ozon pisze: ↑26 mar 2020, 07:30
Kasik pisze: ↑26 mar 2020, 00:27tylko teraz, ten czas to jakaś masakra dla mnie, zwyczajnie nie ogarniam rzeczywistości.
Mam nadzieję, że jedynie zawodowo - chociaż wyobrażam sobie jaki to sajgon musi być - a prywatnie i przede wszystkim zdrowotnie jakoś się to wszystko kula. Trzymaj się, kochana!
Asiu, no właśnie nic się nie kula, poza mną chyba, a po kwarantannie to już nie wiem, co będzie
Ciężko, w pracy wszystko stanęlo, chociaż codziennie od 08.00 do 16.00 i tak mam co robić zdalnie.
Głównie wszystko odwołuję, kombinuję jak zdjąć załogi, zrobić częściowo podmiany, co raczej nie jest możliwe bo
od wczoraj już praktycznie nic nie lata. TZ też nie ma jak do domu wrócić.
Od kwietnia w pracy idziemy na pół etatu bo nie byłoby z czego pensji zapłacić, więc sama zaproponowałam
szefowi takie rozwiązanie.
Ale praca to nie jest dla mnie jakiś wielki problem, jakoś tym chyba najmniej się martwię, gorzej ze zdrowiem, tym psychicznym również
Koty w miarę, chociaż ponad miesiąc temu Tyson nam się bardzo przytkał, przy tym jeszcze wyniki nienajlepsze.
Jego stres związany z codziennymi wizytami u weta na kroplówkach udzielił się nam wszystkim, póki co jest lepiej.
Kaycia kulała, to też na szczęście już za nami.
Dodatkowo za punkt honoru wzięłam sobie wysterylizowanie wolno żyjących kotów, którymi opiekujemy się z tatą,
w miesiąc wykastrowaliśmy całą siódemkę. Na szczęście zdążyliśmy przed koronawirusem bo teraz nawet nie mogę do rodziców pojechać
i 4 kotki miałyby zaraz małe. Emocje związane z wyłapywaniem - nie pytaj, ja się do takich rzeczy nie nadaję
Dużo tego było, koniec roku już był zły, nawet bardzo, kłopoty z deweloperem (kupiliśmy działkę z komornikiem), zdrowie, wszystko było nie tak
i początek roku też za przeproszeniem ch..wy bo 6 tyg leczyłam powikłania po usunięciu ósemki... Chyba po prostu trafiłam na mur
To tak w olbrzymim skrócie

No nic, mam nadzieję, że wkrótce będzie lepiej.
Zaraz zerknę czy mam sensowne zdjęcia kotów w tablecie...