Strona 42 z 89

Re: Arya i Eddie

: 07 maja 2015, 10:30
autor: AgnieszkaP
Gratuluję :ok: Śliczny pierścionek <serce>
Miejsce bajeczne. Cudny park <zakochana>

Re: Arya i Eddie

: 07 maja 2015, 21:02
autor: Monic
Gratuluję!! Ale proszę kotków nie zaniedbywać z tego powodu!!;-) I nas też nie bardzo, gdzie jest piękny chłopczyk?!

Re: Arya i Eddie

: 07 maja 2015, 21:28
autor: MoniQ
Gratulacje! :kwiatek: Śliczny pierścionek, i miejsce jakie piękne!

Mniej mi się podoba, że podobno Duża może mieć mniej czasu na forum, a co za tym idzie rzadziej zobaczymy kotki... :kotek: <serce> ale mam nadzieję, że to tylko plotki :)

Re: Arya i Eddie

: 09 maja 2015, 12:04
autor: nmin
Miejsce będzie chyba jednak inne, bo to które pokazałam nie ma odpowiadającej nam sali... W poniedziałek lecimy oglądać miejsce idealne (ceny są mniej idealne), pochwalę się, jeśli zarezerwujemy na 100% z zaliczką :-)


Z innej beczki, wczoraj udowodniłam sobie, że dobrze robię, sprawdzając gdzie są koty przed każdym wyjściem z domu... Ogarnialiśmy się do pracy, mieliśmy już mały poślizg, Chłop jeszcze szybko pogrzebał w kuwecie i poszedł spłukać. Chcemy wychodzić, głaszczę Eddiego, a Aryi coś nie widać... Koty zwykle towarzyszą nam do samego końca, więc nie chcieliśmy zakładać, że poszła pod kanapę się zdrzemnąć. Dość szybko ją znaleźliśmy, była zamknięta w łazience <roll> Musiała pójść za Mietkiem, a on jej nie zauważył i zamknął za sobą drzwi. I jak pomyślę, że biedulka siedziałaby tam po ciemku ponad dwanaście godzin, bez wody, jedzenia i kuwety, za to z chemikaliami, to aż mam dreszcze <strach>

Re: Arya i Eddie

: 09 maja 2015, 14:21
autor: Kasik
Gratulacje spoznione i ode mnie :kiss: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:

Tez zawsze sprawdzam, gdzie są kociszony przed wyjsciem, głaski dla urwisow :kotek: :kotek:

Re: Arya i Eddie

: 10 maja 2015, 14:18
autor: nmin
Monic pisze:I nas też nie bardzo, gdzie jest piękny chłopczyk?!
Odpowiadając na pytanie. Gdzie jest Eddie...? ;-))



Tę zabawkę dostała w wyprawce Arya, ale tak naprawdę zaczęła być porządnie eksploatowana, odkąd zjawił się Eddie. Od pierwszej chwili, w każdej formie i o każdej porze dnia i nocy. Musiałam już wymieniać wkładkę do drapania, bo Eddie używa tego częściej, niż drapaka, a kulką potrafi hałasować tak, że ostatnio obudził Mietka w środku nocy, waląc z całych sił <lol>

Eddie jest kotkiem raczej "stacjonarnym", woli mieć króliczka, niż go gonić. Arya zdecydowanie woli gonić, w zabawie szybko puszcza ofiarę, by biec dalej, podczas gdy Eddie woli leżeć na sofie i ofiarę memłać <lol> Dlatego trudno bawić się z nimi samodzielnie na przykład na dwa Birdy, bo Arya chciałaby biegać po całym mieszkaniu, a Eddie raz upolowanej zdobyczy łatwo nie wypuści (i potrafi być bardzo zdeterminowany, by ją utrzymać, a jak na tak młodego kotka jest strasznie silny i nieraz muszę się natrudzić, by mu coś zabrać).

