: 26 lut 2012, 09:05
Cudna mordeczka <zakochana>
Forum o kotach, nie tylko brytyjskich, ich ludziach, i innych interesujących sprawach.
https://stareforum.pl/
Uśpiło chyba moją czujność to, że torebka papierowa i że do tej pory żadnych wypadków z udziałem moich futrzaków nie zaliczyliśmy, a przed kotami, Luckiem i Leośkiem, miałam 3 psy, więc 40 lat doświadczeń na karku... Kiedyś moja suka wpadła do pustego basenu, ale basen nie był mój, a torebka jednak moja więc i wina moja...AgnieszkaP pisze:O torebkach wszelkiego rodzaju już się naczytałam, więc zawsze chowam.
Haniu, a uwierzyłabyś, że mój Carlos, jak ważył prawie 3,5 kg, wcisnął się do rurki (na którą była nawinięta wykładzina) o średnicy 10 cm i się zaklinował na kilkanaście minut. U mnie, podobnie jak u Ciebie, nigdy więcej żadnych rzeczy z dziurką na wierzchu, chyba że ciastko z dziurkąHann pisze:Myślę że wszystko przez wielkość uchwytu, gdyby był mniejszy kot nie wcisnąłby łebka, gdyby był większy kot przeszedłby cały, a tak biedak był w pułapce![]()
Nigdy więcej żadnych rzeczy z dziurką na wierzchu...
Podnosisz mnie na duchu Agnieszko <pokłon> Jakoś mi ulżyło jak przeczytałam, że nie tylko moja pierdołka się wcisnęła nieszczęśliwie.AgnieszkaP pisze:Haniu, a uwierzyłabyś, że mój Carlos, jak ważył prawie 3,5 kg, wcisnął się do rurki (na którą była nawinięta wykładzina) o średnicy 10 cm i się zaklinował na kilkanaście minut. U mnie, podobnie jak u Ciebie, nigdy więcej żadnych rzeczy z dziurką na wierzchu, chyba że ciastko z dziurką
O masz... Następna mrożąca krew w żyłach historia... To ja chyba muszę poćwiczyć mocniejsze nerwy, bo wszystkiego przecież nie pochowam. Kabli u nas mnóstwo.Kamiko pisze:Haniu, ja myślę, że on już zapomniał, nie denerwuj się .
Pewnych rzeczy nie da się przewidzieć, kiedyś kociak zawisł mi na kablu od laptopa - nie do uwierzenia jak to zrobił .
Laptop stał na stole, kabel biegł normalnie od laptopa do gniazdka bez żadnych węzełków, pętelek itp. w pewnym momencie zobaczyłam, że maluch normalnie się powiesił na kablu. Jak on to zrobił do dziś nie wiem, na szczęście kabel mu się nie zacisnął ale strachu się najadłam . Maluch za chwilę jaby nic bawił się z rodzeństwem , a ja jeszcze długo nie mogłam dojść do siebie.
Ucałuj pysiola pręgatego - ciągle głupiutkiego <serce>