pieszczochy się z nich robią coraz większe ...
Bronek łazi za mną krok w krok ... a wieczorem ... widzę, że spać mu się chce ... ale nie ... czeka aż i ja do sypialni pójdę .. dopiero wtedy kładzie mi się w nogach i zasypia ze mną ...
Ostatnio TŻ musiał akcję ratunkową przeprowadzić ... mianowicie, malowałam sobie w łazience włosy ... Bronek oczywiście przy nogach ... "no nic" myślę ... nic się nie powinno stać ... i maluję dalej ... aż tu nagle ... z mojego pędzelka dwie ciapki farby spadają i widzę jak lądują na Bronusiowym futerku ...
Tak się przestraszyłam, że zaczęłam wrzeszczeć ... TŻ wpadł przestraszony, myślał że stało się coś strasznego ... a ja drę się "wymyj Bronka

!!! "
Patrzy na mnie i nie rozumie ... co ja mam na myśli

dopiero po chwili zdołałam mu wytłumaczyć, że na Bronusiowe futro spadła farba i trzeba szybko ją usunąć aby do skóry nie doszła ... No taka sytuacja ...
A tak na marginesie to nigdy nic mi nie skapnęło ... ale akurat na Bronka musiało ...

No i od teraz zakład fryzjerski dla futer zamknięty