Eddie kończy dziś siedem miesięcy :kotek: To już prawie trzy miesiące, odkąd z nami jest. Nie zmienił się nic a nic, nadal jest przytulaskiem, leniuszkiem, łakomczuchem i poczciwym misiem o nieskomplikowanej filozofii życiowej - lubi jeść i być noszony na rękach. W demona zmienia się dopiero, gdy coś upoluje, wtedy warczy, prycha i wkłada w utrzymanie ofiary całą swoją energię <lol> Ogólnie biega tylko za laserkiem albo z Aryą. Lubią się chyba wzajemnie, nie są nierozłączni, ale chętnie się bawią i nie ma między nimi niechęci. Są jak ogień i woda, a raczej jak ogień i ziemia, przy czym ziemią jest oczywiście Eddie.

Ostatnio ciągle nas coś zatrzymywało, ale niedługo wybieramy się w końcu do weterynarza skonsultować to brakujące jajko i umówić kastrację. Pod koniec maja odwiedza nas na kilka dni paru znajomych i nie chcemy wtedy Edka stresować ewentualnym kołnierzem, więc umówimy zabieg dopiero po ich wyjeździe, ale wtedy już na pewno, bo Eddie będzie miał osiem miesięcy, a nie chcemy długo czekać. Generalnie jest okazem zdrowia, niedawno miał mały problem z oczkiem, bo ropiało i było przymknięte, ale nie dotykał i w ogóle nie sprawiał wrażenia, żeby coś czuł. Przemywaliśmy dwa dni solą fizjologiczną i obyło się bez weterynarza, może po prostu kłaczek mu wpadł i podrażnił.

I na koniec parę fotek, żeby nie było, że sprzedałam koty za suknię ślubną ;-))

Obrazek

Obrazek

Taką fortecę z drzwiami sobie zrobiłam. Sama <serce>

Obrazek

Re: Arya i Eddie

: 10 maja 2015, 14:27
autor: Beate
Sto lat koteczku :tort: :kotek:

Re: Arya i Eddie

: 10 maja 2015, 16:30
autor: Neta
Mnóstwa kocich radości dla Eddiego na te siedem miesięcy :kotek: :tort:
Pięknie się bawi :kotek:

Re: Arya i Eddie

: 10 maja 2015, 17:11
autor: nmin
W łazience był wieszak na ręczniki, taki z kijków do rozwieszania. Jakiś czas temu wieszak wypadł ze ściany, opadając na podłogę w malowniczym kłębowisku ręczników i metalu i zostawiając po sobie w ścianie dwie wielkie wyrwane dziury. Świadkami byli Edward Eddiesan (7 m.), obserwujący zdarzenie z bezpiecznego wnętrza wanny, oraz Panna Arya (10 m.), zażywająca właśnie relaksującego siedzenia na szafce położonej tuż pod ręcznikami. Przesłuchano świadków. Świadka Edwarda wykluczono jako winnego z powodu jego braku zamiłowania do podskoków i wyskoków. Panna Świadkówna Arya użyła swego najniewinniejszego z niewinnych spojrzeń, przysięgła na kocie mleczko, że nigdzie nie skakała, tylko siedziała tu na szafce i myła sobie łapki, więc oczywiście uwierzono jej. Po mieście nadal krążą plotki, jakoby miała ze sprawą coś wspólnego. Sprawę mimo wszystko umorzono, uznawszy, że wieszak wyrwał się SAM.

Panna Arya postanowiła ratować nadszarpniętą reputację i pomóc wykonawcy, Pańciowi, w naprawie wyrządzonych przez żądny wolności wieszak szkód.

Tak dzielnie przytrzymywała łapkami piłowaną deskę:

Obrazek

Obrazek

Re: Arya i Eddie

: 10 maja 2015, 17:47
autor: Fusiu
<lol> <lol> <lol> <lol> <lol> <lol>

Dobre!

Jeszcze się nie nauczyliście,że w naszych domach wszystko dzieje się SAMO? no tak..człowiek uczy się całe życie <rotfl>