AgnieszkaP pisze:Lenka, mogłabyś więcej napisać, co się stało?
Bentley ma problemy ze zdrowiem z powodu mojej sytuacji osobistej. Wszystko mi się nawarstwiło, tyle problemów, niepokojów i straconego zaufania... Bentley bardzo przeżywa moje emocje i niestety udzieliły mu się na tyle, że trzeba było mu pomóc. Wydrapał sobie sierść na brodzie, teraz mu ładnie odrasta, lizał się, drapał, ale w sposób tak intensywny i "mechaniczny", że nie można było odciągnąć jego uwagi. Dodatkowo stał się apatyczny, niespokojny i przeraźliwie płakał, to nie jest takie nawoływanie jak do zabawy, tj. wesołe, pojedyncze miauki, to takie przeciągłe, niskie zawodzenie, którego nigdy nie słyszałam. Przychodził do mnie, ale nie jak zawsze, aby się przytulić, tylko przypatrywał mi się z pewnej odległości całkowicie zamierając. Tak, jakby nie wiedział jak ma się zachowywać.. Mam nadzieję, że będzie tak pogodny jak kiedyś, bardzo bym tego chciała..
Jeśli będzie potrzeba to zasięgniemy pomocy specjalisty, choć na forum są dobre duszyczki, które wiedzę mają ogromną, bardzo nam pomagają i chyba lepszej pomocy nie mogłam otrzymać, a ja nie wiem nawet jak wyrazić ogromną wdzięczność za wszystko..