i okazało się, że koteczki od wczoraj szaleją z nową zabawką.
Kilka słów o świątecznych wyjazdach i pobycie u rodziców.
Kotki zniosły to dzielnie, Tummy jak zwykle dzielna, wszędobylska i ciekawska,
Pillow musiała przejść strachliwe chwile adaptacji, ale po kilku godzinach wyszła zza lóżka, a potem już normalnie. Parapet z widokiem na ogródek i ulicę gdzie wszystko widać "z bliska" okazał się atrakcją nr 1., a ponieważ święta były słoneczne, kiciulki wylegiwały się na gorącym od szyby parapecie.
Ogólnie cały wyjazd, pomimo wiadomego stresu dla kotek, bardzo fajnie im zrobił. Bardzo się do siebie zbliżyły.
Cóż, miały tylko siebie na obcym terytorium, no bo ja często wychodziłam "posiedzieć" z rodziną. Zwykle po powrocie zastawałam koteczki śpiące razem na kołderce lub drapaczku, albo po moim wejściu ocierały się o mnie i o siebie nawzajem.
teraz trochę im tego zostało. często śpią obok siebie, lub siedząc obok zaplatają ogonki, no i mają już mniejszego focha o głaskanie drugiej, czy zabawę.
Z Tosią się nie spotkały, a zapach nie przeszkadzał im, pomimo iż miały pożyczony od Tosi drapak w pokoju.
Rodzice zadowoleni z takich długich odwiedzin.
Ech, jedna zasłona troszku zaciągnięta od dołu, ale jakieś ofiary musiały być








kilka dowodów miłości:)



i bitka <diabeł> , ale to w innym dniu:)




Kilka słów o świątecznych wyjazdach i pobycie u rodziców.
Kotki zniosły to dzielnie, Tummy jak zwykle dzielna, wszędobylska i ciekawska,
Pillow musiała przejść strachliwe chwile adaptacji, ale po kilku godzinach wyszła zza lóżka, a potem już normalnie. Parapet z widokiem na ogródek i ulicę gdzie wszystko widać "z bliska" okazał się atrakcją nr 1., a ponieważ święta były słoneczne, kiciulki wylegiwały się na gorącym od szyby parapecie.
Ogólnie cały wyjazd, pomimo wiadomego stresu dla kotek, bardzo fajnie im zrobił. Bardzo się do siebie zbliżyły.
Cóż, miały tylko siebie na obcym terytorium, no bo ja często wychodziłam "posiedzieć" z rodziną. Zwykle po powrocie zastawałam koteczki śpiące razem na kołderce lub drapaczku, albo po moim wejściu ocierały się o mnie i o siebie nawzajem.
teraz trochę im tego zostało. często śpią obok siebie, lub siedząc obok zaplatają ogonki, no i mają już mniejszego focha o głaskanie drugiej, czy zabawę.
Z Tosią się nie spotkały, a zapach nie przeszkadzał im, pomimo iż miały pożyczony od Tosi drapak w pokoju.
Rodzice zadowoleni z takich długich odwiedzin.
Ech, jedna zasłona troszku zaciągnięta od dołu, ale jakieś ofiary musiały być








kilka dowodów miłości:)



i bitka <diabeł> , ale to w innym dniu:)





















